„Dumna bogata Polska” - pod takim hasłem o fotel prezydencki będzie walczył Janusz Korwin-Mikke, który w sobotę oficjalnie zainaugurował kampanię w podczęstochowskim Kamyku (powiat kłobucki). Swoją walkę o prezydenturę rozpoczął także kandydat Ruchu Narodowego, Marian Kowalski. „Chcę realnej władzy, jak w Stanach Zjednoczonych” – mówił.

Opowiedział się m.in. za likwidacją podatku dochodowego, budową silnej armii i przywróceniem kary śmierci.

Na inaugurację kampanii wyborczej kandydat partii KORWiN wybrał powiat kłobucki, bo to tutaj w ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego poparł go najwyższy odsetek wyborców. Startujący z woj. śląskiego Korwin-Mikke zdobył wówczas mandat eurodeputowanego.

Chcę żyć w kraju, z którego ludzie będą dumni (…) Nie dopuszczę do tego, aby obrażano Polaków gdziekolwiek za granicą. 15 czy 20 lat temu dla Rosjanina Polska to był Zachód, bogactwo, to była potęga. Po 20 latach demokracji oni się z nas śmieją

— powiedział Korwin-Mikke.

Podczas swego półgodzinnego wystąpienia przekonywał, że Polska potrzebuje „powrotu do normalności”, wezwał Polaków, by wierzyli w siebie i bogacili się.

Kiedyś byliśmy jednym z największych normalnych państw, a potem to zepsuto

— powiedział i przekonywał, że istnieją kraje, które są dumne i bogate. W tym kontekście przywołał przykłady uważanego za ojca niemieckiego „cudu gospodarczego” Ludwiga Erharda, politykę chilijskiego dyktatora gen. Augusto Pinocheta i b. przywódcy Chin Deng Xiaopinga.

Bogactwo pochodzi z pracy, a nie z dotacji. Państwo, którym ja będę kierował, będzie dbało o ludzi, którzy ciężko pracują, nie będzie ich karało podatkiem dochodowym

— oświadczył. Obecnie rządzących określił mianem „bandytów”, którzy traktują obywateli jak małe dzieci, ingerując w ich życie.

Ludzie, traktowani jak małe dzieci, mają postawy roszczeniowe, a my chcemy, by byli traktowani jak normalni ludzie, którzy żyją za swoje pieniądze

— wskazał.

Poseł partii KORWiN i szef kampanii Przemysław Wipler podkreślił, że popierający Korwin-Mikkego chcą niższych podatków, więcej wolności, własności i sprawiedliwości.

Mamy poczucie, że jesteśmy pokoleniem siedzącym na walizkach, że jeżeli nie rozpoczniemy zmian, to po prostu wyjazd z Polski będzie racjonalnym rozwiązaniem, racjonalnym ruchem

— mówił poseł. Wyraził nadzieję, że Korwin-Mikke rozpocznie rewolucję, na którą czekają polskie rodziny.

Chcemy, żeby powstała fundacja czy stowarzyszenie, które będzie czysto komercyjnie pomagało ludziom skrzywdzonym przez sądy

— powiedział.

Jak przed kilkoma dniami wyjaśnił poseł Wipler, na inaugurację został wybrany Kłobuck, bo to tutaj kandydat w ostatnich wyborach do PE pięciokrotnie poprawił wynik w porównaniu z wyborami prezydenckimi z 2010 r.

W ostatnich wyborach do PE komitet wyborczy Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke uzyskał w Kłobucku ponad 12 proc. głosów. Był to trzeci wynik, po PO i PiS, które zebrały po ok. 30 proc. głosów.

Od poniedziałku kandydat partii KORWiN rozpocznie spotkania z wyborcami. Wraz ze swoim sztabem będzie podróżował awionetką. Zaplanowano loty do ponad 40 miast, Korwin-Mikke zakończy swoją trasę po kraju 29 marca w Modlinie. Stamtąd poleci na spotkanie z Polakami w Dublinie.

Kandydat Ruchu Narodowego na prezydenta RP Marian Kowalski powiedział w sobotę, że jest zwolennikiem wprowadzenia w Polsce systemu prezydenckiego.

Chcę realnej władzy, jak w Stanach Zjednoczonych

— mówił.

Kowalski na konwencji wyborczej w Lublinie skrytykował obecny system władzy w Polsce, który jego zdaniem prowadzi do ciągłych sporów między premierem i prezydentem, nawet jeśli pochodzą z tej samej opcji.

Jest paraliż państwa, nawet w warunkach pokoju. Proces legislacyjny trwa miesiącami, nawet latami. Co będzie, gdy Polska będzie naprawdę zagrożona? Kto wtedy będzie rządził?

— pytał.

Zapowiedział „koniec wojen na górze”.

Koniec mieszania kompetencji, partiokracji, pozoru demokracji, w której pięciu czy sześciu prezesów partii układa listy wyborcze i tak naprawdę w zgodzie i porozumieniu kierują tą całą pseudodemokracją. Koniec. To ludzie mają decydować, kto zasiada w Sejmie i rządzie

— mówił.

Według Kowalskiego w Polsce powinien „obowiązywać prymat interesu narodowego”.

Praca najpierw dla Polaków. Nie może być tak, że ktokolwiek przyjedzie z jakiegokolwiek kraju, natychmiast jest otaczany opieką socjalną, o jakiej Polakom się nie śniło. Ziemia i handel muszą pozostać w polskich rękach

— kontynuował.

Zapowiedział, ze będzie bronił interesów pracowników korporacji, w których - jego zdaniem - płaci się najmniej, a żąda najwięcej.

Nigdy nie pozwolę na to, żeby Polacy, tu pracując u obcych, nie mieli dni wolnych, świąt, urlopów i żeby zarabiali grosze. Nie tak miało być w kraju, który buduje się na etosie największego związku zawodowego, Solidarności

— mówił.

Musimy doprowadzić do sytuacji, żeby Polacy mogli zarabiać godne pieniądze, a nie napychać kieszenie finansistom, oszustom i ludziom, którzy korzystają z układów politycznych

— dodał Kowalski.

Prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki, przedstawiając kandydata, powiedział, że startuje on w wyborach pod hasłem „Silny człowiek na trudne czasy”. Winnicki porównał obecną sytuację Polski do „dryfującego okrętu, bez kapitana i steru, na którym wybuchł pożar”. Podkreślił, że to Kowalski w takiej sytuacji jest najlepszym kandydatem na prezydenta.

Rzeczpospolita potrzebuje silnej prezydentury, realnego przywódcy

— podkreślił.

Podczas briefingu Winnicki powiedział dziennikarzom, że konwencja w Lublinie, rodzinnym mieście Kowalskiego, rozpoczyna jego kampanię. Poinformował, że partia zebrała już wymagane 100 tys. podpisów poparcia kandydata, ale zbieranie głosów wciąż trwa.

Zapytany o źródła i wysokość finansowania kampanii prezydenckiej odpowiedział, że budżet kampanii w tej chwili zamyka się kwotą kilkudziesięciu tysięcy złotych i w całości jest oparty o dobrowolne wpłaty darczyńców na konto komitetu wyborczego Kowalskiego.

To taki wdowi grosz, wpłaty po 50, 20, 100 zł najczęściej

— powiedział.

mly/PAP