Nie pierwsze to było morderstwo o politycznym podłożu w Rosji i zapewne będzie nie ostatnie. Putinowski opozycjonista Borys Niemcow miał te największą wadę, że był znany i poważany, przynajmniej przez myślących Rosjan. Podobnie jak krytyczna wobec Kremla dziennikarka Anna Politkowska, zastrzelona w centrum Moskwy, w drodze do domu, w windzie, w dniu urodzin Władimira Putina. Trupów było de facto więcej. Wszystkie te ofiary łączy wspólny mianownik: gdyby były to osoby bez znaczenia, pewnie żyłyby do dziś. To tak prastara, rosyjska tradycja…
Z tego samego powodu zginął w 1925r. uwielbiany przez tłumy, młody poeta Siergiej Jesienin (w upozorowanym samobójstwie w hotelu), który pisał o rewolucji w swej „Moskwie karczemnej”:
Żal im, że październik surowy ich w zamieci oszukał i gniewie/ I już ostrzy się zadziorem nowym nóż ukryty głęboko w cholewie…
Czy marsz żałobny po zabiciu Niemcowa pod murami Kremla świadczy o rosnącej świadomości oszustwa i narastającym gniewie w dzisiejszym, rosyjskim społeczeństwie? Przez światowe media i studia telewizyjne przetacza się dyskusja ekspertów, czy to już początek końca kultu jednostki Putina. O święta naiwności! Nic podobnego! Rosjanie od zawsze potrzebowali swego cara, czy sekretarza generalnego partii, dla Rosjan funkcjonowanie państwa w oparciu o zasady demokracji jest tak samo odległe jak dla Zulusów wyprawy kosmiczne. Od setek lat Zachód pogrążał się w mrzonkach o przybliżaniu się Rosji i jej cywilizowaniu się wedle naszego kulturowego mainstreamu i zawsze kończyło się to tym samym, niekiedy tragicznym rozczarowaniem. Już ponad sto lat temu brytyjski pisarz i poeta, noblista Rudyard Kipling konstatował:
Zachód jest Zachodem, Wschód jest Wschodem i nigdy się nie zejdą.
Kanclerz Niemiec, który adoptował dwie rosyjskie sieroty, przyjaciel wychowanka KGB z zamiłowania, byłego szpicla w NRD, dziś prezydenta Rosji Putina, którego nazywał „kryształowo czystym demokratą” teraz pewnie chciałby zjeść własny język. Jeśli kiedyś przygarnięte przez niego dzieci z Petersburga - miasta Putina, wychowujące się w Niemczech, zechcą wrócić do ojczyzny i będą postaciami znanymi, to czarno widzę ich przyszłość…
Jeśli nawet przyjąć, że po zabójstwie Niemcowa na ulicach Moskwy manifestowało 50 tys. ludzi, to cóż to za liczba wobec …15,5 mln mieszkańców tej aglomeracji? To nawet nie pół procenta i kilkakrotnie mniej od ogólnokrajowego odsetka Rosjan, którzy nie popierają Putina. Uznanie dla jego polityki wyraża bowiem aż 86 proc. obywateli. Reszta może go sobie aż tak nie ceni, co wcale nie oznacza, że są to jego zdecydowani przeciwnicy, gotowi do walki ze stworzonym przez niego kagiebowsko-oligarchicznym systemem panowania.
Zachód, do którego należymy, musi się oswoić z myślą, że z taką Rosją będzie musiał koegzystować po wsze czasy. Jeśli nie chce być instrumentalizowany przez Moskwę do jej partykularnych celów, na czym w konsekwencji kraje Europy mogą wyjść jak Zabłocki na mydle, pozostaje nam tylko jedno wyjście: polityczny monolit i niepodzielność w stosunku do kremlowskiej polityki, a pod tym akurat względem Europa cierpi na chroniczną kulawiznę.
Ukraina, która niby nie jest sama, musi sama bronić przed Putinem i prorosyjskimi separatystami, choćby kijami i kamieniami… O Krymie i Doniecku może już zapomnieć. I na tym nie koniec. Powiedzmy otwarcie, jedyne, co powoduje, że nad kijowskim Majdanem nie powiewa dziś jeszcze trójkolorowa flaga, to strach Moskwy przed całkowitą izolacją ze strony Zachodu. Z Rosją trzeba rozmawiać - powtarzają jak mantrę niemieccy czy francuscy „rozjemcy”. Okay, trzeba. Rzecz w tym, że kremlowscy włodarze rozumieją tylko jeden zachodni język: konkretnych argumentów, które świadczą o jednomyślnej postawie świata demokracji. A z tym jest najgorzej, dość wspomnieć nadal realizowane zamówienia przez niektóre państwa z naszego regionu na dostawy broni i sprzętu na potrzeby rosyjskiej armii.
Doposaża ją nawet niby najbardziej stanowcza wobec polityki „cara” Putina Wielka Brytania. Jakoś nie słyszałem o anulowaniu przez pohukującemu pod publiczkę premiera Davida Camerona ok. 250 rządowych licencji na sprzedaż karabinów, amunicji, noktowizorów, urządzeń do łączności i czego tam jeszcze, może przeoczyłem… Podobnie rzecz ma się z Niemcami, którzy dopiero pod presją opinii publicznej zawiesili budowę podmoskiewskiej bazy szkoleniowej dla rosyjskich żołnierzy, z Francuzami, budującymi mistrale dla rosyjskiej marynarki wojennej, z Włochami, z Czechami itd. Pieniądz, owszem, śmierdzi i to na odległość - w tym przypadku - samookaleczaniem się Zachodu.
Tylko strach utrzymuje system Putina przy życiu!
–- wypalił na swej czołówce weekendowy „Bild”. Niemiecki, wysokonakładowy tabloid szeroko rozpisuje się o zamordowaniu Niemcowa i moskiewskim marszu żałobnym. Jak do tej pory nikt jednak nie odważył się na jasne postawienie sprawy: że Ukraina, przynajmniej w obecnym kształcie, nigdy nie dołączy do grona państw zachodniej cywilizacji i nie ma co marzyć o przyjęciu do UE czy NATO - głupio by to brzmiało w kontekście wyznawanej przez świat zachodni zasady samostanowienia państw. Głupio też przyznać się przed własnymi narodami, że w utrzymaniu przy życiu systemu Putina pomagają też z wygody łatwowierne, z asekuranctwa niezdecydowane, z obłudy ustępliwe i z chęci zysku ślepe na oko zwykłej przyzwoitości państwa Zachodu.
Po zabójstwie Niemcowa Rosja się nie budzi. Moskiewski marsz nie napawa optymizmem. Obudzić musi się Zachód. Dopóki nadal będzie tkwił w wygodnym półśnie-półjawie, dopóty pan na Kremlu, Putin i jego następcy będą rozgrywali swą grę przy okrągłych stołach w różnych „Mińskach” I, II, czy pięć, pod kremlowskimi murami, czy w windach co bardziej znanych mieszkańców wielkiej Rossiji…
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/235729-po-zabojstwie-niemcowa-rosja-sie-nie-budzi-obudzic-musi-sie-zachod
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.