Od kilku dni kampanijna nagonka obozu władzy, z użyciem instrumentów państwa, na opozycję i SKOK-i, skupia się na wydarzeniach z 2009 roku. Prezydent Lech Kaczyński zaskarżył wtedy do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o nadzorze Komisji Nadzoru Finansowego nad SKOK-ami. Jak dziś widać - słusznie, bo to właśnie pod nadzorem KNF doszło do wielkich malwersacji w SKOK Wołomin, z udziałem ludzi dawnych służb wojskowych, znajomych Bronisława Komorowskiego.

By odwrócić uwagę od istoty sprawy media prorządowe i sztab Platformy wspólnie budują zarzut, że Lech Kaczyński, profesor prawa, i jego ówczesny minister, doktor prawa, nie mieli wystarczających analiz prawnych, że formułując wniosek oparli się na opiniach zrealizowanych na zlecenie SKOK-ów. „Gazeta Wyborcza” oburza się, że jedna z tych opinii jest całkowicie anonimowa i została w dużej części przepisana we wniosku prezydenckim.

No dobrze, ale jeśli tak, to jak nazwać to co zrobił w 2011 roku magister historii Bronisław Komorowski i jego doradca, również historyk, również magister, Tomasz Nałęcz? Jakimi analizami się kierowali, jakimi ekspertyzami dysponowali, jakie opinie prawne zamówili gdy zdecydowali się wycofać z Trybunału Konstytucyjnego aż 70 z 72 zastrzeżeń jakie złożył śp. Lech Kaczyński w sprawie ustawy obejmującej SKOK-i nadzorem?

Dysponujemy dokumentem, który ujawnia skandaliczny tryb procedowania w tak ważnej sprawie. Oto naciskana przez zainteresowane osoby Kancelaria Prezydenta przyznaje wreszcie, w maju 2011 roku, że nie jest w stanie wskazać żadnych materiałów na których prezydent Bronisław Komorowski oparł swoją decyzję:

Kluczowy fragment pisma skierowanego do Grzegorza Biereckiego, wówczas Prezesa Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej, brzmi:

Odwołanie się do opinii, o których mowa w komunikacie prasowym, objęło zbiorczo wszystkie docierające do Kancelarii oceny i stanowiska, w tym te, które zostały wyrażone w ramach przeprowadzonych rozmów i konsultacji. Przebieg spotkań, a zarazem wyrażane na nich opinie, nie był utrwalany.

Kancelaria nie dysponuje zatem substratem materialnym - nośnikiem wyrażającym przedstawione podczas konsultacji stanowiska, który mógłby być udostępniony.

Pozostałe opinie, które zostały wzięte pod uwagę, to stanowiska stron toczącego się przed Trybunałem Konstytucyjnym postępowania (…).

Podsumowując: Kancelaria Prezydenta historyka przyznaje otwarcie, że decydując o tak ważnych sprawach, tworząc prawo, opiera się na jakichś niezidentyfikowanych pogawędkach! Czy dowiemy się, kto lobbował u Bronisława Komorowskiego za uniemożliwieniem Trybunałowi Konstytucyjnego rozpoznania konstytucyjności przepisów? Komu zależało by osłabić sektor spółdzielczości finansowej? Wreszcie - kto na tym zarobił? Chłopcy z WSI, którzy dzięki temu manewrowi wypadli spod nadzoru Krajowej SKOK, a znaleźli się pod nadzorem KNF, która przez dwa lata patrzyła na miliardowe złodziejstwa, na okradanie SKOK Wołomin?

Ujawnienie tego dokumentu to test dla mediów: skoro atakują śp.Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudę za zbyt słabe prawne analizy za złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, to jak ocenią fakt braku jakichkolwiek analiz i opinii przy jego wycofywaniu przez Bronisława Komorowskiego?

CZYTAJ TEŻ: Platforma jak Robert Mugabe czyli niewiarygodne szczęście ludzi deprawujących nasze państwo

gim


Polecamy najnowsze wydanie tygodnika „wSieci” a w nim m.in Andrzej Rafał Potocki powraca do sprawy służby dziadka Donalda Tuska w Wermachcie i tajemnicy kampanii prezydenckiej sprzed dziesięciu lat.

Z nowym numerem tygodnika również dodatek specjalny „Historia pisana inaczej”, a także w prezencie niezwykła książka, która odmienia życie - „Święta Siostra Faustyna i Boże Miłosierdzie”.

wSieci” - Największy konserwatywny tygodnik opinii w Polsce  w sprzedaży także w formie e-wydania. Szczegóły na: http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.