Pion lustracyjny IPN ma występować do sędziowskiego sądu dyscyplinarnego o uchylanie immunitetu sędziego, którego podejrzewa o kłamstwo lustracyjne - wynika wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zapadł niejednogłośnie.

TK badał pytanie prawne jednego z sądów okręgowych o konstytucyjność nieuregulowania ustawowego kwestii, czy IPN ma występować o uchylanie immunitetu sędziego, wobec którego zamierza wystąpić do sądu karnego o stwierdzenie jego „kłamstwa lustracyjnego”.

Pięcioro sędziów TK uznało - przy jednym zdaniu odrębnym - że artykuł Prawa o ustroju sądów powszechnych, iż sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez zezwolenia sądu dyscyplinarnego, jest niekonstytucyjny w zakresie, w jakim nie obejmuje odpowiedzialności za złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. Według TK jest on bowiem niezgodny z artykułem konstytucji stanowiącym, że „sędzia nie może być, bez uprzedniej zgody sądu określonego w ustawie, pociągnięty do odpowiedzialności karnej”.

Zdanie odrębne złożył sędzia Mirosław Granat, według którego sędziowie muszą być wiarygodni, a badanie tej wiarygodności nie narusza ich niezawisłości, przeciwnie - gwarantuje ją. Zdaniem sędziego, TK nie wyjaśnił też roli sędziowskiego sądu dyscyplinarnego, który najpierw uchylałby immunitet, a potem wymierzałby karę sędziemu po ewentualnym uznaniu jego kłamstwa lustracyjnego.

Niepokoi mnie ta podwójna funkcja sądu, nad którą przeszliśmy do porządku dziennego

— dodał.

Sędziowie TK orzekli, że także w sprawach lustracyjnych sędziemu przysługuje immunitet, o którego uchylenie IPN musi zwrócić się do sądu dyscyplinarnego, aby móc wystąpić o uznanie jego kłamstwa lustracyjnego. Według TK chodzi m.in. o to, by chronić sędziego przed „pochopnym wszczynaniem wobec niego postępowania lustracyjnego lub instrumentalnym wykorzystaniem” - co może być zagrożeniem dla jego niezawisłości.

Zdaniem TK właśnie to uzasadnia objęcie sędziego immunitetem w tak wrażliwym dla wymiaru sprawiedliwości i dla niego samego postępowaniu. Jak mówiła sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz w uzasadnieniu wyroku, choć odpowiedzialność lustracyjna nie jest odpowiedzialnością karną sensu stricto, to jest ona do niej „dalece podobna” ze względu na dolegliwość i intensywność wkraczania w dobra osobiste jednostki. Powołała się na orzecznictwo TK i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zgodnie z którymi postępowanie lustracyjne ma charakter penalny. Sankcje za kłamstwo mogą być bowiem tak dolegliwe, jak złożenie sędziego z urzędu; ponadto występuje też dezaprobata społeczna zatajenia współpracy z organami bezpieczeństwa PRL oraz samego faktu współpracy z nimi.

Dolegliwość ta dotyka jednostkę, sędziego, ale także wymiar sprawiedliwości, którego niezakłócone funkcjonowanie jest konstytucyjną wartością

— dodała sędzia.

TK podkreślił, że potrzeba lustracji sędziów w celu zapewnienia niezawisłości w orzekaniu powinna być zrównoważona odpowiednimi gwarancjami służącymi bezpieczeństwu sędziego i wymiaru sprawiedliwości. Dlatego jednostka, w tym także sędzia, ma te same gwarancje procesowe, które są standardem przy postępowaniu karnym. TK podkreślił, że celem tych gwarancji nie jest ochrona funkcjonariuszy przed odpowiedzialnością, lecz przede wszystkim ochrona zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Immunitet nie jest więc osobistym prawem podmiotowym sędziego; chroni władzę sądowniczą i sprawowany przez nią wymiar sprawiedliwości oraz sędziego jako piastuna tej władzy - dodano.

Trybunał przypomniał, że sądy konstytucyjne państw Europy Środkowowschodniej i ETPC dostrzegły, iż mechanizmy lustracyjne z upływem czasu w coraz mniejszym stopniu przyczyniają się do ochrony systemu demokratycznego i bezpieczeństwa publicznego. Nadal aktualny pozostaje zaś drugi cel lustracji - jako instrumentu sprzyjającego przejrzystości życia publicznego oraz zapewnieniu, by ważne stanowiska państwowe były sprawowane przez osoby, które (bez względu na ich przeszłość) obecnie wykazały się uczciwością czy prawdomównością - uznał TK.

Od końca lat 90. wszyscy sędziowie (urodzeni przed 1972 r.) składają oświadczenie lustracyjne o swych ewentualnych związkach ze służbami specjalnymi PRL. Ani Rzecznik Interesu Publicznego ani (od 2007 r.) pion lustracyjny IPN nie występowali o uchylanie immunitetów sędziów sądów powszechnych - bo nie przewiduje tego ustawa lustracyjna.

Sprawy lustracyjne sędziów były sporadyczne. W 2013 r. b. sędzia TK prof. Marian Grzybowski został prawomocnie oczyszczony z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. W tym samym roku sędzia w stanie spoczynku Alicja Rasmussen została ostatecznie uznana za takiego kłamcę. W 2001 r. Sąd Lustracyjny prawomocnie oczyścił z takiego zarzutu sędziego Mieczysława Bareję, b. prezydenta Warszawy. W 2005 r. taki wyrok zapadł też wobec sędziego Roberta Pelewicza.

Immunitet nie jest przeszkodą do wszczęcia przez sąd postępowania lustracyjnego wobec prokuratora - orzekł w 2011 r. Sąd Najwyższy. Stanowisko SN różniło się od zdania sędziów TK, którzy w uchwale z 2010 r. uznali, że w postępowaniu lustracyjnym immunitet sędziowski ma zastosowanie. Wtedy pojawiły się wątpliwości prawne kilku sądów w Polsce co do tego, czy uchylać immunitety lustrowanym sędziom, prokuratorom lub nawet posłom.

ŁS / PAP