Każdy naród powinien pilnować swojej ziemi, bo to jest czynnik, który tworzy jego tożsamość. Chcemy budować świadomość Polaków, uświadamiać że dostaliśmy ziemię w spadku od ojców, którzy jej bronili. To jest nasze i mamy obowiązek o to dbać

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Wojciech Jachymiak – reżyser, założyciel Uniwersytetu człowieka „Ognik” i organizator kampanii „Nie rzucim ziemi”, której celem jest obrona polskiej ziemi przed niekontrolowaną sprzedażą obcokrajowcom. Patronem honorowym prof. Andrzej Nowak, a wspierającym prof. Jan Szyszko.

wPolityce.pl: Kampania „Nie rzucim ziemi” to oddolna akcja obywatelska, którą uruchomili górale – artyści. Skąd pomysł na taką inicjatywę?

Wojciech Jachymiak: Myślałem o tym od lat, ale teraz to ostatnia szansa na działania. Odsunąłem wszystkie projekty, nad którymi pracuję i przez ten rok poświęcam się tylko kwestii ratowania polskiej ziemi. Bo jeśli Polska straci ziemię, bezpowrotnie straci wolność. Zaborcę zawsze można wygonić, ale akty własnościowe to sprawa znacznie poważniejsza i będzie ciężko Polskę odzyskać. To było głównym powodem, żeby się zastanowić jak jeszcze obudzić w Polakach tę chęć podniesienia się i jak się zjednoczyć, by wspólnie znaleźć sposób na obronę polskiej ziemi.

Jaki jest cel waszej akcji?

Mamy dwa główne cele. Po pierwsze żądamy ustawy, która ochroni ziemię przed sprzedażą jej w ręce obcokrajowców. Chcemy, by Polska wprowadziła ustawę, która nie pozwoli na wyprzedaż polskich gruntów. Taką ochronę mają inne kraje UE: Bułgaria, Węgry, Słowacja, Litwa, ale także kraje zachodnie, jak Niemcy, Francja, Hiszpania, Dania. Nasze postulaty nie są fanaberyjnymi żądaniami Polaków, którzy znowu krzyczą w Europie. To są rzeczy podstawowe, za którymi idzie bezpieczeństwo wewnętrzne, bezpieczeństwo żywnościowe i najważniejsze bezpieczeństwo niepodległościowe, czyli to, że my wpływamy na kształt Polski. Spróbujemy znaleźć różne sposoby na to, by władza wprowadziła ustawę zabezpieczającą polską ziemię przed wykupem przez obcokrajowców. Chcemy, by rząd wprowadził dłuższy okres ochronny albo wrócił do zapisów z 1920 roku, kiedy dwa lata po odzyskaniu niepodległości Polacy wiedzieli, że muszą bronić ziemię. Ustawa wyznaczała bardzo restrykcyjne warunki zakupu ziemi przez cudzoziemców.

Taki postulat znalazł się we wniosku referendalnym, który prof. Jan Szyszko złożył w Sejmie. Mimo, że podpisało się pod nim 2,5 miliona Polaków, rząd nie wziął go pod uwagę. Czy zamierzacie w kampanii „Nie rzucim ziemi” wykorzystać ten potencjał?

Współpracujemy z prof. Janem Szyszko. Staramy się wykorzystać jego doświadczenie i ogromny wkład w ochronę polskiej ziemi i Lasów Państwowych. Będziemy szukać sposobu na to, by te 2,5 mln osób włączyło się w nasze działania.

CZYTAJ TAKŻE: Platforma łupi kolejne rodowe srebra. Pod osłoną nocy chce zmielić 2,5 mln podpisów w obronie Lasów.

A jaki jest drugi cel kampanii?

To kwestia budowa świadomości przywiązania do polskiej ziemi. To oczywiście kwestia długofalowa, będziemy szukać różnych pomysłów jak znaleźć w Polakach wspólnotę narodową, czyli to, co w przyszłości będzie uniemożliwiało wszelkie głupie pomysły na sprzedaż polskiej ziemi. Każdy naród powinien pilnować swojej ziemi, bo to jest czynnik, który tworzy jego tożsamość. Chcemy budować świadomość Polaków, to że dostaliśmy ziemię w spadku od ojców, którzy jej bronili. To jest nasze i mamy obowiązek o to dbać. Dotyczy to także Lasów Państwowych, bo jeśli jest ich 26 proc. powierzchni – i to jest nasze, Polaków - jeśli to zostanie sprywatyzowane, to nasze już nie będzie. Ta idea wspólnotowa zawiera się w tym, ze możemy pójść do lasu na grzyby, jagody i mamy swoją wspólną część Polski. Stracimy ją, gdy dojdzie do prywatyzacji. Już dziś mamy doniesienia o wykupach gruntów przez podstawione „słupy”. W Niemczech czy Danii są dofinansowania dla osób, które chcą w Polsce wykupić ziemię. Tamte państwa pomagają wręcz osobom prywatnym czy rolnikom w zakupie naszych gruntów.

Jak wygląda sytuacja na Podhalu? Docierają niepokojące informacje o próbach prywatyzacji tamtejszych gruntów. Sprawa prywatyzacji Polskich Kolei Linowych też przebiegała dramatycznie. Czy mamy do czynienia z próbą przejęcia ziemi na Podhalu?

Z prywatyzacją PKL był skandal, ponieważ tuż przed sprywatyzowaniem wyłączono 40 hektarów lasu z Parku Krajobrazowego. Gdyby tego nie zrobiono, nie udałoby się sprywatyzować PKL-u. Widać ewidentnie, że sprawa została tak wymyślona, by oddać koleje w obce ręce. Górale próbowali się przed tym obronić, ale okazuje sie, że inwestor który to kupił, dziwnym trafem jest powiązany z kapitałem wschodnim. Prawdopodobnie Rosja będzie miała kontrolę nad Polskimi Kolejami Linowymi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Komorowski zadowolony ze sprzedaży PKL spółce z Luksemburga: „Trzeba było złożyć atrakcyjniejszą ofertę cenową!”

Co rusz pojawiają się też powolne próby eliminowania Krzyża z Giewontu. Można odnieść wrażenie, że on komuś przeszkadza. Może za bardzo manifestuje polskość?

Ten krzyż, który powstał w okresie, gdy Polska była pod zaborami, jest naszym fundamentem. Był mocnym spoiwem, które połączyło ludzi. Ciekawe, że w czasie, gdy byliśmy w niewoli, więcej było patriotyzmu, niż w okresie tuż po odzyskaniu niepodległości. Władysław Orkan wygłosił wówczas odezwę do górali, którą przypominamy w naszej kampanii. W 4 lata po odzyskaniu niepodległości, w 1922 roku wygłosił płomienną mowę do Związku Podhalan, bo już wtedy widział, że górale odchodzą od ducha walki o swoje. Zabrakło myślenia, że wolności trzeba nadal bronić.

Porównuję to do odzyskania wolności w 1989 roku, kiedy wszyscy szybko zapomnieli o konieczności obrony wolności i niepodległości. To, co wydarzyło się przez ostatnie 25 lat sprawiło, że Polaków trudno teraz poderwać do obywatelskiego zrywu, a kwestia obrony ziemi jest najważniejsza w tym roku. Pojawia się pytanie, czy uda nam się przez tę kampanię zmobilizować Polaków, abyśmy wspólnie walczyli o nasze fundamenty.

Jaki jest plan?

Jeśli uda się pobudzić świadomość Polaków, przekonać że to wspólna sprawa, możemy zrealizować wiele inicjatyw. W rozmaite wydarzenia, które już są w Polsce, chcemy wpisywać postulaty, które mamy w kampanii. Nawiązujemy kontakty z organizacjami, które zajmują się budowaniem świadomości polskiej, aby przez ten rok mówiły jak najwięcej o polskiej ziemi, ponieważ w maju 2016 roku kończy się okres ochronny i będzie mogła zostać wyprzedana obcokrajowcom, jeśli nie zmienimy prawa. To będzie dla Polaków całkowicie nowa rzeczywistość. Mamy szerokie plany w zakresie działań budujących świadomość. Ich koordynatorem będzie Marcin Stawicki, który zajmie się realizacją działań edukacyjnych, konkursów. Powstaną materiały filmowe, krótkie spoty, w których znani Polacy będą mówić o trosce o ochronę polskiej ziemi. Mamy nadzieję, że nasza kampania będzie dowodem na to, że jesteśmy Polakami twórczymi, którzy potrafią się spotkać, zjednoczyć i w imię szczytnych idei stworzyć coś pięknego i pożytecznego. O wszystkim będziemy informować na bieżąco za pomocą portali społecznościowych.

Ruszacie 2 maja. Inauguracja kampanii „Nie rzucim ziemi” odbędzie się w Nowym Targu na Oleksówkach, tuż przy żółtym szlaku na Turbacz. Co planujecie?

Impreza składa się z trzech części: ma wymiar duchowy, artystyczny i merytoryczny. Część duchowa otworzy całą imprezę. Zaczynamy porządnie, po polsku, Mszą św. w intencji ochrony polskiej ziemi. Bardzo ciekawa będzie część artystyczna. Andrzej Dziubek z De Press skomponował utwór inauguracyjny, kampanijny, zbudowany na słowach Władysława Orkana – odezwy do Polaków w kontekście walki o niepodległość . W części artystycznej jest też koncert Katy Carr - Brytyjki polskiego pochodzenia, piosenkarki, która zainteresowała się polskimi bohaterami, szczególnie z II wojny światowej, z Podziemnego Ruchu Oporu. Poświęciła im płytę „Paszport”. Ta brytyjska gwiazda jest dla nas wskazaniem jak można być patriotą, nie będąc w Polsce i nie być w pełni Polakiem. Mamy piękną historię, z której powinniśmy być dumni, a ciągle jesteśmy atakowani i wprowadzani w kompleksy. Katy Carr pokaże nam, jakich wspaniałych bohaterów mamy i jak bardzo możemy być z nich dumni. Nie zabraknie też namacalnej historii. Będą dwie grupy rekonstrukcyjne – rycerzy i partyzantów. Będzie też kapela góralska, śpiewy patriotyczne i pieczenie barana.

Co w części merytorycznej?

Zaprosiliśmy ekspertów, z którymi będziemy mogli porozmawiać o zagrożeniach związanych ze sprzedażą polskiej ziemi. Będzie Jan Kosiakowski z Lasów Państwowych, Witold Gadowski – publicysta tygodnia wSieci i wPolityce.pl, Zygmunt Hortmanowicz - były minister ochrony środowiska. Będziemy mówić o tym co zrobić i jak działać, by uratować polską ziemię. Naszym duchowym wsparciem jest prof. Andrzej Nowak, który namawia Polaków do walki o polską ziemię. Jako jeden z najwybitniejszych historyków polskich, doskonale osadza nasze działania na przestrzeni naszych dziejów.

Do kogo kierowane jest zaproszenie? Kto może przyjechać?

Zaproszenie jest kierowane do wszystkich. Jeśli ktoś z Polski ma ochotę przyjechać w Gorce, serdecznie zapraszam. Impreza jest otwarta dla wszystkich. Im będzie nas więcej, tym będzie przyjemniej. Dobrze wiemy, że tyle wolności, ile własności. Ja zaczynam u siebie, na mojej gazdówce, gdzie są owce, pszczoły, tuż nad nami jest państwowy las. To jest miejsce, w którym człowiek może się poczuć prawie jak w raju. Będą wspaniali artyści, będzie ognisko, pieczony baran, śpiewanie pieśni góralskich, patriotycznych. Wszystkich, którzy chcą poczuć polskość i narodową jedność serdecznie zapraszam.

Rozmawiała Marzena Nykiel

CZYTAJ TAKŻE: Korwin-Mikke chce sprywatyzować lasy i pobierać opłaty za wstęp! „Całe puszcze muszą być sprzedawane miliarderom”