Polityki prorodzinnej nie robi się w jedną kadencję, czy przez jeden rok; by wskaźniki dzietności uległy zmianie, konieczne są działania rozpisane na dekady - przekonuje w rozmowie z PAP minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ogłoszony w 2012 r. Rok Rodziny trwa dalej; muszą być +dekady rodziny+, aby wskaźniki dzietności uległy zmianie i poprawiało się nasze bezpieczeństwo demograficzne, także w ujęciu emerytalnym

— powiedział minister.

W jego opinii „milowym krokiem” w polityce prorodzinnej było wydłużenie w 2013 r. urlopów dla rodziców. Obecnie mogą oni korzystać z 20 tygodni urlopu macierzyńskiego, 6 tygodni urlopu dodatkowego oraz 26 tygodni urlopu rodzicielkiego. Tylko pierwszych 14 tygodni zarezerwowanych jest dla matki, pozostałą częścią rodzice mogą się wymieniać.

Teraz dokładamy do nich kolejną cegiełkę, czyli obejmujemy płatnymi urlopami wszystkich rodziców, także bezrobotnych, studentów, osoby ubezpieczone w KRUS i pracujące w oparciu o umowę o dzieło. Przez pierwsze 12 miesięcy otrzymają oni 1 tys. zł co miesiąc

— powiedział. Projekt dotyczący zasiłków rodzicielskich dla tej grupy rodziców jest w konsultacjach społecznych.

Za bardzo ważne Kosiniak-Kamysz uznał rozwój instytucji opieki nad dziećmi z możliwością ich wyboru. Przypomniał, że w środę uruchomiona została kolejna edycja programu „Maluch”. Na dofinansowanie żłobków, klubów dziecięcych i opiekunów dziennych MPiPS przeznaczy w tym roku 151 mln zł; to o 50 mln zł więcej niż rok wcześniej. O środki na utrzymanie placówek opieki dla najmłodszych dzieci mogą się starać gminy, przedsiębiorcy, organizacje pozarządowe i uczelnie.

Przez ostatnie trzy lata udało się zwiększyć liczbę żłobków - na koniec 2011 r. było ich 570, obecnie jest ponad 2,3 tys. miejsc opieki nad maluchami do trzeciego roku życia. Jest jeszcze potrzeba wzmocnienia tego działania, ale są na to zagwarantowane środki w programach unijnych na poziomie regionów i także na poziomie krajowym. To pieniądze na utworzenie i utrzymanie miejsc opieki nad dziećmi

— wyjaśnił minister. Jak mówił, dopłaty dla samorządów spowodowały, że jest większy dostęp do przedszkoli.

Minister wspomniał również o planowanych zmianach w świadczeniach rodzinnych czyli programie „złotówka za złotówkę” i o „uelastycznieniu progu, który nie karze za podjęcie pracy, ale daje szansę na utrzymanie świadczeń rodzinnych”. Projekt przedstawiony na początku stycznia przez premier Ewę Kopacz dotyczy rodziców pobierających zasiłki i przekraczających próg dochodowy. Jak mówiła szefowa rządu, dzięki tej zasadzie rodziny, które przekraczają próg dochodowy a korzystają z pomocy społecznej, nie stracą całości zasiłku, a będzie im odliczana od niego kwota, o którą próg zostanie przekroczony. Projekt, który ma wprowadzić te rozwiązania, jest obecnie konsultowany.

Minister przypomniał również o wprowadzonych w tym roku ulgach podatkowych na dzieci.

To jakby drugi etap, bo na początku kadencji zwiększaliśmy ulgi za kolejne dzieci, a teraz nie tylko zwiększamy o 20 proc. ulgę za trzecie dziecko, czwarte i kolejne, ale też wprowadzamy możliwość ich praktycznego, pełnego wykorzystania. Były sytuacje, szczególnie w mniej zarabiających rodzinach, że ktoś mógł odliczyć sobie ok. 2 tys. zł, ale nie miał takiego podatku i korzystał tylko z 200 zł, a 1800 zł przepadało. Teraz w ciągu ok. miesiąca dostanie te pieniądze na swoje konto. I to w dobrym czasie - w maju, czerwcu, gdy dzieci wyjeżdżają na „zielone szkoły”

— powiedział minister.

Na mocy nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ulga na trzecie dziecko wzrosła z 1668 zł do 2 tys. zł, a na kolejne dzieci z 2 tys. 224 zł do 2 tys. 700 zł. Podatnicy mogą rozliczyć przyznane ulgi według nowych zasad już w rozliczeniach podatkowych za 2014 r. Drugi element nowych przepisów zakłada, że podatnik, który obecnie płaci za niski podatek, by odliczyć pełną ulgę, będzie mógł otrzymać zwrot kwoty stanowiącej różnicę między przysługującym mu pełnym odliczeniem a kwotą odliczoną - w zeznaniu podatkowym. Zwrot nie będzie mógł przekroczyć łącznej kwoty zapłaconych przez podatnika składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Zgodnie z obliczeniami rządu rodzina z jednym dzieckiem będzie mogła maksymalnie odliczyć w zeznaniu podatkowym 1 tys. 112,04 zł; z dwójką dzieci - 2 tys. 224,08 zł; z trójką - 4 tys. 224,12 zł; z czwórką - 6 tys. 924,12 zł, a z pięciorgiem - 9 tys. 624,12 zł.

Myślę, że udało się przekroczyć granicę, którą budowaliśmy z wielu elementów i dla wielu grup rodzin - i tych mniejszych i wielodzietnych. Trzeba tę pracę kontynuować, rozwijać przez wiele lat. A pierwsze efekty już widać, bo w 2014 r., w stosunku do poprzedniego odnotowaliśmy wzrost dzietności, było o ponad 5 tys. urodzeń więcej

— powiedział Kosiniak-Kamysz.

Z opublikowanego w czwartek badania Domu Badawczego Maison, na zlecenie Warsaw Enterprise Institute wynika, że Polacy chcą mieć dzieci, ale by ich zachęcić do ich posiadania, potrzeba działań długofalowych. Niemal 90 proc. badanych uznało za złą politykę prorodzinną państwa.

Głównym czynnikiem, który zachęciłby do powiększania rodziny są finanse, a zwłaszcza oczekiwanie, by były stabilne. Według respondentów rozwiązaniem nie jest jednorazowa pomoc, np. becikowe, czy płatny urlop dla ojca, ale działania długofalowe: wyższe zarobki (twierdzi tak 61 proc. Polaków), systematyczne dodatki do pensji za każde dziecko (45 proc.), stabilizacja na rynku pracy (44 proc.) oraz systemowe ułatwienia dla pracujących matek (34 proc.), np. elastyczny czas pracy, praca w domu, skrócenie czasu pracy. Gdy pytano, jakiego wsparcia oczekują rodzice od państwa, wskazywano na 500 zł miesięcznie do 15. roku życia dziecka.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy chcą mieć dzieci! Ale państwo musi im wyjść naprzeciw. Co na to rząd?

PAP/mall