Wynik rywalizacji Komorowski – Duda nieprzewidywalny

Fot. PAP/Wittman
Fot. PAP/Wittman

Nawet jeżeli założymy, że do przedwyborczych sondaży nie można mieć zaufania, to w obecnym wyścigu do fotelu prezydenta utrzymują się one  na tyle stabilnie, jeśli idzie o wysforowanie się trzech kandydatów z dużą przewagą nad pozostałymi, że winniśmy je traktować jako względnie miarodajne prognozy. Podobnie, jeśli idzie o przewidywania różnic między trójką aspirującą do podium. Przy wszystkich wahaniach, spadkach i zaskakujących wzrostach, miejsca pierwszej trójki na podium w pierwszej turze wyborów zdają się być przesądzone. Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Paweł Kukiz – tak pewnie będzie wyglądała kolejność na mecie i miejsca na stopniach podium, choć możliwe jest zmniejszenie się różnic między tymi trzema kandydatami w ostatniej jeszcze chwili.

A po ogłoszeniu oficjalnych, końcowych wyników, na placu boju zostanie już tylko dwóch rywali. Będą to – znowu prawie pewne – Komorowski  i Duda. O zwycięstwie jednego z nich może zdecydować ostatnia prosta. To nie znaczy, że elektoraty, z których każdy głosował na „swojego” faworyta, nagle odwrócą się od swoich politycznych wybrańców i zagłosują na kogoś innego. Niektórzy z nich, rozczarowani gorzko pierwszą turą, mogą nie pofatygować się do urn powtórnie. O wiele ważniejsze jednak, któremu z pozostałej dwójki przybędzie nowych wyborców z pośród tych, którzy głosowali w pierwszej turze na kandydatów już teraz przegranych. Z tego punktu widzenia najcenniejszy jest elektorat Pawła Kukiza. Nie dość, że uzbierał kilkaset tysięcy głosów poparcia, to jego zwolennicy są raczej strażnikami idei konserwatywno-liberalnych niż lewicowych. Mówi się o nim kandydat antysystemowy. Zatem bliżej jego wyborcom do Dudy niż do Komorowskiego. Interesujące będzie, czy sam Kukiz po pierwszej turze potwierdzi swoją niechęć do ogólnie rozumianej partii władzy, z która związany jest Komorowski i w sposób wyraźny, bez żadnych dwuznaczności, zachęci swój elektorat do głosowania w drugiej turze na Dudę. Jak wiadomo, taki apel Kukiza nie przysporzy Dudzie pełnej puli wyborców głosujących wcześniej na „brązowego medalistę”, może jednak w znaczącym stopniu zwiększyć jego szanse na ostateczną rozgrywkę z obecnym prezydentem. Przy założeniu, że w okresie kampanii przed drugim głosowaniem pojawią się nowe elementy, przemawiające na korzyść kandydata PiS. Nie wierzę w magiczną moc przewidywanej debaty telewizyjnej, która miałaby sama zdecydować o wygranej Dudy. Z pewnością może mieć jednak duży wpływ na końcowy nieprzewidywalny dziś wynik pasjonującej – jestem o tym przekonany – dogrywki.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych