Międzynarodowe sukcesy filmu „Ida” i Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych obudziły w Polsce niemrawą debatę dotyczącą polityki historycznej. Głównym pytaniem od lat zadawanym w podtekście tej debaty jest pytanie o to dlaczego III RP nie chwali się bohaterskimi postawami naszych rodaków, tak chętnie zaś nagłaśnia marginalne postawy haniebne czy pokazuje Polaków w fałszywym świetle, jako naród morderców czy współsprawców najgorszych zbrodni m.in. z czasów II wojny.

Działalność instytucji publicznych w Polsce, działalność mediów, najważniejszych ośrodków opiniotwórczych w kraju gra spójną melodię. Melodię nazwaną „pedagogiką wstydu”. III RP widzi za słuszne prowadzenie narracji, która ma obniżać poczucie dumy narodowej, przywiązania do polskości i zniechęcać do czczenia realnych polskich bohaterów. Zamiast tego promuje się postawy dokładnie odwrotne, które mają pokazać Polakom i opinii międzynarodowej, że Polacy mają wiele za uszami, że Polacy brali udział w mordowaniu Żydów w czasie II wojny światowej, że współpracowali z nazistami, że odpowiadają za śmierć rosyjskich jeńców po 1920 roku itd. Można mieć wrażenie, że prace i dzieła kultury wskazujące na niegodziwe wątki polskiej historii mogą zyskać poklask i wymierne wsparcie w Polsce. Prace dotyczące takich bohaterów, jak Pilecki, o. Kolbe, czy Żołnierze Wyklęci nie tylko nie są wspierane, ale wręcz III RP je zwalcza.

Widząc specyfikę wewnętrznej polskiej debaty historycznej nie można się dziwić, że Polska nie jest w stanie walczyć skutecznie z kłamliwą, antypolską narracją, jaką widać na całym świecie. Niemcy oskarżają nas o działalność antysemicką, Rosjanie o współpracę z nazistami, Żydzi o kradzież majątków itd. A Polska siedzi cicho, nie promując własnej, prawdziwej, wizji historii. Daje tym samym przyzwolenie na taką narrację.

Co ciekawe dziś te same środowiska, które promują i stosują w praktyce „pedagogikę wstydu”, w chwili zagrożenia przekonują Polaków, że gwarancji bezpieczeństwa w niestabilnym świecie Polska powinna szukać w Sojuszu Północnoatlantycki. To NATO ma nam przyjść z pomocą, gdyby Rosja zagroziła naszym granicom. Co chwilę słyszymy o legendarnym art. 5 traktatu waszyngtońskiego, który ma nam gwarantować bezpieczeństwo. Mało jednak mówi się o tym, jak on brzmi i do czego de facto obliguje kraje członkowskie, czyli naszych sojuszników.

Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony (…) udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działanie, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej w celu przywrócenia utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego

— czytamy w Traktacie Północnoatlantyckim.

Jak widać w dokumentach NATO nie ma mowy o żadnym mechanizmie nakazującym w sposób jednoznaczny i automatyczny pomoc wojskową krajowi napadniętemu. Decyzje w tej sprawie każdy kraj będzie podejmować osobiście w zależności od swoich interesów politycznych i możliwości. W tej sprawie na decyzjach będą się odbijać również nastroje społeczne. To bowiem kalkulacja polityczna rządów może mieć bardzo istotne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o udziale wojska w operacji obrony sojusznika. Na tych z kolei decyzjach odciskać się może polityka historyczna III RP.

Czy społeczeństwa Zachodu, Europy czy USA, będą chciały ponosić koszty związane z obroną Polski i Polaków, jeśli w dominującej na świecie narracji będziemy przedstawiani, jako naród morderców, współpracowników w Holokauście i katów? Kto będzie chciał spieszyć z pomocą narodowi, któremu uda się przykleić łatkę zbrodniarzy?

Widać, że współczesne polskie władze promując szkodliwy dla Polski wydźwięk historii, antypolski przekaz igrają z polskim bezpieczeństwem narodowym. „Pedagogika wstydu” jest nie tylko kłamliwa i sprzeczna z polskimi interesami narodowymi. Jest również groźna. Jej ostrze uderzając w obraz Polaków na świecie, może się obrócić przeciwko nam, krzywdząc nas boleśnie.

Promotorzy „pedagogiki wstydu”! Nie idźcie tą drogą! Kto przyjdzie Polakom na pomoc, gdy zrobicie z nas „naród morderców”?