Polska nie powinna być wystawiona na takie ryzyko powrotu reżimu, gdzie mieliśmy upolitycznienie prokuratorów

— powiedział na antenie TVN 24 Leszek Balcerowicz, były szef NBP. Jak przekonywał, „Polski nie stać na ‘hamulcowego’ blokującego wprowadzanie w Polsce reform.

Z tonu, jaki przyjmuje świat establishmentowego biznesu można wnioskować, że jego przedstawiciele czują na sobie realny oddech zmian. Jak na dłoni widać, że to, co stoi w interesie publicznym i co jest korzystne dla obywateli, nie zawsze idzie w parze z interesem III RP.

Czego boi się Leszek Balcerowicz?

Andrzej Duda to zastępca Ziobry z najgorszego okresu PiS. Polska nie powinna być wystawiona na ryzyko powrotu reżimu, w którym mieliśmy upolitycznienie prokuratorów, gdzie panował strach. Ludzie zadecydują czy Andrzej Duda, który jest młodszym Kaczyńskim będzie prezydentem Polski. Uważam, że Polska nie zasługuje na tak wielkie ryzyko jak prezydent Duda

— mówił, przekonując że obietnice wyborcze Dudy oznaczałyby dodatkowe 100 mld złotych wydatków. Wyliczenia te rosną w zawrotnym tempie, bo jeszcze wczoraj mówiono o 80 i 60 mld zł.

W każdym poważnym kraju kandydatów rozlicza się z obietnic. Czy to jest w ogóle nieistotne w naszej demokracji?

— pytał. Szkoda tylko, że nie porwał się na rozliczenie Bronisława Komorowskiego i rządu Platformy.

To, co mówię, to nie jest obrona Platformy Obywatelskiej. Czas na rozliczenie PO nadejdzie. Teraz trzeba osłonić Polskę przed powrotem reżimu

— przekonywał. Tylko czy to jeszcze wiarygodne?

mall / TVN24