Grzegorz Braun, kandydat na Prezydenta RP, reżyser i dokumentalista, w programie „Tu jest Polska” Jacka Prusinowskiego przedstawił swój pogląd na politykę oraz program. Rozmowę zaczął słowem „Szczęść Boże”. Na uwagę, że pokazuje się jako najbardziej katolicki kandydat na prezydenta, Braun tłumaczy:

Cokolwiek robię chcę, by nie było to sprzeczne z projektem cywilizacyjnym, który przedstawia Nam Kościół, nie byle jaki Rzymski i Katolicki.

Na pytanie, jak wiara będzie wpływała na jego prezydenturę, kandydat na Prezydenta RP wyjaśnia:

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Nie może liczyć na błogosławieństwo taki naród, który o nic nie prosi. Więc trzeba prosić, a kto powinien prosić przede wszystkim? Głównie ci, którzy stoją na czele narodu, niezależnie od tego, czy wynika to z żałosnych, półoszukańczych demokratycznych procedur czy inny byłby tryb, inny ustrój Rzeczypospolitej, ci, którzy stoją na narodu czele, powinni prosić Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego, żeby błogosławił. Węgrzy już proszą

— wskazuje Braun, przypominając, że konstytucja węgierska od kilku lat zaczyna się od wezwania i prośby o Boże błogosławieństwo.

Pytany o polską konstytucję wskazał, że w Polsce preambuła obraża Boga, choć jest on w niej obecny.

Ten stan rzeczy trzeba zmienić, razem z całym dokumentem, całą ustawą zasadniczą

— dodał Grzegorz Braun.

Pytany o swoją wizję polityki podatkowej wskazał, że optuje za niskimi podatkami.

Dość wyzysku, dość talmudyzmu biurokratycznego. Trzeba Polakom oddać wolność, która się cieszyli przez stulecia. (…) Trzeba wracać do tej tradycji

— podkreślał. Dodał, że z czasem chciałby odejścia od podatku dochodowego.

To jest penalizacja przedsiębiorczości i osobistej zapobiegliwości. Docelowo precz z podatkiem od dochodów osobistych

— zaznacza, przypominając, że podatki dochodowe to dość młoda opłata. Zaznaczył, że gdyby nie udało się przeforsować likwidacji podatków dochodowego, należy przynajmniej jak najmocniej podnieść kwotę wolną od podatku.

Odnosząc się do obowiązków państwa Braun zwrócił uwagę na problem z polską armią.

Pan wie ilu żołnierzy możemy wyprowadzić w pole? To jest około 30 tys. żołnierzy. Reszta to są biurokraci. W budżecie MON to są pensje dla PRLowskiej agentury, generalicji. To są dysproporcje, które oznaczają de facto stan kapitulacji państwa

— dodaje Grzegorz Braun.

Pytany o słowa Jarosława Kaczyńskiego, który mówił kilka lat temu, że Polska to niemiecko-rosyjskie, Grzegorz Braun przyznaje, że „twórczo rozwija te słowa”.

Mówię: kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowskim zarządem powierniczym. Taka jest rzeczywistość. (…) Wielkie przemiany w geopolityce światowej, podpisany w ostatnich tygodniach w Lozannie traktaty o kontroli irańskiego programu atomowego - to przesądza o zapaleniu zielonego światła przez imperium amerykańskie dla Imperium Persji. Widzi Pan już skutki tej decyzji. Już Saudowie toczą wojnę na własnym terytorium, bo Amerykanie dokonali odwrócenia sojuszy. Dlaczego to zrobili? Z racji wojny z Chinami, z racji wojny imperiów, jaka ma się rozegrać na Pacyfiku. Tam ma być wojna o wpływy, tu chodzi o wojnę globalną

— tłumaczył.

Dodał, że przez decyzje USA „robi się ciasno dla państwa żydowskiego na Bliskim Wschodzie”.

I nie mam wątpliwości, że musi to przyspieszyć plan „B”, zabezpieczenia narodu i państwa żydowskiego przez instalacje jego zrębów na innym terytorium. To gdzieś właśnie tu. To szersza sprawa, to dotyczy Europy Środkowej. W tym kontekście widzę również wojnę ukraińską, która się już od roku toczy

— wskazuje Grzegorz Braun.

wrp

ZOBACZ całą rozmowę!