Portal pod egidą Tomasza Lisa rzucił się do obrony dobrego imienia Skandynawów, którzy według badań Agencji Praw Podstawowych biją swoje kobiety znacznie częściej niż to się dzieje w Polsce, gdzie odsetek przypadków przemocy wobec kobiet jest najniższy w Unii. Taka akcja jest rzecz jasna z definicji równoznaczna z deprecjonowaniem dobrego imienia Polaków, ale to jest akurat standard w środowisku, więc tu zero zdziwienia.
Nieznośny dla portalu Lisa paradoks polega na tym, że w krajach skandynawskich od dawna zwalcza się przemoc według recepty zawartej w konwencji Rady Europy, która właśnie na dniach została ratyfikowana w naszym kraju. A ponieważ fakty przeczące z góry założonej tezie nie mieszczą się w głowach odurzonych lewackimi mrzonkami, zatem należy zaprzeczyć faktom. Okazuje się więc, że winne są rezultaty owych badań, które dla niepoznaki i dla potrzeb z góry założonej tezy nazywa się „statystyką”. Statystyka została wybrana, gdyż suche dane statystyczne łatwo sprowadzić do absurdu, jeśli ktoś ma taką potrzebę. Trudniej uczynić tak z wynikami bezpośredniego badania społecznego, więc zastąpiono to określenie „statystyką”.
Koronny argument opiera się na rzekomo niskiej świadomości Polaków w kwestii przemocy:
Mamy różny poziom świadomości dotyczącej tego, co jest zachowaniem przemocowym, a co nie. W Polsce bardzo wiele osób uważa, że pewne zachowania mieszczą się w normie, a w krajach skandynawskich są one już przekroczeniem granicy.
Tako rzecze Renata Durda, ekspert powołany przez portal Lisa dla podmurowania tezy o nikczemności statystyki. Durda bowiem jest szefem Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, co brzmi nadzwyczaj dumnie. Mniej dumnie wygląda fakt, że pani Durda nie pokusiła się o wyjaśnienie tej przepaści, która istnieje pomiędzy rzekomo wyższą świadomością Skandynawów w kwestii rozumienia istoty przemocy, a częstością stosowania przez nich tej przemocy:
Dania - 52 proc. kobiet z doświadczeniem przemocy, Finlandia - 47 proc., Szwecja - 46 proc.
Polska przy tych krajach, ze swoimi 19 procentami kobiet doświadczonych przemocą, może nie wygląda jak raj dla kobiet, lecz na pewno jest znacznie bardziej przyjazna niż wyżej wymienione raje genderowe. Przynajmniej w świetle badań Agencji Praw Podstawowych.
Jak to się dzieje w takim razie, że mając taką chwalebną świadomość nikczemności przemocy wobec kobiet, Duńczycy, Finowie i Szwedzi tłuką te swoje kobiety, jak nie przymierzając mokre żyto? Czyżby osławiona konwencja kształtowała tylko świadomość kobiet-ofiar, a nie trafiała do mężczyzn-oprawców? Czy może Duńczycy są jakimiś psychopatami, którzy mając bolesną świadomość swojej dewiacji, znajdują rozkosz w biciu kobiet? Nie wiemy, bo ekspert Durda pominęła tę kwestię w swoich dywagacjach.
Natomiast nie zmarnowała pani Durda okazji, żeby przyłożyć Polakom:
Instytut Psychologii Zdrowia kilka lat temu przeprowadził stosowne badania w Warszawie. Wyszło, że większość badanych nie uznaje jednokrotnego uderzenia w twarz za przemoc w rodzinie. Za to wielokrotne już tak.
Ponieważ za nic nie mogłem uwierzyć, że większość warszawiaków to idioci, którzy jednorazowej przemocy nie uważają za przemoc, zajrzałem na stronę Instytutu Psychologii Zdrowia. Nie znalazłem co prawda raportu z owych badań, lecz ich opis w opracowaniu pani Sabiny Nikodemskiej. Odnośny fragment brzmi następująco:
W roku 1997 i 1999 zostały przeprowadzone przez OBOP na zlecenie PARPA i Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie dwa sondaże społeczne na reprezentatywnej próbie ogólnopolskiej, dotyczące opinii i postaw wobec przemocy społeczeństwa polskiego(…)Polacy częściej skłonni są traktować jako przemoc w rodzinie wielokrotne fizyczne lub psychiczne znieważanie innej osoby (bez względu na to czy może to być usprawiedliwione czy nie), niż wtedy, gdy jest to jednorazowy incydent. Jako przemoc w rodzinie bez żadnego usprawiedliwienia najczęściej traktują badani wielokrotne słowne znieważanie współmałżonka (47%) oraz wielokrotne policzkowanie dorastającego syna lub córki (46%)”.
Zatem mamy tu do czynienia z sytuacją, jak w klasycznym ujęciu Radia Erewań. Wszystko się bowiem zgadza z wypowiedzią pani Durdy, lecz z zasadniczymi wyjątkami: badania nie dotyczyły warszawiaków, ale generalnie Polaków; badania przeprowadził OBOP, a nie Instytut Psychologii Zdrowia i nie kilka lat temu, lecz kilkanaście. I wreszcie najważniejsze – nie ma tu mowy, że większość Polaków nie uważa jednorazowej przemocy za przemoc w rodzinie. Gdyby tak było, to idąc za logiką pani Durdy należałoby uznać, że większość uznaje, iż wielokrotne spoliczkowanie również nie jest przemocą, skoro tylko 46 procent jest skłonne uznać, że jest. Polacy po prostu odróżniają jednorazowy wyskok od notorycznego procederu. I bardzo dobrze, że tak czynią. Podobnie bowiem czyni prawo, odróżniając recydywę od pojedynczego wykroczenia lub zabójstwo z premedytacją od zabójstwa w afekcie, czy obronie własnej.
Bardzo bym chciał traktować dywagacje pani Durdy jako manipulację, bo manipulacja mniej uwłacza rozumowi. Jednak takie podejście uniemożliwia mi jej wzruszająca prostolinijność w myśleniu, która sprawdza się być może w kontaktach z ofiarami przemocy, lecz już nie bardzo w zetknięciu z cyframi. Konkluduje bowiem Durda tak oto:
Wniosek z tej dyskusji powinien być taki, że same statystyki nie oddają sytuacji, szczególnie jeśli chodzi o problem społeczny. Jak wychodzę z psem na spacer, to statystycznie rzecz biorąc mamy trzy nogi. Tak to jest z sondażami.
Skoro więc pani Durda w jednym wspólnym mianowniku umieszcza statystykę dotyczącą ilości nóg swoich oraz swojego psa, to może podobnie jest z tymi Skandynawami? Może oni już tak oczadziali lewacką ideologią, że zrównują przemoc wobec swoich kobiet z przemocą wobec swoich domowych zwierzątek i stąd mają takie fatalne statystyki? Umieszczenie świnki morskiej w klatce traktują jako bezprawne pozbawienie wolności, a kaganiec dla psa na spacerze jako przestępstwo przeciwko wolności słowa? Wszak Radio Erewań zna takie przypadki…
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/232861-lewacka-logika-winna-statystyka-radio-erewan-natemat-przemocy-w-rodzinie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.