wPolityce.pl: Dotarła do nas informacja, że został pan pozwany przez Bronisława Komorowskiego w trybie wyborczym w związku z pańskim pytaniem zadanym w programie Moniki Olejnik. Czy to prawda?

CZYTAJ TAKŻE: Hofman pyta Nałęcza: „Czy członek władz SKOK Wołomin jest członkiem honorowym komitetu Komorowskiego?” Doradca prezydenta tylko się jąka, a Pałac dzwoni do Olejnik…

Adam Hofman, poseł niezrzeszony, były rzecznik PiS: Tak, to prawda.

Przypomnijmy zatem, o co chodzi.

Dostałem informacje, z otoczenia Bronisława Komorowskiego, od bliskiego współpracownika, który chce pozostać anonimowy, że członek władz SKOK Wołomin, pan Andrzej Kleszczewski jest członkiem honorowym komitetu Bronisława Komorowskiego. Nie upubliczniłem tej informacji, i niestety nie mogłem jej zweryfikować u źródła, bo lista członków komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego jest niedostępna. Nie ma jej ani na stronie Pałacu Prezydenckiego, ani na stronie kandydata Komorowskiego. Zapytałem o to w TVN24 Tomasza Nałęcza, który też nie wiedział, ale miał sprawdzić. Nie musiałem długo czekać. Monika Olejnik dostała telefon bezpośrednio z Pałacu Prezydenckiego z twierdzeniem, że ten pan nie jest na liście komitetu honorowego. W trakcie trwania programu. Uznałem, że sprawa została wyjaśniona.

Pałac Prezydencki zaprzeczył, pan tematu nie podniósł kolejny raz, ale mimo to sztab Komorowskiego pozwał pana. Trochę kuriozalny ruch.

Prezydent Komorowski ma być widocznie wyłączony spod oceny. Przypomnijmy sobie słynne przesłuchanie w Pałacu Prezydenckim w sprawie afery marszałkowej, pominięte przez większość mediów. Takich przykładów jest więcej. Teraz wchodzimy w nowy etap. Chodzi o to, by nie tylko nie można było krytykować, ale by nie można było nawet pytać! By nie można było pytać obecnego prezydenta ani o jego związki ze SKOK-iem Wołomin, z WSI, z poprzednim systemem. Także o zaangażowanie w PRL rodziny jego żony. O to nie będzie można zapytać, jeśli zostanę skazany. Tak więc moim zdaniem to jest próba zakneblowania ust. To próba ograniczenia wolności słowa.

Do tej pory żyliśmy w przekonaniu, że błyskawiczny tryb wyborczy służy domaganiu się sprostowania od kontrkandydata. Teraz pozywają pana - posła, który w wyborach prezydenckich nie startuje.

To ciekawe pytanie, czy mają do tego prawo. Moi adwokaci analizują to zagadnienie. Jeśli mogę być pozwany, będzie to oznaczało, że pozwany może być każdy, a tryb wyborczy posłuży do kneblowania debaty, do uderzenia we wszystkich krytyków obecnego prezydenta. Ja przecież nie kandyduję, nie jestem nawet członkiem żadnego z komitetów wyborczych.

Rozprawa, która może zdecydować o zakresie wolności słowa w Polsce, odbędzie się w poniedziałek o godz. 13. Pójdzie pan?

Tak jak mówiłem: analizujemy sprawę. Dodam, że prezydent Komorowski żąda sprostowania przed „Faktami” TVN. To de facto roszczenie będą potężną grzywną, bo umieszczenie takiego sprostowania to zapewne dziesiątki tysięcy złotych.

Wspomniał pan o telefonie z Pałacu Prezydenckiego na ucho Moniki Olejnik. Czy kiedykolwiek zetknął się pan - człowiek obyty z mediami - z czymś podobnym? Z władzą dzwoniącą bezpośrednio do prowadzącego program?

Zdarzało się, że do dziennikarza zwracał się wydawca programu, podając najświeższą informację czy rozwiewając jakieś wątpliwości. Ale bezpośrednia łączność z „bazą”, jak to można nazwać, to coś niespotykanego. Widać zresztą, że to „sztywne łącze” z Pałacem Prezydenckim zszokowało wielu. Można powiedzieć, że maski opadły. Bo maski opadają coraz bardziej.

Sil