Kownacki: Kolejne taśmy pokazują, że rządzący mogą być szantażowani! To zagraża bezpieczeństwu państwa... NASZ WYWIAD

wSieci
wSieci

wPolityce.pl: Afera taśmowa wydaje się nie nie mieć końca, a kolejnych poziomów całej sprawy jest już chyba kilkanaście. W środę pojawiła się kwestia 11 nowych nagrań, które trafiły w ręce CBA. Mówi się o Lechu Wałęsie i sprawach obyczajowych. Jak pan odbiera całą kwestię?

CZYTAJ WIĘCEJ: CBA w posiadaniu kolejnych nagrań z afery podsłuchowej. Jak weszło w posiadanie taśm? „Nie komentujemy”

Bartosz Kownacki, poseł PiS, wiceprzewodniczący komisji obrony: Kwestia tego, ile jest poziomów całej sprawy i kto za tym ostatecznie stoi może być przedmiotem dziennikarskiej analizy i zapewne w przyszłości poznamy prawdę, mam swoje przypuszczenia…

Jakie?

Moim zdaniem za sprawą stoją ośrodki, które chciały mieć wpływ na przeróżne środowiska w Platformie obywatelskiej. „Scenariusza pisanego innym alfabetem” też bym nie wykluczył, ale z pewnością wersja, że jeden biznesmen we współpracy z kilkoma kelnerami był w stanie nagrać tylu ministrów i ważnych polityków jest kuriozalna. Ludzie, którzy za tym stoją, chcieli się albo odegrać na poszczególnych politykach, albo mieć kontrolę.

No właśnie - czy taką kontrolę mogą mieć, czy „bohaterowie” afery mogą być szantażowani treścią nagrań?

To jest sedno sprawy. Nie było w tej sprawie komisji śledczej, premier Tusk uciekł przed wyjaśnieniem tej kwestii do Brukseli, a pani premier Kopacz nabrała wody w usta. A co jeśli tych taśm jest więcej i zanim trafiają do mediów, CBA czy prokuratury, trafiają do bohaterów tych nagrań, którzy są szantażowani ich treścią? Jeżeli jest podejrzenie - a było od samego początku - że niemal wszyscy ministrowie rządu i politycy Platformy byli podsłuchani, to oni nie mogą pełnić żadnej funkcji publicznej! Ci ludzie mogą się albo obawiać tego, że takie nagrania są, albo po prostu usłyszeć propozycję nie do odrzucenia od tych, którzy posiadają te nagrania. To niedopuszczalne. Od pierwszego momentu, gdy pierwsze nagrania ujrzały światło dzienne, powinna zostać utworzona komisja śledcza.

Tylko czy to na pewno sprawa dla komisji śledczej?

Wydaje się, że ani CBA, ani sama prokuratura nie są najlepszymi organami do wyjaśnienia tej kwestii, bo przedstawiciele Biura byli nagrani - włącznie, jak słyszymy w kuluarach, z jego szefem. Nie ma dzisiaj organu, który byłby wolny od podejrzeń, że jest zainteresowany. Komisja śledcza ma charakter bardziej przejrzysty - i dla opinii publicznej, ale i dla Sejmu, bo mogą w niej uczestniczyć posłowie z różnych partii.

Mamy poważne zagrożenie bezpieczeństwa państwa - do każdego z tych ministrów może ktoś przyjść i zaszantażować. Te wszystkie plotki, wydarzenia i informacje mogą wpływać na rząd, ale przede wszystkim na poszczególnych polityków. To powinno zostać od razu przecięte i samo to, że afera już na początku nie przewróciła rządu, jest czymś niesamowitym i pokazuje kruchość naszej demokracji. W każdym szanującym się państwie taka historia musiałaby zmienić rząd.

Kruchość demokracji to jedno. Kruchość opozycji to drugie.

Zgoda, zawsze coś można było zrobić lepiej, skuteczniej, etc. ale proszę nie zapominać, że jest też coś takiego jak kwestia odpowiedzialności za państwo. Osoby będące u sterów władzy, w momencie gdy pojawia się tak wielka afera, powinny mieć w sobie tyle przyzwoitości, by powiedzieć, że dla dobra państwa odchodzą.

Zapytam jeszcze pana jako prawnika o sprawę wyroku sądu, który oddalił powództwo ws. „polskich obozów” i obciążył kosztami procesu… Polaka, który próbował ukarać niemiecką gazetę.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sąd oddalił powództwo ws. „polskich obozów koncentracyjnych”. To Polak poniesie koszty

Problemem w Polsce nie jest prawo, które nie jest idealne, ale to problem ludzi i sądów, które nie mają świadomości, że wydają wyroki w imieniu Rzeczpospolitej. To interpretacja prawa zupełnie oderwana od ducha prawa i interesów państwa - a mamy tutaj do czynienia z problemem wymiany kadry i pokolenia - to środowisko nie przeszło transformacji i w jakiś sensie dzisiaj mamy tego efekt. Zresztą to kolejny przykład braku odpowiedzialności za państwo. Tak jak w przypadku afery taśmowej dotyczy to polityków, tak tutaj sędziów.

Rozmawiał Marcin Fijołek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych