To nie pierwsza śmierć w lokalu wyborczym. Ostatnie wybory samorządowe odnotowały dwa takie przypadki podczas głosowania - na Śląsku i na Lubelszczyźnie. Cisza wyborcza nie została przedłużona. Skąd ta kuriozalna decyzja dziś?

Zarówno w Siedliskach Górnych, jak i w Zabrzu, śmierć wyborców zatrzymała na jakiś czas pracę komisji. Podjęto reanimację, w jednym przypadku przeniesiono lokal w inne miejsce. Mimo to Państwowa Komisja Wyborcza uznała, że nie ma konieczności przedłużania ciszy.

Dziś cała Polska czeka na Kowale – śląską miejscowość, w której do głosowania uprawnionych jest ledwie 600 osób. Skąd ta nadgorliwość PKW? Dlaczego aż na półtorej godziny zakneblowała wszystkim usta? Wniosek jest jeden: wstrząśnięci tragedią (mieszkańcy Kowalów) próbują zebrać się w sobie, otrząsnąć się z tej trudnej sytuacji, by móc się zmierzyć z decyzjami wyborczymi. Śmierć wyborcza to przecież sprawa wyjątkowo dramatyczna. Potrzeba czasu, żeby ochłonąć i zebrać myśli.