Zawsze byłem człowiekiem umiarkowanych poglądów i umiarkowanych zachowań, w związku z czym starałem się iść środkiem polskiej drogi i mnie nie nosiło ani na prawo ani na lewo i dzisiaj jest dokładnie tak samo. Ja nic nie muszę udawać

— powiedział Bronisław Komorowski na antenie TVN w programie „Debata czas decyzji” – jednoosobowej debacie opartej m.in. na pytaniach od internautów. Podobnie jak wczoraj, gdy gościem programu był Andrzej Duda, debata została podzielona na trzy części.

O sprawy krajowe pytał Bogdan Rymanowski, w części drugiej Monika Olejnik pytała o gospodarkę i społeczeństwo, a w części trzeciej Justyna Pochanke o politykę zagraniczną.

Bronisław Komorowski zapytany na początek o kiepskie sondaże, najgorsze dla niego w tej kampanii, odpowiedział że nie należy się nimi zbytnio przejmować.

Sondaże jedno a wyniki to drugie. (…) Już raz wygrałem i wygram jeszcze raz

— stwierdził Komorowski. Nie omieszkał przy tym zaatakować Andrzeja Dudy, twierdząc że i jego sondaże się zatrzymały.

Pan Andrzej Duda się zatrzymał, bo dotknął poziomu akceptacji dla PiS-u i ja się zatrzymałem, trochę wyżej, powyżej środowiska które mnie wystawiło

— powiedział Komorowski, co spotkało się z ripostą Rymanowskiego, że „Duda zatrzymał się w górę a prezydent w dół”.

Nie, nie. równiutko!

— skwitował Komorowski.

Na pytanie o to, czy zgadza się z opinią, że ratyfikacja konwencji przemocowej wpłynęła na spadek poparcia, odpowiedział:

Zawsze byłem człowiekiem umiarkowanych poglądów i umiarkowanych zachowań, w związku z czym starałem się iść środkiem polskiej drogi i mnie nie nosiło ani na prawo ani na lewo i dzisiaj jest dokładnie tak samo. Ja nic nie muszę udawać. W kwestiach in vitro wszyscy moje poglądy znają od wielu lat, ja ich nie zmieniam. To mój kontrkandydat zmienia, w zależności od tego, co przeczyta w sondażach

— stwierdził Komorowski, nieustannie atakując Dudę.

Coś kombinuje, coś się powołuje na papieża, zamiast powiedzieć że się pomylił, albo że zmienia poglądy w zależności jak wiatr wieje

— dodał.

Zapytany o to, kto jest jego autorytetem, skoro autorytetem Andrzeja Dudy jest Jan Paweł II, odpowiedział:

Jeszcze raz panu powiem, niepoważny jest polityk, który nie potrafi mieć własnych poglądów i ich bronić, tylko się zasłania autorytetem papieża

— powiedział Komorowski, po czym wyciągnął ustawę o in vitro, która przewiduje karę więzienia za lekarzy za nieprawidłowości przy in vitro.

Po co wmontowywać papieża w tego rodzaju kretyńskie pomysły, jak karanie więzieniem za stosowanie metody in vitro. Nie można się zasłaniać więzieniem, bo to jest nieetyczne, to jest ze stratą dla pamięci świętego, polskiego papieża

— dodał.

Na pytanie o to, co powiedziałby tym, którzy są rozczarowani jego biernością, odrzekł:

To jest uporczywie rozpowszechniana, negatywna informacja, która wypływa ze sztabu PiS. To jest oczywiste. Każdy, kto się zna choć trochę na polityce, doskonale to rozumie.

Komorowski zachęcał przy tym do porównania jego aktywności z innymi prezydentami.

Wypadam na tym tle znakomicie!

— stwierdził, nie przyjmując argumentu, że śp. Lech Kaczyński zgłosił 44 projekty ustaw, a on 28.

Nie o to chodzi jak się zgłosi, tylko czy się wygrywa w Sejmie. Można zgłosić i 144 i wszystkie przegrać. Taka jest też różnica jeśli chodzi o veta. Ja wszystkie moje veta wygrałem, bo nikt nie miał wątpliwości, ze moje veta stosowałem, że to jest słuszne z punktu widzenia Polski

— dodał, atakując śp. Lecha Kaczyńskiego, który mimo że miał premiera bliźniaka, wszystkie veta przegrywał.

Fot. TVN24/wPolityce.pl
Fot. TVN24/wPolityce.pl

Na pytanie czy swoich rywali i konkurentów uważa za frustratów, odpowiedział:

Nie wszystkich, ale znaczną część tak. Zostawmy nazwiska, żeby nikogo nie ranić

— stwierdził, nie chcąc się zastanawiać czy to kogokolwiek obraża.

To jest cecha charakteru, to nieumiejętność dzielenia się z tego, co jest wspólnym dziełem, bo na tym polega problem polskiej polityki, że 25 lat polskiej wolności przyniosło niebywałe owoce, które są zasługa różnych ekip politycznych, tylko część z tych ekip uważa, że to wszystko jest funta kłaków nie warte i że należy to wszystko przekreślić, a Polaków pozbawić satysfakcji z dokonań

— powiedział.

Komorowski nie chciał skomentować wczorajszej ostrej wypowiedzi Henryki Krzywonos na jego konwencji na temat Pawła Kukiza.

Czy pan chce odmówić Heni Krzywonos, kobiecie bohaterce, prawa do krytyki?

— odpowiedział pytaniem na pytanie, dodając że doskonale zna poglądy swojej koleżanki i nie zamierza niczego wyjaśniać.

Zależy panu, żebym kogoś obraził, a ja się nie dam

— dodał.

Zapytany o to, co powie wyborcom Kukiza przed II turą, gdy będzie walczył o ich głosy, stwierdził:

Mam bardzo dużo do powiedzenia. Przez całe swoje życie polityczne sprzyjałem takim rozwiązaniom, które mieszczą się w pojęciu jednomandatowych okręgów wyborczych i na tej drodze idę konsekwentnie od lat

— powiedział, dodając że kandydat PiS-u zawsze był temu przeciwny i blokowało te rozwiązania w Sejmie.

Będę ich pytał, do kogo wam bliżej, jeśli serio traktujecie problem jednomandatowych okręgów wyborczych

— dodał.

Na pytanie ot o czy jest dumny z pracy swojego sztabu, powiedział:

Co to znaczy dumny? Mogę oceniać jakość tej pracy. Dumny to ja jestem z Polski. Ale oczywiście ogromną mam wdzięczność dla pracy sztabu, wszystkich którzy mnie wspierają, mam ogromną wdzięczność do ich działania, a jakie będą efekty, zobaczymy**

Wybory to są moje już tam… naste. Wszystkie wygrałem!

Z taką samą dumą Komorowski mówił o ostatnim spocie, w którym jego sztab mocno zaatakował Andrzeja Dudę, twierdząc że stoi za nim Jarosław Kaczyński.

To jest oczywistą oczywistością, ze stoi Kaczyński, czy nie? Czy pan ma jakieś wątpliwości w tej sprawie?

— pytał.

Jarosław Kaczyński jest jego nie tylko guru, ale i decydentem, co było widać… Andrzej Duda przecież nawet samodzielnie nie śpiewa, tylko śpiewa tak, jak mu prezes każe. Przecież śpiewał „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie, no! Albo bał się zaśpiewać „ojczyznę wolną pobłogosław Panie, bo to byłoby źle widziane przez prezesa, który ten problem widzi inaczej

— stwierdził. Nie widział przy tym żadnej sprzeczności między postulatem o zgodzie, którego używa w kampanii z spotami wyborczymi, które są kampanią czysto negatywną.

Postulat zgody nie oznacza zgody na każdą głupotę. Nie oznacza postulatu zgody na wszystkie złe rzeczy. Co to znaczy zgoda w polityce, dążenie do zgody? To znaczy dążenie do uzyskania sytuacji, gdzie w sprawach najważniejszych dla kraju potrafimy rozmawiać. Ja taką zgodę konsekwentnie buduję

— mówił Komorowski, przytaczając swój sztandarowy przykład w postaci polityki prorodzinnej.

Zgoda to także rozwiązywanie problemów bezpieczeństwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie zaprosiłem po raz pierwszy jako prezydent przedstawicieli opozycji, by byli zorientowani w sprawach. Nie jest przypadkiem, ze niektórzy przychodzą, a pan Jarosław Kaczyński nie

— dodał.

Zapytany o to czy słowa posła Niesiołowskiego o ustach Andrzeja Dudy, że to „szpara oralna”, powiedział:

Gdybym ja się obrażał z powodu słów wypowiadanych pod moim adresem przez czołowych polityków PiS, pana Mastalerka, Brudzińskiego, to bym w ogóle nie chciał rozmawiać z tymi ludźmi. A ja powiem krótko: Jak wygram, to tak jak Mazowiecki grubą kreską odkreślę przeszłość.

Do słów Niesiołowskiego nie chciał się odnosić. W zamian powołał się na ataki na jego osobę.

Ze strony internautów pojawiło się pytanie, które Komorowski zawsze omijał. „Czy pan prezydent czytał książkę Sumlińskiego „Niebezpieczne Związki Bronisława Komorowskiego”. Jak odnosi się do treści książki. Dlaczego prezydent w trybie wyborczym nie oskarżył autora i podawanie nieprawdy?”

A czy ja mogę pana redaktora spytać, czy to jest pana kolega, znajomy albo przyjaciel pan Sumliński?

— odpowiedział poirytowany Komorowski.

Radziłbym powściągnąć chęć bycia w porządku wobec kolegi, bo ten kolega jest oskarżony, nie podejrzany, o płatną korupcję wokół komisji weryfikacyjnej WSI, którą kierował Antoni Macierewicz. To jest człowiek w stu procentach niewiarygodny i niech pan nawet o niego nie pyta

— dodał, próbując zakończyć wątek. Dopytywany przez Rymanowskiego czy czytał, stwierdził, że są ciekawsze książki.

Nie warto pytać o książkę człowieka niewiarygodnego, który jest oskarżony o płatną korupcję

— mówił Komorowski.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Komorowski traci nerwy po pytaniu o książkę Sumlińskiego. „Niech Pan nawet o niego nie pyta”

Na pytanie czy nadal uważa że likwidacja WSI to była zbrodnia i hańba, powiedział:

To była głupota, to jest więcej! W ciągu historii się nie zdarzyło, żeby ktoś zlikwidował własny wywiad wojskowy. To, co zrobiono to jest rzecz nieprawdopodobna osłabiająca polskie bezpieczeństwo. Można było weryfikować, można było sprawdzać, ale zlikwidować potencjał służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych to więcej, niż zbrodnia. to jest głupota

— dodał, twierdząc że jego koledzy głosujący za rozwiązaniem WSI popełnili grzech naiwności.

W drugiej turze pytania o społeczeństwo i gospodarkę pytała Monika Olejnik, która poprosiła skomentowanie słów Antoniego Macierewicza, który stwierdził że Komorowski zezwolił na fałszerstwa wyborcze.

Obawiam się, ze PiS obawia się też lądowania Marsjan w Polsce, w okolicach miejsca zamieszkania Antoniego Macierewicza

— mówił, twierdząc że jedyna forma nacisku jaka się pojawiła, to apel Andrzeja Dudy, aby naciskał na sędziów.

Jedyne wyjaśnienie jakie mam, to to że mówi się o fałszowaniu kolejnych wyborów, dlatego że się przewiduje klęskę własnego kandydata. Już się szuka alibi - sfałszowali

— dodał Komorowski, mówiąc że nie pozwał Macierewicza w trybie wyborczy, bo nie każda głupota nadaje się do sądu.

Komorowski wyparł się swoich obietnic sprzed 5 lat w sprawie pozostawienia wieku emerytalnego. Twierdził, że obiecał możliwość wyboru, która pozostała.

Nie omieszkał też zaatakować Andrzeja Dudy w tej kwestii, twierdząc że jego obietnice o powrocie do wcześniejszego wieku emerytalnego są niemożliwe do spełnienia.

Nikt wam tyle nie da, co wam Duda naobiecuje

— dodał, twierdząc że pomysły są nierealne i zbyt drogie.

Na stwierdzenie Olejnik, że może i Duda obiecuje, ale on obywatelom zabrał składki z OFE

Nie, uratowałem obywateli!

— stwierdził Komorowski, przypominając że skierował ustawę do Trybunału.

Prezydent nie jest od tego, żeby się kierować tym, co mu służy wyborczo. Prezydent musi brać odpowiedzialność za rzeczy trudne

— mówił, kolejny raz krytykując Dudę.

Ciągle słyszę, że Duda chciałby, chciałby, chciałby. Ja pytam co zrobił

— stwierdził Komorowski, zapominając chyba, że to on od 5 lat pełni funkcję prezydenta.

Zapytany o to, czy chciałby zmienić konstytucję, stwierdził że trzeba dysponować 2/3 głosami w Sejmie, więc nie ma co wszczynać dyskusji.

Zdaniem Komorowskiego, bardzo wiele zrobił, by ściągnąć Polaków z zagranicy. Jak stwierdził, emigracja była największa za czasów PiS-u, a teraz jest dzisięciokrotnie mniejsza.

Innowacyjność gospodarki to będzie zwiększenie ilości atrakcyjnych miejsc pracy

— dodał. Nie chciał tu komentować dramatu Mielca czy Świdnika, gdzie w wyniku utraty szansy na kontrakt przy produkcji śmigłowców wojskowych, nie będzie można zatrudnić polskich inżynierów.

Zapytany o związki partnerskie, powiedział że nie nalezy ludziom robić nadziei, które nie są możliwe do zrealizowania.

Przy pytaniach o in vitro, Komorowski znowu wyciągnął projekt ustawy, pod którą podpisał się Andrzej Duda i przystąpił do ataku.

On działa na zasadzie takiej, że trochę się boi narazić ojcu dyrektorowi i boi się opinii publicznej bo przeczytał słupki wyborcze

— dodał.

Na pytanie czy nie boi się Kościoła, który mówi że katolik, który podpisuje konwencję przemocową, odpowiedział:

Nie jestem człowiekiem lękliwym i mało czego się boję, szczególnie gdy uważam że mam rację. W kwestiach tak delikatnych jak in vitro, mówiłem o potrzebie kompromisu politycznego, bez zawierania kompromisów moralnych.

Pytania na temat polityki zagranicznej zadawała Justyna Pochanke, która na początek zapytała czy w drugiej turze będzie w stanie walczyć jak Szogun, nawiązując do stwierdzenia Kwaśniewskiego, że w II turze bedzie tak jak Komorowski lubi, po japońsku.

Oczywiście, tylko że nie będzie żadnego krzesła, bo go nigdy nie było

— prostował Komorowski.

Są pewne granice, które zostały przekroczone. Próba wmawiania opinii publicznej, że prezydent… Słyszałem dzisiaj, że wskoczyłem na stół, jutro będą Himalaje, a tam nie było nawet krzesła, taboretu. Tam był zwykły postument właśnie służący do tego, żeby sobie ludzie robili zdjęcia z gospodarzami.

— bronił się.

Trzeba mieć pewność siebie, pewność swoich poglądów, jeśli idzie się po prezydenturę

— mówił, twierdząc że nie można w polityce ryzykować bo to oszukiwanie wyborców.

Zapytany przez internautów dlaczego nie przyjechał do Wielkiej Brytanii, by spotkać się z wyborcami, odpowiedział:

Byłem w Wielkiej Brytanii wtedy, kiedy tego wymagały interesy Polski

— mówiąc że był podczas szczytu NATO.

Na zakończenie Bronisław Komorowski zwrócił się do telewidzów, apelując o głosy. Podobnie jak Andrzej Duda miał na to 90 sekund

To jest naprawdę czas decyzji. Kończą się debaty, zaczyna się czas decyzji. To od państwa będzie zależało czy Polska pójdzie dalej drogą modernizacji i rozwoju, czy też jak się nam już niestety zdarzało skręci na manowce. Proponuję drogę prostą, środkiem polskiej drogi w kierunku nowoczesności, w kierunku umocnienia polskiego bezpieczeństwa. Zapraszam do tej wspólnej podróży, do wspólnego działania.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym przekazać. Jest zawsze pokusa, żeby eksperymentować, ale Polska to zbyt ważna sprawa i bezpieczeństwo Polski też zbyt ważne, żeby eksperymentować politycznie, a nie stawiać na pewne gwarantowane poprzez doświadczenie, umiejętności, ręce które tym państwem będą kierowały. Zachęcam państwa do poparcia mojej kandydatury

— powiedział Komorowski.

Zachęcam jeszcze do jednego, żebyśmy wspólnie obronili dorobek tego 25-lecia i polskiej dumy z dokonań. Jest tak, że niektórzy chcą pomniejszyć w ramach działań wyborczych nasze zasługi, sukces wszystkich ekip. Czasami trzeba bronić ten sukces nawet przed ich autorami, bo ze względów wyborczych są gotowi zanegować sukces i mówić o odbudowie Polski ze zgliszcz, jakby się świeżo zakończyła II wojna światowa

— zakończył Komorowski.

Wczoraj w debacie TVN wziął udział Andrzej Duda, który przekonywał, że Polsce potrzebna jest zmiana władzy.

mall