Kampania wyborcza jest w fazie, w której do gry weszli ludzie służb i rozgrywają część kandydatów

Fot. PAP/Maciej Kulczyński;Youtube.pl;Profil A.Dudy
Fot. PAP/Maciej Kulczyński;Youtube.pl;Profil A.Dudy

Lewarowanie Kukiza mogło zostać uznane za opłacalne, jeśli chodzi o wynik Bronisława Komorowskiego, jak i podział sceny politycznej oraz konfigurację układu rządzącego po wyborach parlamentarnych.

Do prezydenckiej kampanii wyborczej na kilkanaście dni przed jej finałem wmieszały się zakulisowe czynniki. Chcę być dobrze zrozumiany: nikogo nie złapano na gorącym uczynku, ale jest sporo symptomów charakterystycznych dla działań „niewidzialnej ręki”. Najczęściej ta niewidzialna ręka to ludzie tajnych służb, ale nie zawsze tylko one są czynne. Niektórzy oczekiwaliby zapewne, żeby wywalić kawę na ławę, a nie podawać pośrednie dowody i logiczne ciągi zdarzeń. Tyle że zakulisowe czynniki zwykle są lepiej widoczne dopiero po jakimś czasie. Pewnym wyjątkiem była afera z udziałem Anny Jaruckiej w kampanii w 2005 r., bo jej istotą było wycofanie jeszcze przed wyborami jednego z poważnych kandydatów - Włodzimierza Cimoszewicza. Grube nici było też widać podczas pierwszej kampanii prezydenckiej w 1990 r., gdy Lech Wałęsa spotkał się w drugiej turze ze Stanisławem Tymińskim. W kampaniach w latach 1995, 2000 i 2010 tak oczywistych tropów nie było, ale pośrednich bardzo wiele.

Niewidzialna ręka niekoniecznie działa tak, że kogoś kreuje ex nihilo i prowadzi, lecz po prostu wykorzystuje się okazje, żeby ukierunkować kampanię, zmienić jej dynamikę, wzmocnić istniejące tendencje co do poparcia, zarówno jeśli chodzi o jego wzrost, jak i spadek. Siły, które określiłem mianem niewidzialnej ręki mają zwykle cele znacznie przekraczające konkretny etap kampanii czy pojedyncze wybory. Obecnie ich celem może być na przykład przebudowa sceny politycznej po wyborach prezydenckich, żeby w tych parlamentarnych pojawił się na przykład nowy znaczący gracz. Tak już przecież było w 2011 r. w wypadku Janusza Palikota i jego projektu politycznego. W 2001 r. tak było z działającą od 1992 r. Samoobroną Andrzeja Leppera, która skokowo stała się znaczącym graczem i trwało to sześć lat. Przypomnę, że sam Andrzej Lepper w 2005 r. był trzeci w wyścigu prezydenckim i zdobył aż 15,11 % głosów. Wreszcie, tak było z samą Platformą Obywatelską w 2001 r., ale ten przypadek był szeroko opisywany, także w kontekście niewidzialnej ręki, o czym w telewizji Polsat mówił były szef UOP gen. Gromosław Czempiński.

W obecnej kampanii prezydenckiej widoczna jest dość szeroka akcja ośmieszania i marginalizowania Magdaleny Ogórek. Inna sprawa, na ile ona sama w tym pomagała. Ostatnie jej wystąpienia są jednak coraz lepsze, a akcja przeciw niej coraz ostrzejsza. Co oznacza, że Magdalena Ogórek została przez niewidzialną rękę wyraźnie przeznaczona „do odstrzału”. Bardzo interesujący jest w tym kontekście przypadek Pawła Kukiza. Oczywiście nie twierdzę, że sam Kukiz prowadzi jakieś gry z niewidzialną ręką. Absolutnie nie. Jednak dla wytrawnych graczy spoza kulis jego kandydatura mogła zostać uznana za rokującą osiągnięcie celów, o których samemu Kukizowi nawet się nie śniło. Ci gracze wiedzą, że prawdopodobnie nawet połowa głosujących na Kukiza w pierwszej turze może przenieść swoje głosy na Bronisława Komorowskiego w turze drugiej. A ponieważ szanse na zwycięstwo Komorowskiego w pierwszej turze nie są obecnie realne, zakulisowe wspieranie Kukiza może być opłacalną inwestycją w przyszłość. W każdym razie jest bardzo znamienne wsparcie Pawła Kukiza przez Jakuba Wojewódzkiego w programie oglądanym przez około 2 mln osób. Podobnie jak wiele przychylnych mu głosów ze strony dziennikarzy TVN 24 i szerzej mainsteamu.

Kukiz w jakimś sensie zjada Janusza Korwin-Mikkego w elektoracie antysystemowym. Ewentualna budowa wokół niego nowej siły politycznej po wyborach prezydenckich, a przed parlamentarnymi byłaby kłopotem dla Prawa i Sprawiedliwości, przeszkadzając w przekroczeniu obecnego poziomu poparcia. I nie ma żadnych podstaw do tego, by przypuszczać, że ruch stworzony wokół Kukiza będzie miał ochotę na jakąkolwiek formę współpracy z PiS. Lewarowanie Kukiza mogło więc zostać uznane za opłacalne zarówno, jeśli chodzi o ostateczny wynik Bronisława Komorowskiego, jak i podział sceny politycznej oraz konfigurację układu rządzącego po jesiennych wyborach parlamentarnych. Powtórzę: nie uważam tego za plan Pawła Kukiza, lecz akcję ludzi potrafiących wykorzystywać okazje i ludzi mających nawet najszczersze intencje.

Tego, że niewidzialna ręka potrafi być skuteczna w wykorzystywaniu okazji i osiąganiu długofalowych celów dowodzą wcześniejsze kampanie prezydenckie. Obecnie nikt rozsądny i dobrze poinformowany nie ma wątpliwości, że niewidzialna ręka (i to zapewne w zwalczających się frakcjach, czyli „legii” i „gwardii”) zadziałała w pierwszej kampanii prezydenckiej w 1990 r. Jej udział polegał na podsunięciu Stanisławowi Tymińskiemu zawartości jego „czarnej teczki”, czyli kwitów mających potwierdzać współpracę Lecha Wałęsy z SB. Z jednej strony miały one kompromitować Wałęsę, z drugiej samego Tymińskiego, bo część była fałszywkami. Do tego doszła otwarta akcja tajnych służb przeciw Tymińskiemu, a na rzecz Wałęsy, gdy kandydat „znikąd” poważnie zagroził byłemu przewodniczącemu „Solidarności”. W 1995 r. niewidzialna ręka pomagała i Wałęsie, i Kwaśniewskiemu, bo różne odłamy tajnych służb miały różne interesy przy każdym z nich. Ważną częścią gier niewidzialnej ręki była wówczas Hanna Gronkiewicz-Waltz, której kandydatura rozbiła prawicową opozycję antywałęsowską i umożliwiła Wałęsie pozostanie jedynym poważnym kandydatem po stronie postsolidarnościowej.

W roku 2000 niewidzialna ręka zadbała o to, by Kwaśniewski nie miał silnego konkurenta. Cel ten osiągnięto popierając i wzmacniając Andrzeja Olechowskiego (współpracownika wywiadu PRL, zarejestrowanego jako kontakt operacyjny Tenor, a potem Must). Wprawdzie osiągnął on drugi wynik (pokonując Mariana Krzaklewskiego), ale umożliwił Kwaśniewskiemu wygraną w pierwszej turze. W 2005 r. niewidzialna ręka przygotowała wspomnianą już operację z Anną Jarucką i nieprzypadkowo w tej sprawie pojawiły się nazwiska byłego szefa kontrwywiadu UOP płk. Konstantego Miodowicza oraz byłego dyrektora w UOP płk. Wojciecha Brochwicza. W 2010 r. niewidzialna ręka postawiła przed faktami dokonanymi Donalda Tuska, który „musiał” poprzeć kandydaturę Bronisława Komorowskiego. O związkach obecnego prezydenta z WSI wielokrotnie pisałem zarówno na portalu wPolityce.pl, jak i w tygodniku „wSieci”.

Jeśli się uwzględni to, jak w przeszłości niewidzialna ręka wpływała na wybory parlamentarne i prezydenckie, byłoby skrajną naiwnością sądzić, że nie robi tego także w 2015 r. Dlatego warto uwzględniać ten czynnik obserwując obecną kampanię prezydencką i losy poszczególnych kandydatów. Szczególnie warto to robić w kampanii prezydenckiej i w miesiącach poprzedzających wybory parlamentarne w 2015 r. Tym razem gra się toczy o ochronę układu rządzącego od ośmiu lat i mającego tyle trupów w szafie, że w istocie jest to walka o życie i wolność.


TYLKO MY TO MAMY! Zestaw toreb zakupowych z logo wPolityce.pl.

Torby wykonane są z bardzo wytrzymałego materiału, są niezwykle poręczne i praktyczne, mieszczą format A4.

Do nabycia TYLKO wSklepiku.pl

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...