Jest mi tak trudno jak wam - spójrzcie, jak nie chcą mnie wpuścić do polityki. Nie chcą, bym o was walczyła!

mówiła Magdalena Ogórek podczas swojego przemówienia na konwencji prezydenckiej w Ożarowie Mazowieckim.

Kandydatka SLD na prezydenta skierowała swój główny przekaz do ludzi młodych, kilkakrotnie zwracając się do nich i namawiając, by oddali na nią swój głos.

Stoję przed wami, bo ubiegam się o urząd prezydenta Polski. Polski, która w XXI wieku ma być państwem nowoczesnym, bezpiecznym i przyjaznym dla obywateli. Polski, która będzie bezpieczna, szanowana w Europie, a przede wszystkim dobrym wzorem dla swoich sąsiadów

— mówiła.

Ogórek pozycjonowała się jako kandydatka „spoza układu politycznego”.

Stoję przed wami, bo chcę być prezydentem Polski innej niż proponuje to rządząca klasa polityczna i autorytety gotowe wesprzeć rząd. Wiecie, co wam powiem? Urząd prezydenta nie może być luksusową emeryturą. To nie jest zwieńczenie kariery, ale najważniejsza służba dla państwa. To funkcja publiczna, za którą stoi olbrzymi mandat społeczny i nie może być tylko luksusowym wypoczynkiem

— tłumaczyła.

W swoim przemówieniu mówiła też o niechęci głównych mediów wobec jej kandydatury.

Media wytykają mi mój młody wiek – ale to nie media, ale konstytucja stanowi, kto może ubiegać się o urząd prezydenta w naszym kraju

— oceniła.

Przypomniała, że przez kilka lat pracowała w administracji publicznej. Próbowała też odeprzeć zarzut o „stażowaniu” na swoją korzyść.

Drodzy młodzi, czytam wasze komentarze. Smutno komentujecie, czy to jest wstyd, że staże mamy ukryć? Czy macie to potraktować, że nadzieja na pracę jest ułudą? Wasza praca jest ważna! Jest wartościowa! Młodym ludziom, którzy bezskutecznie próbują dostać się na prawo. Do tych młodych na wiecznych stażach - bo przecież etaty w spółkach Skarbu Państwa zarezerwowane są dla rodzin polityków i ich dzieci! W Polsce może być inaczej!

— opowiadała.

I dodawała:

Nasze państwo nie może zostawiać nikogo bez pomocy. (…) Mój tata był górnikiem - ja wiem, co to jest ciężka praca i awans społeczny. W przeciwieństwie do innych kandydatów, nie jestem obciążona żadnym układem. Jestem spoza warszawskich salonów, koterii, układu towarzyskiego!

— mówiła Ogórek.

Kandydatka SLD powtórzyła przy tym argumenty innych kandydatów, sugerujących brak zaangażowania Bronisława Komorowskiego.

Prezydent nie może chować się na 5 lat w Pałacu tylko dlatego, że boi się o wahania w słupkach sondażowych!

— stwierdziła.

Ogórek zapewniła, że „wierzy w Polskę”, dodawała też, że rozumie problemy małych przedsiębiorców, którzy dziś „ciemiężeni są gąszczem przepisów”.

Jako prezydent będę działała przeciwko uciskowi fiskalnemu i skarbowemu

— deklarowała.

Zaapelowała przy tym, by nie dać sobie wmówić, że w wyborach istnieje tylko jeden kandydat. Ogórek przerywały oklaski działaczy SLD po niemal każdym zdaniu.

Chcę Polski, w której armia urzędników nie wysyła 100 tys. kontroli skarbowych, z czego tylko 1/5 daje jakiekolwiek rezultaty. Przypominam wam - nie będzie lepiej, dopóki prawo nie zostanie napisane od nowa, będzie mniej skomplikowane i bardziej dostępne obywatelowi

— dodawała Ogórek.

Obiecała, że choć potępia agresję na Ukrainę, to będzie dążyć do normalizacji stosunków z Rosją. Zadeklarowała, że „nie stać nas na to, by media w Rosji określały nas mianem wroga numer jeden.

Ogórek zdecydowanie sprzeciwiła się sprzedaży broni na Ukrainę. Z drugiej zaś strony mówiła o polityce MON i miejscach pracy, jakie ma stworzyć wojsko. Powtórzyła też postulat powołania Gwardii Narodowej.

Głowa państwa kosztuje nas więcej niż król Norwegii!

— mówiła.

Zadeklarowała też przeprowadzenie audytu i zaapelowała, by „pisać do niej”.

Jestem dla was cały czas - na spotkaniach, na ulicach miast. (…) Zbudujmy politykę od nowa!

— zakończyła Ogórek, dziękując SLD za wsparcie i ściskając się z Leszkiem Millerem.

svl