To Donald Tusk powiedział kiedyś: „mój rząd jest jak Stadion Narodowy”. Przeszarżował. Kiedy wypowiadał te słowa, nie wiedział jeszcze, że ten drogi bubel będzie obiektem drwin. Że wyjdą niedoróbki, że okaże się on zbyt drogi w porównaniu do funkcjonalności. Że będzie się tam działo coś ważnego tylko od czasu do czasu. A na co dzień… No cóż, marnotrawstwo i przekręty (przypomnijmy drobną sześciomilionową dopłatę minister Muchy do koncertu Madonny).
Jest jeszcze jedna analogia stadionu i rządu Tuska. Jedno i drugie po lekkim, choć kosztownym liftingu jakoś się trzymało kupy.
Ewa Kopacz mogłaby teraz swój rząd porównać do innego ważnego obiektu na mapie stolicy. Chodzi o spalony Most Łazienkowski. Dlaczego mam takie skojarzenie? Otóż prezydent Warszawy a jednocześnie wiceszefowa Platformy obywatelskiej stwierdziła, że „uszkodzenia mostu Łazienkowskiego są dość poważne, konieczna jest wymiana jego konstrukcji”. Upraszczając - jest w takim stanie, że nie opłaca się remontować, trzeba wymienić. Pasuje jak ulał, prawda?
Gdybyśmy jednak chcieli w swoich złośliwościach pogalopować jeszcze kawałek w kierunku centrum Warszawy… to można całą Platformę Obywatelską porównać do Pałacu Kultury, niegdyś imienia Józefa Stalina. Stoi taki wielki grzmot w centrum miasta (kraju) i nikomu się to nie podoba, ale na razie nikt nie wyobraża sobie, że da się TO usunąć. Kiedyś jednak Naród i do tego dojrzeje. I mam wrażenie, że stanie się to już niebawem.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/234648-za-tuska-rzad-mial-byc-jak-stadion-narodowy-teraz-jest-jak-most-lazienkowski-remont-sie-nie-oplaca
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.