TYLKO U NAS pełny tekst ważnego wystąpienia Andrzeja Dudy. "Trzeba przywrócić polskiemu społeczeństwu wiarę w polskie Państwo"

PAP/Paweł Topolski
PAP/Paweł Topolski

Wystąpienie Andrzeja Dudy w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Bobolówce k. Sanoka na Podkarpaciu, 2 maja 2015 roku.

PAP/Paweł Topolski
PAP/Paweł Topolski

Jestem dziś u swojego patrona i to patrona w taki sposób bardzo jednoznaczny, bo urodziłem się 16 maja, 315 lat po śmierci Andrzeja Boboli. Szanowni Państwo, dla mnie to niezwykłe, że właśnie dziś, 2 maja, możemy modlić się za naszą ojczyznę tu, na Bobolówce za pośrednictwem mojego świętego i wielkiego patrona. To niezwykłe dlatego też, że dziś jest święto flagi Rzeczypospolitej Polskiej, naszych narodowych barw. Dziś ołtarz tego Sanktuarium przystrojony jest cały biało-czerwonymi barwami. Także nasze biało-czerwone trzymacie w swoich rękach. Ta właśnie modlitwa za Polskę - ona najlepiej obrazuje naszą tradycję. Tradycję także związaną z męczeńską śmiercią Andrzeja Boboli, bo przecież został zamordowany za krzewienie katolicyzmu, który absolutnie jednoznacznie kojarzony był z polskością. Jakże to piękne - można powiedzieć - że właśnie tak polskość była postrzegana, przez pryzmat naszej, ponad tysiącletniej, religii. Jeżeli dziś mówimy o tradycji, kulturze, fundamentach narodu polskiego, to z całą pewnością trzeba powiedzieć jedno: to właśnie ta nasza wiara katolicka jest tym fundamentem. Jest tym fundamentem, który ukształtował pokolenia. Jest tym fundamentem, który ukształtował naszą tradycję. Jest tym fundamentem, który ukształtował naszą kulturę. Jeżeli polskie społeczeństwo przetrwało najtrudniejsze lata, kiedy nie było Polski przez ponad 120 lat, to właśnie dlatego, że naród był ukształtowany tą siłą, że były te wartości, które dzisiaj także składają się na pojęcie patriotyzmu. Miłość Ojczyzny, miłość polskiej ziemi, miłość naszej kultury, naszej tradycji to są właśnie te elementy, które nas spajają, dzięki którym stanowimy całość kulturową. To są te elementy, których nikomu nie wolno nam odbierać, których powinniśmy ze wszystkich sił strzec. I to jest także wielkie zadanie władz państwowych. Mówię to szczególnie mocno tutaj, na Podkarpaciu, gdzie przywiązanie do ziemi, do tego, co nazywamy ojcowizną, jest tak silne. Mocno akcentował to kiedyś nasz Ojciec Święty Jan Paweł II; mówił, że słowo „ojczyzna” pochodzi od słowa „ojcowizna”, czyli to wszystko, co otrzymaliśmy od naszych ojców. Ojcowizna, czyli to wszystko, co przynieśli nam nasi przodkowie i co nam przekazali. Mówił pięknie w Kielcach w czasie swojej pielgrzymki do Polski: „To moja matka, ta ziemia. Moja matka - ta Ojczyzna”. Tak właśnie mocno ją akcentował. I tak bardzo chciał, byśmy trwali jako naród, oparty właśnie na tych naszych podstawowych wartościach, które dzisiaj wymagają krzewienia wśród młodych pokoleń, które dziś także w wielu sytuacjach wymagają obrony. Aby do naszego systemu prawnego nie przeszczepiano żadnych obcych nam wzorców, sprzecznych z naszą tradycją, a nawet nakazujących ją wykorzeniać. Nie może być zgody na takie działania. I to jest także kwestia odpowiedzialności władz państwowych.

Ale kiedy mówimy o polskim społeczeństwie, o tym, czego to społeczeństwo pragnie, a także, czego ma prawo oczekiwać od tych, którzy rządzą, to chciałbym bardzo mocno zaakcentować jedno: przede wszystkim mają prawo oczekiwać sprawiedliwości. I tej sprawiedliwości prawnej, i tej sprawiedliwości socjalnej, i takiej, którą możemy nazwać regionalną. Sprawiedliwość prawna bardzo mocno leżała na sercu prezydentowi prof. Lechowi Kaczyńskiemu. Mówił, że będzie czynił wszystko, żeby obywatele w naszym kraju byli 6traktowani równo wobec prawa i traktowani równo przez prawo, przez władze i przez wymiar sprawiedliwości. W wielu przypadkach dzisiaj tego nie ma. Bo czy można mówić jako o sprawiedliwym o państwie, gdzie oficjalnie jest ponad 750 tys. dzieci, które żyją na krawędzi nędzy? Czy można tak mówić o państwie, w którym władze, prokuratura, sądy nie potrafią skazać ewidentnych powszechnie znanych gangsterów? Czy można tak mówić o państwie, które skazuje człowieka, który służył temu państwu wiernie zwalczając korupcję, na najwyższą możliwą karę? A jednocześnie przełożeni w prokuraturze każą odstępować prokuratorowi od czynności procesowych wobec prominentnego polityka partii rządzącej. Czy można o takim państwie mówić, że jest państwem sprawiedliwym? Czy można, proszę Państwa, mówić o państwie sprawiedliwym wobec swoich obywateli, jeżeli sąd odbiera dzieci rodzicom po rozprawie, która nie trwa nawet 15 minut, i kieruje je do domu dziecka? Z normalnego domu, który widziałem na własne oczy. I to tylko na podstawie jakichś opinii psychologów, że ojciec i matka chcieli wychowywać dzieci według tradycji, nawet wbrew temu, co uczą ich w szkole, bo nie zgadzali się z tym, co ostatnio pojawia się w programach szkolnych. Czy można odbierać takim rodzicom dzieci? Czy można zabierać rodzicom dzieci z powodu biedy? Otóż myślę, że każdy myślący człowiek, każdy uczciwy, który chce, żeby Ojczyzna się rozwijała, musi takiej polityce i takim działaniom powiedzieć: nie. Powinien też takim działaniom powiedzieć „nie” Prezydent Rzeczypospolitej. Bo to nie jest tak, że Prezydent Rzeczypospolitej nic nie może. Prezydent RP ma prawo inicjatywy ustawodawczej. Prezydent Rzeczypospolitej w naszym kraju jest wybierany przez naród w wyborach powszechnych, a więc ma mandat całego narodu, stoi za nim wielki autorytet. To Prezydent RP dokonuje nominacji sędziowskich. I nie ma być, proszę Państwa tylko tym, który składa swój podpis pod jakąś proponowaną mu nominacją. Nie! To jest jego decyzja, kto zostanie w naszym kraju sędzią. To jest jego decyzja, bo jest najwyższym przedstawicielem RP, a sędziowie wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej. I to Prezydent RP im tego majestatu w imieniu Rzeczypospolitej udziela. To on decyduje, czy ktoś się na sędziego nadaje ze względu na swoje dotychczasowe postępowanie, jak dotychczas sprawował swój urząd.

To także kwestia tej sprawiedliwości, którą nazwałem regionalną. Prezydent powinien w swoich działaniach mieć wzgląd na całą Polskę, mieć wizję rozwoju kraju. Jeżeli mówimy o sprawiedliwości regionalnej, to mówimy o tym, co jest zapisane w naszej Konstytucji. O zrównoważonym rozwoju, o ty, że Państwo w idealnej sytuacji powinno dążyć do tego, aby zniknęło bezrobocie. Bo taka myśl leżała u podstaw tej idei. A to oznacza równy rozwój dla całego kraju i mądrą gospodarkę zachowującą dobra narodowe także dla przyszłych pokoleń. Tego równego rozwoju całego kraju dziś tak bardzo brakuje. I to dlatego na tak wielu obszarach, także niestety w wielu miejscach tu na Podkarpaciu. Kiedy objeżdżałem Polskę, a było tych spotkań prawie 240, słyszałem w wielu miejscach: nasze miasto jest zwijane; likwiduje się u nas ośrodki kultury; likwiduje się połączenia komunikacyjne; likwiduje się nam komisariaty policji, sądy, urzędy pocztowe; tutaj nie da się żyć. A młodzi mówili: nie ma dla nas żadnej szansy rozwojowej, nie ma pracy, nie ma godnej płacy, nie ma nawet jak dojechać. Taka historia z zachodniej Polski - pewien człowiek mi opowiadał: wie pan, zlikwidowali nam połączenie kolejowe; chodziliśmy, zbieraliśmy podpisy w domach, po blokach, żeby przywrócili, że przecież to jest nasza łączność ze światem, że nie każdego stać na samochód, że paliwo drogie, a pensje żałosne; to jadę któregoś dnia, patrzę, a oni rozbierają dworzec.

Niech to będzie, proszę Państwa, smutnym symbolem dzisiejszej Polski widzianej przez pryzmat jakości obecnej władzy. I kiedy mówię o tej sprawiedliwości regionalnej, to mówię właśnie o zasadzie zrównoważonego rozwoju. Że trzeba ten proces likwidacji Polski zatrzymać, trzeba wspierać te regiony, które są dzisiaj w najcięższej sytuacji, że trzeba mądrze wydawać fundusze ze środków unijnych, że trzeba dobrze planować ich rozdysponowanie. Trzeba wspierać samorządy i przedsiębiorców w tych rejonach, w których żyje się najtrudniej. To jest zadanie całej władzy państwowej, któremu musi towarzyszyć troska o nasze dobro wspólne, pojmowane nie jako dobro jakiejś grupy, elity, jakiejś grupki biznesowej, czy partyjnej i rodzinnej. Nie. Chodzi o dobro wspólne pojmowane jako dobro całego społeczeństwa, polskiego narodu jako całości. I tak musi to postrzegać każdy uczciwy polityk. Dlatego musimy zrobić wszystko, aby z naszego kraju przestali wyjeżdżać młodzi ludzie.

Dziś także jest dzień Polaków i Polonii zagranicą. To jest także ich święto. Polonii, czyli tych, którzy wyjechali bardzo dawno temu, ale pamiętają o swojej rodzinnej tradycji w Ojczyźnie, kultywują obyczaje i język. Ale to także święto Polaków tych młodych, którzy wyjechali dlatego, że tam postanowili szukać swojego szczęścia. Dziś polskie władze mają wobec tych ludzi głębokie zobowiązania - czynić wszystko, aby stworzyć im szanse powrotu do kraju; aby przestali mówić, że Polska jest krajem opresyjnym, w którym nie da się żyć i nie ma szans rozwojowych; czynić wszystko, aby na każdym etapie swojej działalności wewnątrz kraju i na arenie międzynarodowej w pierwszej kolejności realizować polskie interesy. Tu w kraju to oznacza dbałość o rodzimych przedsiębiorców, o nasze fundusze wydatkowane na różne cele.

To polskie firmy winny wygrywać u nas przetargi, polskie firmy dające zatrudnienie naszym rodakom. Powinny mieć preferencje, bez względu na to, co kto na ten temat sądzi. To polskie firmy powinny być wspierane, jeśli są ważne dla polskiej gospodarki. Nawet wtedy, gdy stanowią niedozwoloną formę pomocy publicznej, która będzie kwestionowana przez Komisję Europejską. Wiecie Państwo, dlaczego? Dlatego, że każdy kraj ma prawo do suwerenności. A suwerenność to ochrona podstawowych interesów gospodarczych. Tak, jak robią to Francuzi. Tak, jak robią to Niemcy. Dlatego należało obronić polskie stocznie, a nie pozwolić im upaść. Dlatego trzeba bronić dziś polski przemysł wydobywczy węgla kamiennego, miedzi, a nie zgadzać się na dekarbonizację europejskiej energetyki, nakładać rabunkowy podatek miedziowy, który stawia pod znakiem zapytania ekonomikę funkcjonowania kopalń w zagłębiu miedziowym i nie pozwalać rozwijać się KGHM-owi w Polsce, bo - jak tam słyszałem - trzeba było zarzucić plany wydobycia w tzw. starym zagłębiu koło Bolesławca z powodu podatku miedziowego i przerzucić się na wydobycie za granicą. Chcę mocno powiedzieć - dzisiaj Polska potrzebuje reindustrializacji, odbudowy przemysłu, także korzystając z funduszy europejskich, o które dla Polski trzeba twardo walczyć. Nie mówię o tych z bieżącej perspektywy finansowej - mówię o tych dodatkowych, które z całą pewnością będą w instytucjach europejskich w ramach np. planu Junckera. To są wielkie zadania. One wymagają odważnej i rozważnej polityki, realizowanej nie w ramach płynięcia w głównym nurcie, tylko w ramach tworzenia swojego, polskiego nurtu w polityce europejskiej. To też jest wielkie wyzwanie dla polskich władz.

Wreszcie kwestia ochrony polskich rolników, walki o wyrównanie dopłat bezpośrednich z UE. To kwestia walki dla nich o należne rekompensaty w takich sytuacjach, jak rosyjskie embargo i inne kryzysy, które jeszcze przecież zawsze mogą wystąpić. Te interesy muszą być twardo reprezentowane. To wreszcie obrona polskiej ziemi przed tym, żeby nie została wyprzedana w ręce cudzoziemców. Żeby nie powstały będące w obcych rękach gigantyczne wielotysięcznohektarowe gospodarstwa rolne, z którymi nie będą w stanie konkurować polskie gospodarstwa rodzinne. To kwestia pozostania ziemi w polskich rękach - kwestia strategiczna. Bo czy będzie polskim państwo, w którym nie będziemy właścicielami ziemi? Pytanie chyba retoryczne. To powinność władz i Prezydenta RP - stworzyć projekt odpowiedniej ustawy.

I ostatnia kwestia - trzeba przywrócić polskiemu społeczeństwu wiarę w polskie Państwo. Trzeba przywrócić polskiemu społeczeństwu wiarę w uczciwej rzetelne zamiary władzy. To kwestia budowania wspólnoty, wzajemnego zaufania, tego co nazywamy kapitałem społecznym. Tego kapitału społecznego nam dzisiaj tak ogromnie brakuje. Może brakuje dlatego, że przestano uczyć dzieci w szkołach tego starego wierszyka, który był jeszcze w „Elementarzu” Falskiego - wiersza Juliana Tuwima, który tak pięknie mówi o istocie istnienia społeczeństwa: „murarz domy muruje/ krawiec szyje ubrania/ ale gdzież by co uszył, gdyby nie miał mieszkania?” Ktoś się może z tego dziecięcego wierszyka śmiać, ale on właśnie uwidacznia istotę tych podstawowych więzi społecznych, że nie istniejemy jeden bez drugiego; że lekarz nikogo nie wyleczy, jeśli ktoś mu ni zbuduje szpitala czy przychodni. Że bez siebie nawzajem nie istniejemy i każdy z nas z osobna nie poradzi sobie, bo tego po prostu nie da się zrobić. Tylko to poczucie wspólnoty trzeba uświadamiać sobie nawzajem, uświadamiać dzieciom, bo na tym polega budowanie społeczeństwa obywatelskiego. I na tym także polega wielkie zadanie władz, żeby tworzyć w społeczeństwie przekonanie swoją działalnością, że jest ona uczciwa, realizowana w ramach dobra wspólnego.

Szanowni Państwo, zbliżają się wybory. Najpierw te prezydenckie, a potem parlamentarne. Przyjechałem tutaj modlić się z Państwem, a teraz jestem, żeby spotkać się z Wami i mówić sprawach ważnych dla Polski. Jeżeli Polska potrzebuje jakiejś zmiany, to zmiany władzy przede wszystkim, żeby można było przywracać owo poczucie prawdziwej więzi i budować taką Polskę, do której wrócą młodzi ludzie, żeby państwo było równe dla wszystkich, żeby obywatel i jego praca były szanowane, a kraj będzie się rozwijał w sposób zrównoważony. Wierzę w to, że jesteśmy w stanie wygrać.

jasz

PAP/Paweł Topolski
PAP/Paweł Topolski

Zdjęcia PAP/Paweł Topolski - ze spotkania z mieszkańcami Tarnowa, 2 maja 2015 roku.

Komentarze

Liczba komentarzy: 25