Prezydenci dla prezydenta. Wizyta Komorowskiego w Katowicach przypominała czasy PRL

PAP/Marek Zimny
PAP/Marek Zimny

Zupełnie nie rozumiem przesłanek niedawnego spotkania Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z prezydentami 29 miast, którzy w niezwykle uroczysty i bardzo przypominający czasy PRL sposób udzielili mu poparcia w ponownym ubieganiu się o najwyższy urząd w Polsce.

Każdy z zaproszonych do Katowic samorządowców reprezentuje wprawdzie swoją gminę, ale dysponuje w wyborach tylko jednym, własnym głosem. Po co był więc ten spęd? Czy gdyby do Komorowskiego przybyli szefowie związków sportowych oznaczałoby to, że zagłosują na niego wszyscy zawodnicy uprawiający reprezentowaną przez ich prezesów dyscyplinę?

Zastanawiam się też nad doborem uczestników śląskiego meetingu. Dlaczego nie było np. wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej Hanny Gronkiewicz-Waltz z Warszawy, stawił się natomiast związany raczej z lewicą Jacek Majchrowski z Krakowa? Czy miało to służyć zaakcentowaniu przez Komorowskiego, że jest kandydatem obywatelskim, a nie partyjnym? A może było to bardziej towarzyskie niż polityczne spotkanie? To po co w takim razie takie nagłośnienie medialne?

Sporo tych pytań i wątpliwości, ale też wydarzenie było dosyć niezwykłe i tajemnicze.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...