Andrzej Jakubiak, szef Komisji Nadzoru Finansowego, powinien trafić do „Księgi Rekordów Guinnessa” oraz podręczników prawa. Ten urzędnik państwowy, zobowiązany do znajomości i przestrzegania prawa, robi bowiem rzeczy dziwne i zdumiewające. Twierdzi, że wykrył wielką aferę w tym, jak Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych przekształciła się w spółkę Spółdzielczy Instytut Naukowy. Ale nie złożył doniesienia do prokuratury, lecz wysłał list. Do premier Ewy Kopacz, marszałka Senatu Bogdana Borusewicza oraz do szefów ABW i CBA. Czyli zrobił coś, co podpada pod artykuł 231 paragraf 1 kodeksu karnego (niedopełnienie obowiązków). A potem na konferencji prasowej premier Ewa Kopacz ogłosiła, że list to ho, ho, ho, a może nawet więcej.

Wykładnię listu Jakubiaka przygotowała premier Ewie Kopacz niezawodna „Gazeta Wyborcza”. A wykładnia ta brzmi, że przekształcenie fundacji w spółę to coś strasznego i za tym czymś strasznym stoi senator Grzegorz Bierecki. Sprawa ma być, wedle gazety Michnika, tym straszniejsza, że w tle są SKOK-i, czyli byt nieledwie zbrodniczy, bo wyłamujący się z naszego systemu bankowego, zdominowanego przez zagranicznych właścicieli, regularnie transferujących z Polski ogromne zyski. Ale zagraniczne banki są dobre, a polskie SKOK-i złe. Wydawałoby się, że zarówno KNF, jak i gazeta Michnika powinny bronić polskiego interesu w sektorze finansowym, ale z jakichś powodów nie bronią. Bronią niepolskiego i są z tego dumne. A wszystko co polskie i niebankowe jest podejrzane. Oczywiście nie na tyle, by złożyć doniesienie do prokuratury, bo przecież papier dokumentów urzędowych nie płonie i zostawia ślady, więc po co się wygłupiać. Ale zawsze można napisać list, m.in. do premier Kopacz, a potem opisać go w gazecie i grzać sprawę.

Kiedy w sercu kampanii wyborczej jakiś list wstrząsa premier Ewą Kopacz i „Gazetą Wyborczą”, można właściwie obstawiać w ciemno, że nie chodzi o to, o co wydaje się, że chodzi. Ewa Kopacz z Michałem Kamińskim u boku oraz gazeta Michnika właściwie nigdy nie robią tego, co oficjalnie mówią, że robią. Gdy więc czytamy, jak to z Andrzejem Jakubiakiem troszczą się o pieniądze tych, którzy korzystają z usług SKOK, można być pewnym, że się nie troszczą. Natomiast na pewno troszczą się o to, by władza i banki nie miały konkurencji. Banki z powodów oczywistych, zaś władza z powodu tego, że różne inicjatywy SKOK-ów oraz podmiotów, które dzięki nim mogą w Polsce funkcjonować pro publico bono, wymykają się spod jej kurateli, dyspozycji i życzeń. Władza spod znaku PO-PSL już tak ma, że wykazuje organiczny wstręt do wszystkiego, co nieuwiązane na jej smyczy.

Oczywiście oni mają jakieś resztki rozsądku i jakichś prawników na zapleczu, więc nie mamy doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, lecz list Jakubiaka i jego egzegezę w gazecie. Bo tylko w takiej formie można pisać o „wyprowadzaniu” pieniędzy, choć wszystko dzieje się zgodnie z wolą założycieli fundacji i z prawem dotyczącym spółek oraz ich przekształceń. To są jednak drobiazgi. Bo słowa klucze – „wyprowadzanie” i „prywatyzacja majątku” - mają zapaść w umysły i uruchomić negatywne skojarzenia. A w szerszym planie chodzi o to, żeby nic niezależnego od władzy w Polsce się nie ostało. Nie jest żadnym problemem, że banki są w ogromnej większości niepolskie, co decyduje o bezpieczeństwie naszego systemu finansowego. Nie jest też żadnym problemem, że media są w ogromnej większości niepolskie. Problemem są ci, którzy wymykają się kontroli władzy i nie realizują jej dyspozycji. Tego ona nie może po prostu znieść. A kwestia interesu narodowego dla tej władzy najzwyczajniej nie istnieje.


Zachęcamy do kupna aktualnego numeru tygodnika „wSieci”! Teraz z nowym stałym dodatkiem ekonomicznym „wGospodarce”.

Tygodnik dostępny również w wersji elektronicznej!

Szczegóły na: http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html