Kraśko z pretensją do Kopacz... Że za mało chwali się osiągnięciami rządu. Premier: "Nie robimy z tego show przed kamerami!"

fot. PAP/Radek Pietruszka
fot. PAP/Radek Pietruszka

Przypominam sobie swoje zobowiązania z ministerstwa zdrowia - osobą, która mówiła o regulacji sprawy in vitro byłam ja. Dziś mam szanse przyspieszyć, położyć na stole projekt i powiedzieć: obiecałam, dotrzymałam słowa

powiedziała Ewa Kopacz na antenie TVP Info.

Szefowa rządu mówiła na początku o przyjętym dziś na posiedzeniu rządu projekcie ustawy o regulacjach prawnych dotyczących in vitro:

Obecny stan, który dziś mamy - totalne bezprawie, a metoda funkcjonuje. Brak uregulowań prawnych, które pozwalają czuć się bezpiecznie, powodują, że mamy stan wątpliwy moralnie, ale stan, także który może okazać się niebezpieczny medycznie

— stwierdziła premier.

Każdy stan wprowadzający prawo jest lepszy niż stan bezprawia. Metoda wychodzenia ze skutków bezpłodności jest dla tych, który chcą. Jak komuś światopogląd nie pozwala, to niech z tego nie korzysta. Obowiązkiem rządu jest zadbanie o tych, którzy chcą z tego korzystać. Dziś np. te zarodki nie mają żadnego zabezpieczenia

— odpierała zarzuty przeciwników metody in vitro. Przewodnicząca rządu odniosła się także do tragicznego przypadku matki, która na skutek zapłodnienia in vitro urodziła dziecko, którego nie jest biologiczną matką.

Gdyby nawet ktoś dołożył największą staranność to los potrafi być przewrotny. Problem (…), jeśli cała historia miała być konsekwencją błędu medycznego, to ta matka została sama ze sowim problemem. Nie ma możliwości dochodzenia praw, odszkodowania

— zauważyła. Ewa Kopacz stwierdziła, że sprawa regulacji dotyczących zapłodnienia in vitro towarzyszy jej od czasów gdy była ministrem zdrowia. Zapewniała, że nie kieruje się ani wyborczą propagandą, ani uzgodnieniami z koalicjantem, który projekt poprze.

Ja muszę mieć poparcie własnego rozumu, sumienia i odczucia, kiedy rozmawiam z ludźmi. Nie stoję na czele rządu żeby odgadywać nastroje koalicjanta. Obowiązkiem premiera nie jest uciekanie od problemu - bo nie ma większości, bo nie ma zgody w koalicji. Zadaniem premiera jest rozwiązywanie ludzkich problemów i ja się tego nie boję! (…) Przed nami trudne dyskusje, merytoryczne przekonywanie oponentów, albo osób, które nie mają zdania w tej sprawie

— dodała.

Premier Kopacz wyraźnie unikała dystansowania się od koalicjanta. Mimo, że zarówno Janusz Piechociński, jak i kandydat PSL na prezydenta - Adam Jarubas, w ostatnim czasie prezentowali linię niezgodną z tym, co głosi rząd, to Ewa Kopacz wyraźnie bała się skrytykować polityków PSL:

Każda partia ma swój program, liderów, głosi swoje opinie w różnych sprawach. Nie zabieram moim koalicjantom prawa do wyrażania opinii. Dla mnie istotne, że w sprawach strategicznych koalicjant zachowuje się przyzwoicie

— tłumaczyła. Jednak czy słowa Janusza Piechocińskiego krytycznie oceniające Ukrainę to nie wypowiedź właśnie „w sprawach strategicznych”?

Szefowa rządu pokusiła się także o bardzo „oryginalną” ocenę sytuacji międzynarodowej:

Ja ją oceniam jako najpotężniejszy kryzys od czasów zimnej wojny

— powiedziała, powtarzając już wielokrotne opinie ekspertów.

Lekceważenie tego byłoby naiwnością. Ale wysyłanie sygnałów, budujących niepokój wśród obywateli, byłoby przesadą. Musimy wyważyć między dużym staraniem żeby zabezpieczyć swój kraj i jednocześnie walczyć o coś, o co walczy Ukraina, realnie przelewają krew za integrację europejską. (…) Tam po raz pierwszy za solidarność europejską ginęli ludzie na Majdanie. Trzeba walczyć o suwerenność i uznanie prawa Ukrainy do tego, że chcą być po tej zachodniej części Europy, że chcą się integrować z Europą i tą ich decyzję trzeba uszanować, jednocześnie potępiając tego, który nie szanuje tej decyzji

— mówiła premier. Ani słowa o Rosji - „ten, kto nie szanuje decyzji” jest niewidzialny?

Naszą gwarancję bezpieczeństwa jest NATO. Czujemy się tam komfortowo, bo oprócz nas większość krajów UE jest członkami. Siła naszego bezpieczeństwa jest w sile NATO. Ale to co każdy kraj może zrobić oddzielnie to takie budowanie armii, która pozwoli powiedzieć, że jesteśmy dobrze uzbrojeni. Wydatki na obronność są na poziomie 2 proc. PKB. To zostało wygłoszone w moim expose i jest teraz realizowane

— dodała Ewa Kopacz, przypisując sobie chyba trochę prezydencki pomysł.

Szefowa rządu musiała sprostać także trudnemu pytaniu Piotra Kraśki: czy nie za mało chwali się spełnionymi obietnicami.

Ten rząd rozmawia z ludźmi. Jedyny zarzut że nie robimy z tego show przed kamerami, to nie znaczy że nie rozmawiamy z ludźmi. Mam wiele dobrych ocen ministrów, kiedy nie towarzyszą im kamery. Ja też podróżuję i mam dobre opinie. Ja przyjeżdżam do Warszawy i używam argumentów moich rozmówców: tego ludzie oczekują, to przyspieszymy…

— tłumaczyła.

Będę zachęcała ministrów do tego, aby robili konferencje i żeby był przekaz do naszych rodaków. Żeby oni zobaczyli że ci ministrowie są pracowici i odpowiedzialni. Mówią oni: obiecałem, dotrzymałem słowa. Chciałabym wyjść na koniec tej kadencji i zdać sprawozdanie Polaków: obiecałam to i to, udało się to i to. Robię wszystko żeby bilans był dodatni

— stwierdziła.

Nie ma trudnych pytań, to i nie ma trudnych odpowiedzi - w jednym zdaniu można podsumować cały wywiad.

mc

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych