Należy wrócić do tego, co realizował Lech Kaczyński. Aby mieć wpływ na strategię NATO i na to co się dzieje wewnątrz Sojuszu, trzeba pracować nad ścieżkami kariery naszych oficerów
— mówi w rozmowie z wPolityce.pl Gen. Roman Polko.
wPolityce.pl: Jakie powinny być pierwsze kroki podjęte przez Andrzeja Dudę w sferze obronności?
Gen. Roman Polko: Trzeba zacząć od tego, by prezydent Komorowski i jego urzędnicy przekazali dane dotyczące przygotowania szczytu NATO-wskiego. Na razie słyszymy w tej sprawie szum propagandowy. Powstaje pytanie co do tej pory ustalono i jaki jest polski pomysł i strategia na wyeksponowanie czy też przedstawienie naszych narodowych interesów. Chodzi tu o kwestię kryzysu ukraińskiego, sprawy szpicy NATO i praktycznej realizacji projektu tarczy antyrakietowej, która zabezpieczałaby nas przed Iskanderami. W tym momencie jesteśmy praktycznie bezbronni w obliczu takiego zagrożenia.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Powstaje zespół, który przygotuje szczyt NATO w Warszawie
Druga sprawa to dokładne przyjrzenie się systemowi zakupów uzbrojenia dla polskiej armii. Mówi się publicznie o zwiększeniu nakładów na wojsko, a to jak w praktyce się je wykorzystuje, to już inna kwestia. Od wielu lat widzimy, że kupuje się sprzęt w sposób chaotyczny i zazwyczaj za drogo.
Kolejny ważny element, to odwrócenie tego co próbuje się teraz wprowadzić boczną furtką, czyli tzw. reformy systemu dowodzenia. Dowódca sztabu generalnego w tym momencie za nic nie odpowiada.
Paweł Wroński stwierdził dziś w TVN24, że ta reforma spełnia wyjątkową rolę…
A kto będzie naczelnym dowódcą na czas wojny? Taka reforma wymaga zmiany konstytucji, nie można jej okrążać ustawą, bo taki był zamysł gen. Kozieja. Zgodnie z nową ustawą Dowódca Operacyjny będzie naczelnym dowódca na czas wojny. Konstytucja wyraźnie mówi, że prezydent powołuje naczelnego dowódcę na wniosek premiera. Trzeba doprowadzić do sytuacji, w której już w czasie pokoju wiadomo kto będzie naczelnym dowódcą na czas wojny. W naturalny sposób powinno zostać to rozwiązane tak jak w okresie II RP, kiedy rolę tę pełnił Szef Sztabu Generalnego.
W świetle nowych rozwiązań dowództwo operacyjne - które jak mówił gen. Koziej jest wzorowane na amerykańskim - nie odpowiada dzisiaj za nic. Różnica polega na tym, że Amerykanie prowadzą działania operacyjne w wielu rejonach świata, my nie. Do tego wciśnięto wojska specjalne pod Dowództwo Generalne, co wydłużyło ścieżkę kontaktów, legislacji i przez to trudniej korzystać z tych oddziałów w obliczu zagrożeń, tak w czasie wojny jak i pokoju. Po tej reformie, która jak szumnie zapowiadano miała usprawnić system dowodzenia, stworzono jeszcze więcej dowództw, rozmyto kompetencje.
Co dalej z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego? Czy radykalne zmiany nie zachwieją wizerunkiem tej instytucji? A może jednak warto przeprowadzić gruntowne zmiany?
Kiedy odszedł śp. Lech Kaczyński, minister Koziej pojawił się w BNN-ie zanim nawet znaleziono zwłoki głowy państwa. Warto pamiętać, że ta instytucja mogła normalnie funkcjonować ponieważ był tam minister Waszczykowski, który świetnie nadawał się do tej roli, realizował swoje zadanie i panował nad sytuacją. Jeżeli mamy mówić o zachwianiu, to doszło do niego właśnie wtedy.
Nie jestem zwolennikiem teorii mówiącej o tym, że należy zaczynać wszystko od nowa. BBN zrealizowało strategiczny przegląd polskiego bezpieczeństwa narodowego. Diagnoza tego przeglądu postawiona została bardzo dobrze. Wśród zagrożeń bezpieczeństwa państwa wpisano np. merytokrację, czyli m.in. wyznaczanie na wysokie stanowiska państwowe, w administracji, czy spółkach skarbu państwa, ludzi niekompetentnych, nieprzygotowanych. Mowa jest o dublowaniu struktur i kompetencji, o bałaganie prawnym.
Za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego stworzono kwartalnik „Bezpieczeństwo narodowe”. Jest to forum wymiany myśli, szeroko komentowane. Tego typu przedsięwzięcia były i będą kontynuowane. Nie jest tak, że nowy szef Biura będzie musiał wszystkich zwolnić i sprowadzić swoich. Jest tam wielu ludzi, którzy znają się na swoich zadaniach i jestem przekonany, że ktokolwiek się tam nie pojawi będzie z ich kompetencji korzystał. Do dziś pracują tam ludzie, których sam sprowadziłem i ich kompetencje zostały dostrzeżone też po moim odejściu. I nikt nie patrzył na to kto ich zatrudnił.
Jak można wpłynąć na naszą sytuację i rolę w NATO?
Należy wrócić do tego, co realizował Lech Kaczyński. Aby mieć wpływ na strategię NATO i na to co się dzieje wewnątrz Sojuszu, trzeba pracować nad ścieżkami kariery naszych oficerów. Po to, aby w strukturach sojuszniczych obejmować stanowiska flagowe i wtedy móc od środka decydować o tym jak ta strategia będzie wyglądać. Chociażby Czechom udaje się to lepiej niż nam. My prestiżowych stanowisk w strukturach NATO nie mamy. A nie brakuje nam przecież oficerów odpowiednio przygotowanych, którzy są do pełnienia tych funkcji lepiej przygotowani niż niektórzy cywile robiący kariery w strukturach europejskich. Nie możemy takiego kapitału zmarnować.
Rozmawiał Tomasz Karpowicz
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/254463-gen-polko-o-planach-poprawy-polskiej-obronnosci-musimy-walczyc-o-najwazniejsze-stanowiska-w-nato-dla-polskich-oficerow-nasz-wywiad
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.