Jutro mijają dokładnie dwa lata, kiedy do Sejmu złożono projekt ustawy znoszącej immunitet za wykroczenia drogowe - informuje „Super Express”. Według gazety można jednak odnieść wrażenie, że nikomu w Sejmie, łącznie z marszałkiem Radosławem Sikorskim, nie zależy na jego szybkim przyjęciu.

Polscy kierowcy, którzy przekroczą prędkość o ponad 50 km/h, muszą się liczyć z tym, że stracą prawo jazdy na trzy miesiące. Więcej będzie trzeba płacić również za mandaty - maksymalne stawki zostaną podwyższone nawet do 1500 zł! Takie nowe prawo ustanowili posłowie - tyle tylko, że sami nie mają zamiaru się do niego stosować.

Gazeta przypomina, co w lutym 2013 r. mówiła ówczesna marszałek Sejmu Ewa Kopacz, gdy zapowiadała rozpoczęcie prac nad ustawą umożliwiającą karanie posłów przekraczających prędkość:

Liczę na to, że wszystkie kluby będą chciały równości wobec prawa. A pod projektem nowelizacji ustawy podpisze się nie wymaganych 15 posłów, ale wszystkich 460 posłów

— grzmiała Kopacz.

Obiecanki-cacanki - od tego czasu upłynęło sporo czasu, a posłowie piraci nadal mogą czuć się „świętymi krowami”, bo przed odpowiedzialnością za drogowe szaleństwa wciąż chroni ich sejmowa legitymacja.

Obecnie czekamy na wspólne posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Komisji Regulaminowej, na którym projekt będzie mógł być dalej opracowywany. Liczę, że nastąpi to na jednym z nadchodzących posiedzeń Sejmu

— wyjaśnia Tomasz Głogowski, przewodniczący sejmowej podkomisji odpowiedzialnej za przygotowanie tych przepisów, cytowany przez „SE”.

Jak zauważa gazeta, prace nad ustawą mógłby przyspieszyć Radosław Sikorski. Jednak jego współpracownicy nie odpowiedzieli dziennikarzom na pytanie, czy marszałek interweniował w tej sprawie.

A powinien, bo posłów z tzw. ciężką nogą na gazie nie brakuje. W 2014 r. za łamanie przepisów drogowych policjanci zatrzymali 50 posłów.

Absolutnym rekordzistą jest Wojciech Penkalski, były poseł Twojego Ruchu, którego od początku tej kadencji drogówka zatrzymywała kilkanaście razy!

— czytamy.

To bardzo dobrze, że posłowie ustanawiają prawo, które ma podwyższyć bezpieczeństwo na polskich drogach. Szkoda tylko, że sami nie chcą mu się podporządkować…

bzm/se.pl