Niech PiS kwiaty śle sztabowcom PO! Pięć powodów dla których Duda wygrał, a Komorowski przegrał debatę

Fot. PAP/Adam Warżawa
Fot. PAP/Adam Warżawa

Jeśli to był, jak chce część komentatorów rządowych, Bronisław Komorowski w najlepszej możliwej formie, to Andrzejowi Dudzie wypada życzyć, by jak najwięcej takiego właśnie konkurenta pokazywano. Niedzielna debata w mojej ocenie znacząco przybliżyła go bowiem do wyborczego triumfu. Ale po kolei. Oto pięć powodów dla których Bronisław Komorowski przegrał tę debatę.

1. Przypominający Władysława Gomułkę, wymachujący palcem, pouczający opryskliwie konkurentów i wygrażający niezadowolonym Polakom - czyż nie taki był Bronisław Komorowski przed I turą? Czyż nie tak wchodził z gigantycznym poparciem do wyścigu, który miał być spacerkiem po „naturalną” intronizację na drugą kadencję? Czyż teraz nie był dokładnie taki sam, tylko w skondensowanej formie: jeszcze bardziej zarozumiały, jeszcze bardziej agresywny, jeszcze bardziej pyszny? Na dodatek to po prostu chamskie przerywanie, szokujący chwilami brak kultury, zachwycić mogło pewnie twardy elektorat lumpen-wiadomo-jaki, ale na wyborcy niezdecydowanym musiało robić koszmarne wrażenie.

2. Na tym tle Duda wypadł nieco zbyt grzecznie, był trochę za bardzo wycofany. Ale to wcale nie znaczy, że powinien ścigać się na agresję z Komorowskim. Nie. Z punktu widzenia wyborów lepszy taki Duda niż nadmiernie ofensywny czy rozedrgany. Pamiętajmy, że akurat na brak wygranych ostrych debat w ostatnich latach prawica nie mogła narzekać. Brakowało jej umiejętności przekonania tych wyborców, którzy boją się rzekomego radykalizmu. Andrzejowi Dudzie to się udaje. W niedzielnej debacie tego pozytywnego ogólnie wrażenia nie zepsuł, pokazał się jako polityk stabilny emocjonalnie, spokojny, rozsądny. Nie dał się sprowokować, wepchnąć w coś co można by przedstawić jako skrajność. Paradoksalnie, toczył dyskusję na gruncie poprawy III RP. Z punktu widzenia wyborczego celu to wielki plus. Ten kandydat jest do przyjęcia nawet dla niedawnego wyborcy PO.

3. Zbyt rzadko, ale jednak wielokrotnie częściej niż kandydat obozu władzy, Andrzej Duda podnosił tematy dla Polski fundamentalne: interes narodowy, pracę, płacę i emerytury („ludzie pracują nad siły”), przemysł, poczucie, że Niemcy wrabiają nas w sprawstwo własnych zbrodni. Komorowski w tych sprawach wyrażał wyłącznie pełne samozadowolenie. Pouczał, że po ośmiu latach rządów jego partii emigruje malutko, „zaledwie 50-60 tysięcy Polaków”. Ależ radość, ho, ho! Naprawdę, sztabowcy PO przygotowali go nieźle, ale nie do tej co trzeba debaty! Żadnych wniosków z wyniku I tury. Toczą tę samą bitwę co przez ostatnie miesiące, bez żadnej korekty. Niech PiS kwiaty wyśle macherom z PO! Serio.

4. Główny impet uderzenia Komorowskiego (opłaconego szkodami wizerunkowymi) poszedł w przekonywanie wyborców, że dzisiejszy Andrzej Duda to inny człowiek niż ten rok temu kandydujący do Parlamentu Europejskiego. Zarzuty oparte zostały na kłamstwach, ale ważniejsze jest co innego. Otóż tamtego Dudy mało kto z publiczności znał (choć był już doświadczonym politykiem). Nie ma co ukrywać, że rozpoznawalność wśród milionów Polaków zbudowała mu dopiero kampania prezydencka. Urzędujący prezydent pytający w tym kontekście Dudę kim naprawdę jest, to ślepy strzał. Trudno sobie wyobrazić wyborcę rozczarowanego faktem, że ten dawny, nieznany jeszcze, Duda mógł kiedyś mieć w jakiejś sprawie inne zdanie niż ma dzisiaj. A zatem - raczej smaczek niż rozstrzygające uderzenie.

5. Na koniec uwaga szersza. Jak wiemy, jest prawda czasu i jest prawda ekranu. Jest też prawda wyborców i prawda fanatyków marketingu politycznego. Tych ostatnich pełno niestety w polskim Internecie. To ludzie, dla których akcja sprzedania ostatniego kamienia z naszych pól będzie godna oklasków, jeśli tylko opakowanie będzie odpowiednio atrakcyjne. Na szczęście, czas gdy kupowali to Polacy, powoli się kończy. Dowody mam dwa, z I tury: wynik wkurzonego Kukiza oraz wynik świeżego Dudy. Tura kolejna przyniesie dowód trzeci, zobaczycie Państwo.


Polecamy specjalne, bogate wydanie tygodnika „w Sieci” na wybory. Warto kupić, może nawet dwa, i przekazać dalej!

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...