Były prezydent Aleksander Kwaśniewski całkowicie świadomie woli popierać złą władzę, nieudolnego, partyjnego prezydenta niż lepszą przyszłość dla Polski, szczególnie dla młodego pokolenia.
Postępuje tak z pełną premedytacją w imię własnego komfortu, wygodnictwa i przysłowiowego świętego spokoju. Słowem działa dokładnie z tą samą motywacją, jaka była motorem jego politycznej kariery młodego komunistycznego działacza. Z tym, że teraz tego zanadto tego nie ukrywa.
Czy nasi czytelnicy zauważyli, że jest wyraźny rozdźwięk między tym, w jakim tonie Aleksander Kwaśniewski komentował wynik i związane z nim okoliczności polityczne, ale także medialne, po pierwszej turze wyborów prezydenckich, a tym co zrobił następnego dnia. Rozdźwięk to za mało powiedziane. Bliższe prawdzie wydaje się określenie sprzeczność. Bo czy jest czymś normalnym, że jednego dnia krytykuje się obecną władzę oraz kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego, wprawdzie w sposób delikatny, bo Kwaśniewski wie przecież, że będąc w TVN 24, znajduje się w jaskini lwa posłusznego obecnej władzy, potrafi więc zachować się dyplomatycznie, a następnego obwieszcza oficjalnie, że przed II turą głosowania popiera obecnego prezydenta?
Wielu komentatorów i publicystów przecierało oczy ze zdumienia, słysząc to, co mówił Kwaśniewski w rozmowie z Moniką Olejnik. Na początek pochwalił kampanię Andrzeja Dudy. Stwierdził, że potrafił dotrzeć, m.in. poprzez internet do młodych ludzi. Tym samym jednoznacznie ocenił negatywnie kampanię Komorowskiego. To dosyć oczywiste.
Nie oszczędził Platformy, mówiąc, że bardzo wiele rzeczy zrobiła źle. Dostało się też mediom prorządowym. Mamy dosyć – tak jakby chciał powiedzieć, że nie tylko on, ale tez inni mają dosyć. Tych samych twarzy w polityce. Tych samych ludzi w mediach. Obydwa te środowiska żyją za szklaną ścianą. Nie słyszą, nie rozumieją, nie odczuwają tego, o czym ludzie myślą. Nie słuchają tego, co społeczeństwo ma do powiedzenia. Ta władza jest zużyta. Spoczywa na laurach.
Po takiej prezentacji ocen i przekonań byłoby rzeczą naturalna powiedzieć, że nie pozostaje mu nic innego jak tylko poprzeć Andrzeja Dudę, jako zwiastuna koniecznych zmian. Może by i tak powiedział, gdyby nie strach, że wybór nowego prezydenta może uruchomić zjawisko kuli śniegowej, w wyniku którego PiS zwycięży także w wyborach parlamentarnych i znajdując rozsądnego koalicjanta (np. jakieś nieuformowane jeszcze środowisko partyjne skupione wokół Pawła Kukiza) przejmie władzę.
Gotowi jeszcze wrócić do różnych spraw finansowych naszego małżeństwa i znowu zacząć nas nękać. Nie mogę do tego przyłożyć ręki. Niech już będzie dalej ten… jakże go tam… Komorowski
— pomyślał. A powiedział:
Opowiadam się za przewidywalnością.
Niech dalej będzie ogólna nędza społeczna, 700 tys. niedożywionych dzieci, półtora miliona rocznie młodych ludzi, emigrujących za chlebem do krajów Zachodniej Europy, szerząca się korupcja. Bo to wszystko jest właśnie przewidywalne przy obecnej władzy.
Ważne, żebym ja miał spokój.
Ilu mamy takich Kwaśniewskich w Polsce? Niestety, ciągle sporo. A pewnie przybywają nowi.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/244252-lemingi-nowi-kwasniewscy-byly-prezydent-woli-popierac-zla-wladze-i-nieudolnego-prezydenta-niz-lepsza-przyszlosc-dla-polski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.