W czasie ciszy wyborczej goście Salonu Dziennikarskiego Floriańska 3 podsumowali kampanię wyborczą. Tym razem gośćmi audycji prowadzonej przez Michała Karnowskiego byli: Ks. Henryk Zieliński, Piotr Skwieciński, Piotr Zaremba i Jerzy Kłosiński.
Michał Karnowski rozpoczynając audycję wskazał na ciszę wyborczą i dodał, że można mimo tego dyskutować jak wyglądała kampania i czy kandydaci mieli równe szanse. Szczególną uwagę goście Salonu Dziennikarskiego zwrócili na Telewizję Polską.
Jak sprawdziły się instytucje pilnujące demokracji, czy media spełniły swoją rolę? Czy PKW właściwie informowała, jak głosować? Czy rozwiała wątpliwości dotyczące przygotowań do wyborów?
— zadawał pytania Michał Karnowski.
W ocenie ks. Henryka Zielińskiego „instytucją, która się nie sprawdziła była Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji”.
Jeśli były jakieś pretensje dotyczące faworyzowania tego czy innego kandydata, Jan Dworak wskazywał, że zajmie się tym już po wyborach. Tymczasem Rada jest od tego, by reagować na bieżąco a takie sytuacje. (…) Sprawy dotyczące mediów powinny, jak procesy sądowe w trybie wyborczym, być rozstrzygane natychmiast, a nie po fakcie
— mówił naczelny tygodnika „Idziemy”. Dodał, że problem mediów publicznych zauważają wszyscy.
Czystość zaangażowania mediów, szczególnie publicznych, jest sprawą ważną. To trzeba monitorować. Wpływ mediów na wynik jest większy niż czegokolwiek
— zauważył ks. Zieliński.
Michał Karnowski wskazał, że media publiczne mają w Polsce szczególne obowiązki, jednak również stacje komercyjne powinny trzymać się standardów neutralności, bowiem otrzymują koncesję, która nakłada na nie odpowiednie obowiązki.
Media publiczne, i w dużej mierze komercyjne, były elementem sztabu wyborczego jednego z kandydatów. To jest bulwersujące, że media komercyjne tak działają, ale pamiętamy, że media publiczne mają dodatkowe obowiązki. Niestety ich nie wypełniały. W niektórych sytuacjach występowały jako strona konfliktu. Dziennikarze jakby odgrywali się na jednym z kandydatów po krytyce działań mediów publicznych. (…) Gdy wszystkim się zadaje pytania twarde to jest to dowód odwagi, ale jak się robi tak tylko z jednym kandydatem, a innych się głaszcze to jest to przejaw czegoś brzydkiego
— mówił Piotr Zaremba, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „wSieci”.
Publicysta wskazał, że „widzieliśmy niepokojące doniesienia dotyczące przygotowań PKW do wyborów prezydenckich”.
Wybrano system ręcznego liczenia, co się może sprawdzić. Jednak jest wielki niepokój dotyczący ostatnich doświadczeń po wyborach samorządowych. Na szczęście widać obecnie wysiłek, by rzetelnie skontrolować te wybory. Czy to się udało, będę mógł ocenić dopiero po wyborach
— mówił Zaremba.
Piotr Skwieciński wskazał, że do dziś cieniem na wyborach kładą się błędy dotyczące wyborów samorządowych. Przypomniał, że w magazynach w całej Polsce leżą głosy oddane w wyborach samorządowych.
Niepokojący jest brak reakcji władz na apel PKW, by stworzyć prawną możliwość analizy tego, co działo się w ostatnich wyborach. Karty do głosowania leżą w magazynach, ale nic się z nimi nie robi. PKW chciała, by zbadać co się stało w czasie wyborów. Jednak władza nie podejmuje tu działań. Brak decyzji dotyczącej weryfikacji wyborów może być sygnałem, że jak się raz policzy głosy to już nie będzie żadnej kontroli. To bardzo zły sygnał dotyczący obecnych wyborów. Jednak zaznaczmy, że bardzo wielu członków komisji jest delegowanych przez komitety wyborcze związane z kandydatami niezwiązanymi z obecną władzą
— tłumaczył Skwieciński.
Jerzy Kłosiński wskazał z kolei, że obecnie mamy lepszą sytuację niż przed wyborami samorządowymi.
Wtedy komisje wyborcze były zdominowane przez koalicję, to miało wpływ na wyniki i przebieg wyborów. Obecnie sztaby wyborcze mają swoich przedstawicieli w komisjach, jest Ruch Kontroli Wyborów, organizacja niezależna skupiające niemal 10 tys ludzi. Jest szansa, że te wybory będą pod szczególną kontrolą osób niezależnych. Jest szansa, że nie będą możliwe szwindle, jakie były przy okazji wyborów samorządowych. Te wybory są proste, więc łatwiej będzie je kontrolować
— zauważał Kłosiński. Dodał, że kontrola wyborów w demokracji jest czymś zupełnie normalnym.
Na tym polega demokracja, Gdy takiej kontroli nie ma wszystko jest możliwe
— tłumaczył.
Odnosząc się do przebiegu kampanii wyborczej Kłosiński wskazał, że ta kampania była dość ciekawa.
Pojawił się kandydat przebojowo przechodzący kampanię. On ją ożywił. Niesystemowi kandydaci też ją ożywiali. Jednak dla mnie szokujące jest to, o czym mówiliśmy – zachowanie dziennikarki w TVP. To był popis niekonsekwencji. To jest szokujący przykład, jak media publiczne są podporządkowane koalicji rządzącej, jak są na usługach jednej opcji politycznej. Oczywiście media publiczne starały się sprostać wymaganiom. Mogliśmy widzieć rozmowy z każdym kandydatów, była debata, która w mojej ocenie się jednak nie udała. To jest porażka telewizji. Była zła formuła tego spotkania
— wskazał Kłosiński.
Z kolej red. Zaremba zaznaczył, że w komentarzach przebijało się stwierdzenie, że kampania jest nudna, miałka i niepotrzebna.
Marin Król się popisał brutalnymi atakami na kandydatów, ale i słowami, że zaprzeczeniem demokracji jest sytuacja, w której kandydaci jeżdżą po kraju i rozmawiają z ludźmi. Na tym jednak polegają kampanie na całym świecie
— zauważył Zaremba.
Jak miałaby wyglądać kampania? Chodzi o debatę w redakcji zaprzyjaźnionej z władzą gazety?
–- pytał Karnowski.
Zaremba wskazał, że każdy, kto chciał „mógł znaleźć co działo się w tej kampanii”.
Można było się zorientować kto ma jaki program. Oczywiście słyszymy jednak, że kandydaci mówią zbyt dużo, że wychodzą poza kompetencje prezydenta. Z drugiej strony, że kandydaci mówią za mało, że nie pokazują swojego programu
— podkreślał Zaremba. Dodał, że na wybory prezydenckie należy patrzeć jako na przedsmak wyborów parlamentarnych.
Ta kampania nie odbiega od innych. Ważne, że pojawił się temat Wschodu, Ukrainy, Rosji. To był widoczny merytoryczny element. Tego czynnika merytorycznej rozmowy o polityce zagranicznej wcześniej nie było
— zauważył z kolei Piotr Skwieciński.
Zaś Jerzy Kłosiński wskazał, że w jego ocenie kampania była za krótka, a jej skutki są dla Polski ożywcze.
Kampania była ożywiana spotkaniami w terenie. Kampania w ogóle ożywiła Polskę. Widać emocje na spotkaniach z kandydatami. Między wyborami wpadamy w pewien marazm, ale emocje się obudziły w czasie kampanii. Sądzę nawet, że kampania była za krótka. Gdyby trwała dłużej byłoby więcej ożywienia. To jest okazja do wyrażenia prawdziwych swoich poglądów. Ludzie w sposób swobodny manifestują, kogo popierają. To jest rzecz bezcenna
— uważa Kłosiński.
Z kolei ksiądz Zieliński wskazał, że „kampania trwa od pięciu lat i nie jest za krótka”.
Czym ta kampania się różni od innych? Dla mnie wyjątkowość tej kampanii dotyczy nagromadzenia tematów aksjologicznych, dotyczących wartości. Obecnie nie mówi się w ogóle o gospodarce, demografii, zadłużeniu, pakiecie klimatycznym. Wyciąga się in vitro, związki partnerskie, ustawę przemocową. Mamy wyspy tego typu tematów. Dla mnie to jest przerażające, że gromadzi się to w czasie kampanii
— tłumaczy duchowny.
Na koniec dyskusji o kampanii ks. Henryk Zieliński zaapelował do wyborców, by poszli głosować.
wrp
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/243842-salon-dziennikarski-florianska-3-zaremba-media-byly-elementem-sztabu-wyborczego-jednego-z-kandydatow
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.