wPolityce.pl: Bronisław Komorowski podtrzymuje swoją decyzję o unikaniu debaty przed pierwszą turą wyborów. Rozumie Pan tę niechęć przed występowaniem z innymi kandydatami, czy widzi Pan w tym coś dziwnego?

Janusz Rewiński: Z jednej strony to rozumiem, a z drugiej uważam, że to jest coś dziwnego. Wiem, że w zestawieniu z kandydatem, którego mam na myśli, pan Komorowski wypadnie zawsze gorzej. Sztabowcy, Lityński, profesor „Naręcz” tłumaczą mu więc, żeby on się nie pokazywał na tym tle, bo wypadnie marnie. Mamy więc fugas, fugas chrustas, ucieczkę. Prezydent daje dyla. Nie wolno tak robić. Wstyd. Być może społeczeństwo oceni to prawidłowo, choć nie jestem pewien. Ja się tej ucieczki, uników spodziewałem. Już wtedy, gdy występowałem na konwencji programowej Andrzeja Dudy, mówiłem, że Bronisław Komorowski jak ognia będzie unikał Pana Dudy.

W tym starciu wygrany już jest według Pana znany?

W tym starciu mielibyśmy katastrofę. To spotkanie zakończyłoby się katastrofą pana prezydenta Komorowskiego.

Jest Pan tego pewien? Przecież sztabowcy, eksperci mogliby przygotować prezydenta Komorowskiego do takiego spotkania

Nie da się… W mojej ocenie to jest nie do zrobienia. Nic się nie da. Ani umalować, ani zgolić wąsów bardziej, ani domalować brewek. Warto przywołać scenę z filmu „Śmierć w Wenecji”. W niej bohater siada w fotelu fryzjera. On siedzi na fotelu, a fryzjer robi z niego zupełnie kogo innego…

Debata przed drugą turą, jeśli do niej dojdzie, również może się nie odbyć?

Mam nadzieję, że drugiej tury w ogóle nie będzie.

Jest Pan takim optymistą, czy pesymistą?

Optymistą. Jeśli jednak dojdzie nie wiem jak się zachowa Bronisław Komorowski. Nie wiem, jak on daleko może uciec. Dokąd można jeszcze uciekać? Czy ktoś mu nie może doradzić, że trzeba w końcu stanąć. „Kończ waść, wstydu oszczędź” - to kiedyś w końcu musi nastąpić. W nieskończoność nie można robić uników.

Rozmawiał Stanisław Żaryn