wPolityce.pl: Jak Pan ocenia raport Najwyższej Izby Kontroli poświęcony edukacji, w którym wskazano m.in. błędy w działaniu Centralnej Komisji Egzaminacyjnej?

Prof. Ryszard Legutko: Jestem zadowolony, że Najwyższa Izba Kontroli zajęła się tym problemem, ponieważ system egzaminacyjny w Polsce jest chory, i to chory z wielu względów. NIK zazwyczaj zajmuje się sprawami formalnymi, dlatego wskazała, że egzaminy są kiepsko i nierzetelnie sprawdzane, ale chciałbym podkreślić, że jest to dopiero początek problemu. Cały system jest zły; począwszy od kryteriów poprzez sposób, metody i tak dalej. To kieruje naszą uwagę ku problemowi, który jest problemem systemowym czyli dotyczy samego sedna systemu edukacyjnego – czyli to czemu edukacja służy i co jest w tej edukacji kryterium sprawdzającym. Już my wiemy na przykład, że można skończyć gimnazjum, szkołę średnią i dostać się na studia, będąc kompletnym ignorantem. Ignorantem w dziedzinie historii, ignorantem w literaturze polskiej, ignorantem matematycznym, a nawet ignorantem jeżeli chodzi o języki obce, bo tutaj też kryteria sprawdzające są szczególne. Cały system jest chory dlatego podchodzę do tej informacji NIK-owskiej relatywnie optymistycznie gdyż stwarza on dobrą okazję aby przemyśleć na nowo podejście do edukacji.

Ministerstwo Edukacji jest bardzo zadowolone z polityki, którą prowadzi…

Resort szczyci się tym, że w różnych sprawdzianach PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów – przyp. Red) cały czas idziemy w górę. To jednak nie jest ani miarodajne, ani wiarygodne. To, że w badaniach PISA jesteśmy wyżej wcale nie oznacza, że młodzi ludzie są lepiej wykształceni. Każdy pracownik uniwersytetu czy wyższej uczelni, który obcuje z tym nowym narybkiem, potwierdzi, że generalnie młodzież jest gorzej przygotowana pod każdym względem. Zarówno jeśli chodzi o umiejętności, wiedzę czy techniki uczenia. To nie jest tak, że można nam zatkać usta, twierdząc, że wyniki PISA są dobre, kiedy elementarne doświadczenie nam mówi, że młodzież jest coraz gorzej uczona i coraz gorzej przygotowana.

Czy może za tym stać tzw. system testowy, który już tak wielokrotnie był krytykowany przez ekspertów?

Cały system testów jest w zasadzie do wyrzucenia do kosza. Od pewnego czasu jest ta tendencja, w różnych krajach świata, również w Polsce, zmieniania edukacji pod testy. Możemy to zaobserwować np. w Finlandii, która zawsze stawiana jest jako wzór, że jest to system edukacji nastawiony wyłącznie pod sprawdzanie wiedzy i umiejętności poprzez testy. Także w Polsce z różnych szkół, także z tych najlepszych, docierają sygnały, iż całkowicie przekształciły system nauczania w umiejętność zdawania testów. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że umiejętność zdawania egzaminów testowych ma się nijak do przygotowania intelektualnego, ani pod względem wiedzy, ani pod względem umiejętności. Im szybciej rozstaniemy się z systemem testowym tym lepiej. Mam nadzieję, że informacje NIK-u na ten temat będą rodzajem otrzeźwienia dla ludzi, którzy się tym zajmują.

Z jednej strony mamy więc bardzo krytyczny raport NIK, a z drugiej niezmierne samozadowolenie Platformy Obywatelskiej z polityki jaką prowadzi. Jak to świadczy o podejściu PO do edukacji?

Nie chciałbym tutaj zabrzmieć zbyt brutalnie, ale ostatnie władczynie resortu edukacji, i tej elementarnej, średniej i tej wyższej, to jakieś kompletne nieporozumienie. To są panie, które, z całym szacunkiem, do tego się po prostu nie nadają. One mogłyby prowadzić jakiś sekretariat czy zajmować się administracją ale nie, na Miły Bóg, edukacją. Weźmy choćby panie Hall, Kudrycką, Szumilas, o której nikt chyba nie pamięta i panią Kluzik-Rostkowską, no to przecież są osoby, które mogłyby świetlicę prowadzić, a nie szkolnictwo dużego kraju europejskiego. Tu więc mamy problem – kto powinien się zająć edukacją? No, na pewno nie ktoś taki.

Obecnie na rozwiązanie problemów minister Kluzik-Rostkowska proponuje wysyłanie sześcioletnich dzieci do szkół, tłumacząc, że tak jest na Zachodzie. Tymczasem doskonale widzimy, że polskie szkoły nie są na to przygotowane.

System edukacji w całej Europie jest w kryzysie. Problem nie dotyczy tylko Polski, także w takich krajach z bogatą historią jak Anglia czy Francja, borykają się z podobnymi trudnościami. My niestety kopiujemy na ślepo rozwiązania z Zachodu, tak jak w przypadku sześciolatków, czy też tego systemu 6-3-3, jednakże nie są to rozwiązania dobre a wręcz przeciwnie są to rozwiązania kryzysogenne, które pogłębiają. Mamy więc taką intelektualną niemoc, a ludzie, którzy się edukacją zajmują nie są w stanie wyjść z tych schematów, ponieważ nie myślą o problemie, tylko gorączkowo szukają od kogo by tu powielić rozwiązania. A edukacja jest czymś czego powielić się nie da. Jesteśmy więc we władaniu ludzi o duszach niewolników.

Rozmawiał Łukasz Sianożęcki