Prawicowy wyborca poddany jest zmasowanej dezinformacji. Wszystkie grupy biznesowo-polityczne stają na głowie, by zdyskredytować Andrzeja Dudę i rozproszyć prawicowy elektorat. Zwolenników Korwin-Mikkego można znaleźć także wśród katolików, którzy jednak nie zadali sobie trudu, by przestudiować dokładnie poglądy swojego kandydata. Co powiedzą na jego poglądy o wyprzedaży polskiej ziemi?

Lasy zawsze były prywatne, konkretnie królewskie i dzięki temu nie zostały rozdeptane i wszystko nie zostało wyjedzone. Bo jeżeli pan wpuści lud do lasu, to zadepczą. Ekolodzy powinni się domagać prywatyzacji lasów

— mówił Korwin-Mikke na antenie Radia Wnet, odpowiadając na pytanie słuchacza. Rozmowa miała miejsce 20 maja 2013 roku, ale poszła w niepamięć. Warto więc odświeżyć poglądy dyżurnego kandydata na prezydenta.

Nie można prywatyzować po hektarze, bo wtedy wiadomo, że każdy wybije swoje zające, bo jak nie to wybije sąsiad. To muszą być całe puszcze sprzedawane jakimś miliarderom, to wtedy będzie ich stać na utrzymanie tego. Zresztą tego się nie kupuje dla zysku na ogół, bo to symbol prestiżu jest. Król nie czerpał wielkiego zysku z podatków od bartników, grzybiarzy itd. Uważam, że jest rozsądne, żeby człowiek, który chce zbierać grzyby w lesie za ten przywilej zapłacił złotówkę czy dwie na, żeby były pieniądze na utrzymanie leśniczego, gajowego itd.

— mówił dalej Korwin-Mikke.

Lider partii KORWiN podzielił się też swoją rażącą niewiedzą na temat gospodarki leśnej, kwestionując funkcjonowanie doskonale sprawdzonego systemu zarządzania Lasów Polskich.

Problem polega na tym, że jak lasy są państwowe, to państwo wyrębuje te lasy jak chce, bo urzędnik, który o tym decyduje, to nie jest jego las, więc o ten las nie dba. Natomiast jakby to był właściciel tego lasu, to by o niego bardziej dbał. Teraz lasy się zasiedla rabunkowo. Wyrębuje się, potem się zasiedla je jednym gatunkiem drzewa, bo to łatwiej posadzić jeden gatunek drzewa, niż kilkanaście gatunków

— twierdził ówczesny lider Nowej Prawicy, wykazując się absurdalną ignorancją.

Polskie Lasy Państwowe mają 90 lat i są niedoścignionym wzorcem dla całej Europy. Doskonale prosperują, zajmują blisko 1/4 powierzchni kraju, a na 8 milionach hektarów gromadzą ok. 2 miliardy m3 drewna wartego prawie 400 mld zł. Prof. Jan Szyszko, podejmując szerokie inicjatywy w ich obronie, wielokrotnie przekonywał jak ważne jest dla polskiej suwerenności utrzymanie polskiej własności, zwłaszcza jeśli chodzi o ziemię. Polskie Lasy to także ogromne bogactwo złóż oraz narzędzie do walki z limitami CO2.

Według Korwin-Mikkego te rodowe srebra powinny zostać sprzedane, a nowi właściciele mieliby zarabiać na Polakach, chcących skorzystać z dobrodziejstw własnej, polskiej ziemi. Za wstęp do lasu proponuje pobierać opłaty.

Jak widać, pomysły wyprzedaży polskiej ziemi są forsowane przez rozmaite grupy i frakcje. Według zapisów Traktatu Akcesyjnego, dotyczących wolnego obrotu ziemią, już w maju przyszłego roku obcokrajowcy będą mogli kupować polską ziemię bez ograniczeń. Pod referendum ws. zatrzymania tego zgubnego dla Polski rozwiązania podpisało się ponad 2,5 mln osób. Sejm ignoruje ich głosy. Obywatele jednak nie składają broni.

Na Podhalu rusza właśnie obywatelska kampania „Nie rzucim ziemi”. Górale przekonują, że jeśli pozbędziemy się własnej ojcowizny, jeśli sprzedamy ziemię, leżącą na terytorium własnego kraju, tylko krok dzieli nas od utraty polskości. Czas do nich dołączyć.

CZYTAJ TAKŻE:

Platforma łupi kolejne rodowe srebra. Pod osłoną nocy chce zmielić 2,5 mln podpisów w obronie Lasów. Coś w tym jest, że „milicja też była obywatelska”

„wSieci”: Komorowski i rząd Tuska chcieli sprzedać polskie lasy, by zapłacić za mienie pożydowskie. Dlaczego Komorowski ucieka od wyjaśnień?!