Poseł PO: "Przyczyną wszystkiego był Majdan. (...) Teraz nie wiem co się dzieje na Ukrainie. Jestem niedoinformowany, bo przedstawicieli Polski nie ma przy stole"

fot. wPolityce.pl/tvn24
fot. wPolityce.pl/tvn24

Ja chcę, aby na Ukrainie była demokracja - a nie wojna

deklaruje poseł Platformy Jan Tomaszewski, w którego wypowiedziach coraz częściej słychać prorosyjski ton.

Jego zdaniem nie łamie partyjnej linii twierdząc, że

należy brać pod uwagę nie tylko skutki, ale trzeba zacząć od przyczyny. A tą przyczyną - podkreślam: moim zdaniem - był Majdan, po tym jak Wiktor Janukowycz odmówił podpisania umorzy stowarzyszeniowej z UE. Był Majdan i rozpoczęła się wojna domowa, a jeśli ktoś taką wojnę rozpoczyna, to musi panować nad wszystkim

— stwierdza w rozmowie z Onet.pl.

Nie zaprzecza, że na Ukrainie widać rosyjską agresję, ale jak zdarta płyta powtarza, że

przyczynkiem był Majdan.

Kuriozalnie brzmią jego słowa dotyczące prowadzenia polityki zagranicznej:

Ja w tej chwili już nie wiem, co się dzieje na Ukrainie. Początkowo byliśmy zainteresowani i siedzieliśmy przy stole negocjacyjnym, a później ktoś nas od stołu odrzucił, więc nie wiem, komu mam wierzyć. W tej chwili jestem niedoinformowany, bo przedstawicieli Polski nie ma przy stole

— stwierdza, zapominając chyba, że to skutek polityki rządu Platformy Obywatelskiej, której niedawno stał się częścią.

Jego zdaniem Prezydent Poroszenko może doprowadzić do III wojny światowej., prosząc Zachód o pomoc:

Ale jaka ma być ta pomoc? Zachód ma wejść swoimi wojskami na Ukrainę i rozpocząć III wojnę? (…) Najpierw trzeba coś samemu zrobić, a nie namawiać wszystkich, żeby co? Ja nie wiem co.

Unika odpowiedzi na pytanie czy Krym jest rosyjski czy ukraiński, podkreślając, że nie od Krymu się zaczęło. To też ciekawe, bo agresja na wschód Ukrainy to było pokłosie aneksji Krymu.

Przedstawicieli Polski nie ma już przy stole. Gdyby w Mińsku był Grzegorz Schetyna, to byśmy wiedzieli

— mówi o przynależności Krymu.

Tomaszewski stwierdza, że nikt go za takie wypowiedzi nie upomina, bo

Bo Platforma ma inne standardy - to nie PiS, gdzie byłem cenzurowany.

Tylko prorosyjskie wypowiedzi może warto jednak cenzurować, a nie dopuszczać ich wygłaszanie i to jeszcze pod nazwą partii rządzącej.

Jego zdaniem nie ma nic niestosownego w organizacje przez Rosję mistrzostw świata w piłce nożnej (2018)

Trzeba było się zastanawiać wcześniej. Przed igrzyskami w Pekinie był Tybet. Przed Euro 2012 było uwięzienie Julii Tymoszenko. Gdy panowała nagonka na Ukrainę i chciano odebrać im Euro 2012, to pierwszy mówiłem, że skoro turniej został im przyznany, to musi się tam odbyć. A jak ma być protest polityczny, to niech przywódcy państw nie jadą. (…) Poza tym, to co ci Rosjanie są winni, że taka a nie inna jest polityka państwa? Igrzyska i mistrzostwa to święto Rosja, Ukraińców, Polaków, wszystkich… A jak słyszę, że taka impreza to będzie promocja dla Putina, to myślę: on nie potrzebuje takiej promocji, bo wystarczy, że na kilka dni zniknie, to cały świat o niczym innym nie mówi.

Czy czuje się odosobniony w Platformie jeśli chodzi o pogląd na sprawę Ukrainy?

Nikt nie dał mi tego w Platformie odczuć.

Bo może każdy tam po cichu myśli podobnie?

mc,onet.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych