Wygląda na to, że Michał Kamiński odkupi winy z 2007-go roku i zapewni kandydatowi PiS zwycięstwo

fot. PAP/Jacek Turczyk
fot. PAP/Jacek Turczyk

Za Dudą stoi Kaczyński”, „Fałszerstwo wyborcze”, „polityk niesamodzielny” - to najnowszy kierunek ataku na kandydata PiS. Pierwszy mocniejszy sygnał dał Michał Kamiński, autor najbardziej agresywnego spotu tej kampanii. W rezultacie Tomasz Lis nie musiał w zeszłym tygodniu wiele myśleć nad okładką swojego tygodnika: po prostu skopiował tezę spotu PO. Można by powiedzieć: dobra, propagandowa robota.

Można by, gdyby nie fakt, że to nie działa. W 2011 roku spot Platformy „Oni pójdą zagłosować, a ty?”, za pomocą manipulacji kreujący agresywny wizerunek opozycji, dał PO pełen sukces: na stronę obozu rządzącego przeszli wszyscy niezdecydowani, PO wygrała przewagą 10 punktów. Tym razem straszenie Kaczyńskim trafiło w próżnię. A może nawet zniechęciło do popierania Komorowskiego. Bo Duda jest po prostu lubiany. I nie lubimy, gdy kogoś, kogo lubimy (nawet jeśli nie zamierzamy na niego głosować) tak brutalnie kopią.

Ale oczywiście ten kierunek będzie forsowany dalej, bo słabnący kandydat Komorowski nie znajdzie innego pomysłu na siebie, i będzie musiał oprzeć się na tezach Michała Kamińskiego, toczącego - co jest klasycznym błędem generałów - ostatnią wojnę, którą pamięta, a nie tę bieżąca. Z kolei oparcie się na agresywnym straszeniu Kaczyńskim/Macierewiczem/O. Rydzykiem zepchnie kandydata PO jeszcze bardziej w spiralę śmierci. Bo jest receptą z przeszłości.

W rezultacie Michał Kamiński odkupi winy, i zapewni kandydatowi PiS zwycięstwo. Tym samym spłaci dług, który ma wobec partii opozycyjnej. Ten za kampanię 2007 roku, którą PiS powinien wygrać. I pewnie by wygrał, gdyby nie toczył - pod dyktando Kamińskiego - poprzedniej wojny, tej z 2005-go, w zupełnie innej sytuacji społecznej.

Niewiele z rzeczywistości rozumie również Bronisław Komorowski, który uznał, że 20 proc. na Kukiza to wołanie o JOW-y. Może prezydent myśli, że jak da ludziom JOW-y, to poparcie dla jego osoby wróci do poprzedniego poziomu? To możliwe, że tak myśli. Sądząc po poniedziałku, Komorowski nie rozumie istoty dobrej rewolucji, której jesteśmy świadkami, i która przenosi go na karty historii.

Wracając do Dudy: establishment przekonujący i siebie, i Polaków, że na Dudę nie można głosować, bo stoi za nim Kaczyński, mówi tak naprawdę rzecz niesłychanie ważną. Otóż przyznaje on w ten sposób, że Duda to kandydat najlepszy, niemal idealny, bez wad.** Bo przecież gdyby miał wady, to mówiliby: nie głosujcie na niego bo taki czy siaki, bo to czy tamto. Ale oni tego nie mówią. Mówią tak naprawdę: no dobra, i my wiemy, i wy wiecie, że Duda jest w porządku, jest świetny, ale niestety nie możemy (i wy nie możecie) go poprzeć, bo to pisowiec.

W tym sensie dla Lisów itp. to kampania szczególnie bolesna: intuicyjnie lubią Dudę, wiedzą, że jest w tej stawce najwłaściwszym wyborem, ale muszą głosić co innego.

Może to ukryte napięcie sprawia, że tak kiepsko idzie im ta ich robota?

Kto wie, może podświadomie sami chcieliby głosować na Dudę?

Wolno. Kabina wyborcza zapewnia dyskrecję. Nikt się nie dowie.

PS. Jeśli na Dudę, to warto wziąć świeczkę i zamazać pozostałe krzyżyki.

PS2. Polecam najnowszy numer „wSieci” - m. in. o tym, jak Andrzej Duda wygra w II turze. Potwierdza się, że „Yes, we can!”.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych