Wcale się nie nabijam z nietrafionego przedwyborczego przekazu PO. To naprawdę było do rozstrzygnięcia w pierwszej turze. Oni wiedzą, co mówią, bo mają pana Stefana.

Legendarny pan Stefan. W tym momencie nie kpię, bo jego karta opozycyjna to coś, przed czym należy pochylić czoło. Niestety, pan Stefan już dawno wstąpił do klubu staruszków, którym w głowie poprzewracało się naprawdę solidnie i w związku z ogromem objawów nawet tego nie ukrywa. Wiedzą, to także w PO i w ważnych momentach pana Stefana ukrywają. Teraz ma trochę luzu.

To, co zobaczyłem dzisiaj w programie „Fakty po faktach” upewniło mnie tylko w twierdzeniu, że mogło być pozamiatane w pierwszej turze wyborów, gdyby pana Stefana do mediów wypuszczono ze trzy tygodnie temu, a nie dzisiaj.

Pan Stefan był dziś agresywny, co wprawiało w dyskomfort współwystępującego z nim Pawła Kowala, ale z drugiej strony Kowal chyba wziął to na klatę świadomie. Strachy Dudą zaczął pan Stefan od świadectwa z własnego życia, a dokładniej w wczorajszego wieczora, kiedy ogłoszono wyniki. Zapowiedział, że będzie na nowo wybranego prezydenta pluł jadem, bo ONI pluli na prezydenta Komorowskiego przez cały czas. Strach przed ICH powrotem nie ominął też znajomych pana Stefana.

Dzwonili do mnie ludzie i płakali, płakali, płakali… Pytali, co będzie? Co teraz będzie?

— opowiadał poseł Platformy Obywatelskiej

Potem były dwa zdania na temat nieobecności Jarosława Kaczyńskiego na zwycięskim wieczorze wyborczym Andrzeja Dudy. Panu Stefanowi umiarkowanie przypadło do gustu to, że prezes PiS był na Jasnej Górze.

Na Jasnej Górze? Św. Franciszek się znalazł z Asyżu…

— mówił zdegustowany pan Stefan.

Potem, jak rasowy polityk, doświadczony i przewidujący zaczął opluwać polityka, który uzyskał trzeci wynik w tych wyborach i którego ugrupowanie (jak już powstanie) najprawdopodobniej jesienią będzie niezbędne do stworzenia koalicji.

Kukiz to Tymiński, to klasyczna tymińszczyzna. Za rok nikt nie będzie o nich pamiętał

— pozwolił sobie porównać pan Stefan.

Było tego jeszcze dużo więcej. W języku reporterów telewizyjnych mówi się, że pan Stefan walił „setkę” za „setką”. „Setka” to krótka wypowiedź, którą można bez cięcia wykorzystać w materiale. Pan Stefan zatem jest wymarzonym rozmówcą dla każdego reportera. Apeluję zatem w imieniu całego środowiska. Droga Platformo, nie ukrywajcie pana Stefana przed kolejnymi wyborami. Mniejsza o wynik, choć pewnie miałoby to swoje skutki. Dajmy ludziom czasem pooglądać w tv coś naprawdę jajcarskiego.


Nowość wSklepiku.pl!

Kontrowersyjna i bezkompromisowa w ocenach książka, dzięki której odeprzesz najbardziej absurdalne poglądy polityczne swoich oponentów:„I gadaj tu z idiotami czyli jak powstrzymać małe móżdżki i wielkie państwo”.