W ostatnim wydaniu tygodnika „wSieci” ukazał się interesujący artykuł redaktora Stanisława Janeckiego pod dużo mówiącym tytułem „Piramida, WSI, i pan prezydent” dotyczący jego finansów z czasów kiedy zaczynał pełnić funkcje publiczne.

Jak pisze red. Janecki, w 1991 roku Bronisław Komorowski wtedy wiceminister obrony narodowej w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego razem ze znanym aktorem i opozycjonistą z czasów PRL (a wtedy zastępcą dyrektora departamentu kulturalno-oświatowego MON) Maciejem Rayzacherem, wpłacił jako lokatę do tzw. banku Palucha 260 tysięcy niemieckich marek (DM).

Lokaty w niemieckich markach jak wyjaśniał kilka lat później podczas procesu sądowego oskarżony Janusz Paluch miały przynosić lokującym w jego banku duże zyski około 36 ówczesnych milionów złotych rocznie (czyli obecnie 3,6 tysiąca złotych) za każde zainwestowane 1000 DM.

Jak pisze red. Janecki do tej inwestycji w tzw. banku Palucha przekonał Bronisława Komorowskiego ”stary znajomy” z czasów internowania, wtedy lekarz wojskowy opiekujący się osadzonymi w Olesznie Michał Benedykt, który później okazał się współpracownikiem WSI o pseudonimie „Tomaszewski”.

Z trwających kilkanaście lat procesów Janusza Palucha można się było dowiedzieć, że na początku lat 90. nikomu nieznany mający zaledwie średnie wykształcenie i pracujący w PKP człowiek nagle stał się bardzo wpływowym biznesmenem w Bydgoszczy, właścicielem firmy Nedpol jednym z głównych sponsorów wojskowego piłkarskiego klubu sportowego „Zawisza”.

Interesy jego firmy miały polegać na kupowaniu od Rosjan materiałów radioaktywnych, tzw. czerwonej rtęci a także broni i narkotyków, które następnie były odsprzedawane na Zachód z dużym zyskiem.

Tzw. bank Palucha okazał się jednak klasyczną piramidą finansową podobną do gdańskiego Amber Gold i osoby które powierzyły mu swoje oszczędności w dużej mierze straciły ulokowane tam pieniądze.

Lokujących było około 1000, ale jak się okazało podczas procesu Janusza Palucha nie byli to przypadkowi ludzie, ale bardzo wysoko postawieni wówczas wojskowi (generałowie, pułkownicy) w tym także jak już wspomniałem ówczesny wiceminister obrony Bronisław Komorowski.

Gdy było już jasne, że oszczędzający w piramidzie finansowej Janusza Palucha stracą swoje pieniądze do akcji wkroczył kontrwywiad wojskowy WSI i odzyskał część środków ulokowanych przez wyższych wojskowych.

W ten sposób miał odzyskać pieniądze także Bronisław Komorowski i od tego momentu nasiliła się jego „miłość” do WSI, która nakazała mu głosować jako jedynemu posłowi z Platformy przeciw rozwiązaniu tych służb w 2006 roku.

**Takich piramid finansowych i w latach 90. i później było w Polsce sporo, swoje oszczędności w nich ulokowane straciło tysiące Polaków i chyba w żadnej takiej aferze z pozostawionego majątku nie udało się zaspokoić nawet w części roszczeń pokrzywdzonych.

Obecny prezydent swoje „oszczędności” odzyskał (nie wiadomo czy z odsetkami) i trzeba go podziwiać za skuteczność wydawałoby się w przegranej sprawie, ale do tej pory nigdy nie ustosunkował się do pytań skąd miał tak olbrzymie pieniądze na początku lat 90.

Opozycjonista, bez stałego zajęcia, ojciec pięciorga dzieci i głowa rodziny, w której żona zajmuje się gospodarstwem domowym, nagle w 1991 roku wykłada do zainwestowania 260 tysięcy DM (wtedy była to równowartość 750 ówczesnych średnich wynagrodzeń).

Teraz byłaby to kwota 3 milionów złotych (750 razy średnie wynagrodzenie które wynosi 4 tysiące złotych) i dobrze byłoby, żeby prezydent Komorowski pokazał źródła tych ogromnych oszczędności.

Fot. wSieci
Fot. wSieci