Skompromitowane po raz kolejny przed I turą wyborów ośrodki badań opinii publicznej powoli wracają do łask. TVP przerażona poparciem dla kandydata Andrzeja Dudy na razie milczy w tej kwestii. Ale barierę próbuje sforsować TVN.
Wczoraj pojawił się Millward Brown SA z wynikiem 44:40 dla przeciwnika Bronisława Komorowskiego. Dziś mamy już IBRiS 48 punktów procentowych do 43,2. I znowu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki omamieni wynikami komentatorzy głoszą „duża przewagę kandydata PiS-u”. Po pierwsze te kilka procent, to nie jest wielka różnica i bazując na tym wyniku wszystko jeszcze może się zmienić. Tylko, podkreślam - jest to moja opinia, uważam, że już w okolicach poniedziałku, wtorku sondaże wyrównają poparcie. Im więcej dziennikarzy i polityków da się złapać po raz kolejny na ten manewr ruszą inne, spolegliwe pracownie. Dlaczego tak sądzę? Bowiem sondażownie, jak do tej pory, myliły się tylko w jedną stronę i nie był to Duda.
Kiedy egzaltowani komentatorzy (szczególnie ci z prawej strony) podchwycą sondażową narrację, w połowie przyszłego tygodnia zwolennicy urzędującego prezydenta zaczną zdobywać stopniową przewagę, by po debacie w TVN, która ma się odbyć w czwartek, ogłosić ostateczną przewagę Komorowskiego.
Skądinąd kompletnie nie rozumiem polityki sztabu Andrzeja Dudy, który zgodził się na starcie w totalnie nieprzyjaznej stacji i to w czwartek, kiedy jeszcze następnego dnia będzie można ją komentować. Jak można ryzykować występ kandydata przed dziennikarzami, którzy w ostatnim rozdaniu przeciwko kandydatowi PiS-u pokazali co potrafią, nie czyniąc tego samego Bronisławowi Komorowskiemu. Czy myślicie, że Monika Olejnik i Justyna Pochanke to jakieś „resortowe idiotki”? To niebezpieczne profesjonalistki, które, jak mało kto w Polsce znają swój telewizyjnych fach.
Nawiasem mówiąc, Rymanowski też nie jest w ciemię bity, a za Dudą, sądząc z pytań zadawanych ostatnio w TVN, za bardzo nie przepada. Tam nie będzie litości. To jest ostatnia szansa mainstreamu, by uratować tyłki. Mogą uderzyć każdym kłamstwem, a czasu na zniwelowanie spustoszeń, które uczyni - nie będzie. Skutecznie zostanie przykryty efekt bardzo prawdopodobnego sukcesu kandydata PiS w niedzielnej konfrontacji w TVP i wyborcy pójdą do urn z kalką, którą będzie się starał zaaplikować TVN.
Poza tym po co ta debata? Duda udowodnił, że się nie boi ostrych starć. TVN 24 jest prywatną telewizją i kandydat na prezydenta nie musi w niej występować. Po co się pchać do „smoczej jamy”, jak nie trzeba? To, że raz się udało nie znaczy, że wyjdzie po raz drugi. Mieliśmy już przykład 5 lat temu, kiedy Jarosław Kaczyński nie wytrzymał i stawił się u Lisa. „Remember Lis” – sztabowcy Dudy. Jeśli dopuszczacie do ryzyka, to chociaż starajcie się je ograniczyć i zaproponujcie debatę w studiu TV Republika. Wtedy Komorowski się nie zgodzi i będzie znowu na niego. Czy to takie trudne do pojęcia?
Ale jeśli już stawia się wszystko na jedna kartę (nie wiadomo zresztą po co?), to chociaż wymuście na TVN-ie zaproszenie opozycyjnych dziennikarzy. Jest kilka nazwisk po drugiej stronie, które udźwigną problem. Sądzę, że debata w TVN jest jednym, ale bardzo poważnym elementem strategii sztabu PBK i Platformy. Wsparta polityką sondażową i jakimś „fajerwerkiem” (odpowiednim „hakiem”) przyniesie efekt.
Nie gra się na polu przeciwnika i nie tańczy w takt jego muzyki, tym bardziej, że nikt do tego nie zmusza. A skutki… mogą być opłakane.
arp
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/244608-debata-w-tvn-wsparta-sondazami-to-wunderwaffe-pbk
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.