Wilczy apetyt Niesiołowskiego. Za młodu mirabelki i szczaw, teraz obżarstwo za darmo

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Szczaw i mirabelki, jako rozwiązanie problemu głodnych dzieci w Polsce, będą się ciągnąć za Stefanem Niesiołowskim jeszcze bardzo długo. W tym kontekście nie dziwi, że tabloidy z uwagą przyglądają się zwyczajom żywieniowym posła PO. A wykazuje się on szczególnym zamiłowaniem do darmowych smakołyków, pośród których na próżno szukać śliwek i porastającej nasypy roślinności.

Super Express” opisuje zachowanie Niesiołowskiego podczas prestiżowych wyścigów konnych w Sopocie, na które przybyli także inni czołowi politycy Platformy. Ale poseł nie przywiązywał większej wagi do tego, co działo się na torze, bo większość swojej uwagi skupił na darmowym wyżywieniu dla wybranych gości.

Jednak nie bystre konie ani sportowe emocje sędziwemu posłowi były w głowie, a suto zastawiony bufet dla wybranych oficjeli. Ale nie ma co się biedaczynie dziwić, przecież miał takie ciężkie dzieciństwo, to niech chociaż na starość dobrze podje

— ironizuje „SE”.

Gazeta przytacza wspomnienia Niesiołowskiego z dzieciństwa, które były reakcją tego prominentnego polityka partii rządzącej na problem głodu wśród polskich dzieci.

Myśmy cały szczaw wyjedli z nasypu i wszystkie śliwki jedli. Dziś te wszystkie śliwki leżą, dzieci grają w piłkę, szczawiu nikt nie zjada

— opowiadał polityk w rozmowie z dziennikarzami.

Na Oficjalnych Międzynarodowych Zawodach w Skokach, rozgrywanych na sopockim hipodromie, Stefan Niesiołowski zjadł kilka porcji przysmaków przeznaczonych tylko dla VIP-ów.

Poseł kilkakrotnie podchodził po dokładkę

— relacjonuje gazeta.

Mówi się, że Polak głodny to Polak zły. Stefan Niesiołowski, zarówno w Sejmie jak i w mediach, zachowuje się tak, jakby był bardzo, ale to bardzo głodny…

bzm/se.pl

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...