Ciągłe roszady na stanowisku ministra sprawiedliwości można porównać do sytuacji przy operacji na otwartym sercu, kiedy do stołu przychodzi szósty z rzędu chirurg

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Bartosz Kownacki, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Jak Pan skomentuje najnowszą nominację Ewy Kopacz? Ministrem sprawiedliwości został mało komu znany polityk PO, Borys Budka.

Bartosz Kownacki: Na pewno jest to nominacja bardzo zaskakująca. To bardzo młoda osoba, sprawny prawnik z doktoratem, ale uwagę należy zwrócić na szerszy problem. Pamiętajmy o zmianach nadchodzących w kodeksie karnym i kodeksie postępowania karnego, które wejdą w życie dosłownie za chwilę. Za kilka tygodni będziemy świadkami wielkiej porażki wymiaru sprawiedliwości. Ta porażka będzie swego rodzaju sierotą, bo każdy z ministrów będzie twierdził, że to nie on jest odpowiedzialny. Sam minister Grabarczyk pytany przez dziennikarzy, czy daje gwarancje, że ta nowelizacja zmieniająca polski wymiar sprawiedliwości będzie dobrze zrealizowana, odpowiadał, że tak, że jest w stanie to sprawnie przeprowadzić. Dziś Grabarczyka już nie ma.

Czy ta nominacja nie jest dowodem na to, że Platforma ma w tej sferze bardzo krótką ławkę rezerwowych?

Bez wątpienia ta nominacja świadczy o braku zaplecza w partii rządzącej. Nie postponując pana Budki, ale na to stanowisko potrzeba prawnika z autorytetem i doświadczeniem. Problem polega na tym, że żadna licząca się osoba nie chce firmować swoim nazwiskiem rządów Platformy Obywatelskiej. W środowisku prawniczym ludzie mają świadomość nierozsądnych rozwiązań i tego, że w efekcie nikt nie ponosi za nie odpowiedzialności. Sytuacja byłaby inna gdybyśmy mieli do czynienia z tym samym ministrem np. od 6 lat. Poważni kandydaci na to stanowisko widzą co się dzieje w resorcie, jak wygląda wymiar sprawiedliwości i jak przebiegają nowelizacje, nie chcą w to wchodzić. Nie mieliby nawet pewności, czy dotrwają na tym stanowisku do końca kadencji.

Czy to nie jest tak, że te ciągłe zmiany ministrów sprawiedliwości, to próba rozmycia odpowiedzialności? Po 8 latach rządów Platformy trudno jest stwierdzić kto będzie odpowiedzialny za złe lub dobre zmiany.

Nadchodzące zmiany to złe zmiany, które za rok lub dwa poważnie odczujemy. Nie będzie nikogo kogo będzie można pociągnąć do odpowiedzialności. Każdy z miejsca będzie przerzucał tę odpowiedzialność na swojego poprzednika. Nieodpowiedzialna jest cała Platforma Obywatelska. Zmiany o których wspomniałem będą miały kluczowe znaczenie. Ciągłe roszady na stanowisku ministra sprawiedliwości można porównać do sytuacji przy operacji na otwartym sercu, kiedy do stołu przychodzi 6 z rzędu chirurg. W takiej sytuacji nawet najlepszy sobie nie poradzi. To pokazuje w jaki sposób Platforma traktuje państwo polskie.

Czy minister Borys będzie w stanie cokolwiek zrobić? Czasu do końca kadencji ma mało.

Tak naprawdę będzie mógł zrobić niewiele. Praktycznie nic. Oczekiwałbym od niego tylko jednej rzeczy. Decyzji i jasnego stanowiska, czy przyjmie odpowiedzialność za te nowelizacje, które mają wejść w życie w najbliższych tygodniach. A jeżeli nie będzie chciał przyjąć takiej odpowiedzialności, to powinien zadeklarować czy złoży projekt nowelizacji ustawy, która odłoży w czasie wejście tych zmian. Boję się, że jako radca prawny, a nie karnista, może nie mieć wystarczającej wiedzy.

Rozmawiał Tomasz Karpowicz