Andrzej Duda dla wPolityce.pl: Sobotnia konwencja to dopiero początek. Mocnych akcentów będzie więcej - Polskę naprawdę można i trzeba zmienić! NASZ WYWIAD

PAP/Leszek Szymański
PAP/Leszek Szymański

wPolityce.pl: Panie pośle, rozmawiamy w Dudabusie, który chyba sprawił, że nie może pan już narzekać na brak zainteresowania dziennikarzy. Widzimy tu reporterów wszystkich najważniejszych mediów.

Andrzej Duda, europoseł PiS, kandydat zjednoczonej prawicy na prezydenta Polski: Nie narzekam. (śmiech) Jak widać, Dudabus był dobrym pomysłem, by przyciągnąć uwagę i realizować moją ideę odwiedzenia wszystkich zakątków Polski. To bardzo ważne i mam taką ambicję, by spotkać się z Polakami, tam gdzie oni mieszkają i porozmawiać z nimi o sytuacji w Polsce, o tym, jak czują się dziś w Polsce i jakie mają oczekiwania. Chcę dotrzeć w tej kampanii do wszystkich powiatów w Polsce.

Odwiedził pan już ponad 70 powiatów, a wielu dziennikarzy mówi że to dopiero start kampanii. Nie był pan zauważany do tej pory. Nie w takiej skali.

Nie szkodzi, że centralne media tego nie odnotowały - ważne, że moje wizyty zauważyły media lokalne, te, które są najbliżej ludzi. Były relacje w małych telewizjach kablowych, wywiady w lokalnej prasie. Powtarzam - nie narzekam i robię swoje.

Co słyszy pan od ludzi, z którymi spotyka się w małych miejscowościach?

Wszędzie w Polsce - poza może obrębem powiatów graniczących z Warszawą - mamy do czynienia z odpływem ludzi. To rodzice, którzy opowiadają, że ich dzieci wyjechały za granicę, to babcie i dziadkowie, którzy wychowują wnuki, bo ich rodzice wyjechali za chlebem. Sytuacja jest miejscami dramatycznie - nie raz aż przykro słuchać: nie ma pracy, nie ma perspektyw. Jedynymi miejscami pracy w wielu takich powiatach jest administracja lokalna - to, co da wójt, starosta… Nie ma zakładów, padają małe sklepy - bo wchodzą duże koncerny i sieci handlowe.

PAP/Leszek Szymański
PAP/Leszek Szymański

Co może pan dać tym ludziom poza obietnicą i słowem wsparcia?

Mogę im powiedzieć o swojej wizji prezydentury. Polskę naprawdę da się zawrócić na drogę rozwoju i to jedyna możliwość, by nasz kraj wrócił do równowagi. Musimy odbudować polską gospodarkę i polski przemysł.

Jeśli 80% zeszłorocznych maturzystów mówiło, że nie widzi w Polsce żadnej perspektywy dla siebie, to przepraszam, ale kto będzie żył w naszym kraju za kilkanaście-kilkadziesiąt lat? Moja córka była zeszłoroczną maturzystką, jej koledzy mówią o wyjeździe za granicę, bo tutaj nie ma warunków do życia, jakich oni by oczekiwali. Oni nie chcą, by państwo im coś dało do ręki, w prezencie, na talerzu, ale chcą dostać wędkę, by mogli złowić rybę. Ale jeśli słyszą, że „w Polsce nic się nie da”, to mówią, że jedyną odpowiedzią jest wyjazd…

Wróćmy na chwilę do sobotniej konwencji. Jak pan się czuje w roli lidera na prawicy?

Moim wielkim zadaniem jest zwycięstwo w wyborach prezydenckich - to będzie pierwszy krok w kierunku zmiany Polski na lepsze. Chcę podjąć na nowo dzieło śp. prof. Lecha Kaczyńskiego, które zostało porzucone po katastrofie smoleńskiej. On nie mógł kontynuować swojej misji budowy silnego państwa, Polski równych szans - niezależnie od tego, skąd pochodzą i gdzie mieszkają. To ma być Polska sprawiedliwa dla swoich obywateli - by nie było sytuacji, na którą przyzwala Platforma - że jak ktoś jest bogaty, to wszystko może i zawsze się obroni, a biedni i bezrobotni mogą zostać zniszczeni. Ludzie czują się dziś porzuceni i to musi zostać odwrócone, ale podstawowym zadaniem jest odbudowa polskiej gospodarki.

Usłyszy pan, że to nie jest zadanie dla prezydenta, tylko dla rządu.

Ależ prezydent ma duże możliwości, duże kompetencje także w tych sprawach! Może przygotować projekty ustaw, współdziałać z ekspertami - bo ma możliwości i środki. Zaraz po zwycięstwie w wyborach przy urzędzie powstanie Narodowa Rada Rozwoju zrzeszająca specjalistów z różnych dziedzin: od ekspertów prawniczych, przez służbę zdrowia, na samorządowcach kończąc. Będziemy dyskutowali o koniecznych kierunkach rozwoju kraju i budowali projekty ustaw.

Mam głębokie przemiany co do budowy polskiej gospodarki, że będę współpracował z każdym rządem, który będzie taką politykę realizował. Od ośmiu lat słyszymy od Platformy, że budują nowoczesną Polskę, do której będą chcieli wracać ludzie z zagranicy. I co? Nic, tylko likwidacja. Niedawno byłem w województwie zachodniopomorskim - tam w niemal każdym mieście upadł jakiś zakład pracy! Ekipa, która rządzi obecnie Polską nie jest w stanie zrobić dla Polski niczego pozytywnego, skompromitowali się całkowicie. Dzisiaj w Polsce musi pojawić się władza, która będzie budować miejsca pracy, odbudowywać polską gospodarkę i czyniła także otoczenie prawne przyjazne dla tych, którym się chce: młodych przedsiębiorców, którzy chcą zbudować swoje firmy. To trudne zadanie, ale nie widzę dla Polski innej możliwości.

A jednocześnie mówi pan, że będzie współpracował z każdym rządem - rozumiem, że z rządem Platformy też…?

Nie wierzę Platformie. Ale współpracę rozpocznę jeszcze z rządem Platformy, bo wybory rozstrzygną się w maju. Jeśli będą takie projekty ustaw, które będą Polskę odbudowywały, a nie niszczyły, to będę pierwszy, który będzie w tym wspierał rząd - obojętnie, czy na jego czele będzie stała Ewa Kopacz, czy ktoś inny.

A pan nie ma ambicji zastąpić Jarosława Kaczyńskiego?

Cóż to mówić o liderze prawicy w sytuacji, gdy prezydent musi być bezpartyjny? Kto inny będzie prowadził sprawy prawicy i PiS. Taka osoba jest od dawna - to Jarosław Kaczyński, który ma ogromne doświadczenie i świetnie nadaje się do roli premiera. Nie ma dzisiaj porównywalnego lidera na prawicy.

I zapewnia pan, że konwencja sobotnia nie będzie ostatnim mocnym akcentem.

Mocnych akcentów będzie więcej. Proszę zapytać, czy mocnym akcentem nie są moje spotkania w powiatach. Słyszę od niemal każdej spotkanej osoby, że u nich nigdy nie było prezydenta, kandydata na prezydenta, słyszę: „Boże, jak się cieszę, że pan przyjechał!”. To słowa, dzięki które dają mi naprawdę zastrzyk energii na pozostałą część kampanii.

Rozmawiał Marcin Wikło

Komentarze

Liczba komentarzy: 96