Rostowski odpiera zarzuty: „nie wykorzystywałem publicznych pieniędzy”. I „przekazuje sprawę” mec. Giertychowi...

Fot. wPolityce.pl/TVN24
Fot. wPolityce.pl/TVN24

Jacek Rostowski zabiera głos ws. kilometrówek i wykorzystywania publicznych pieniędzy na potrzeby kampanii do Parlamentu Europejskiego. Były minister finansów odpiera zarzuty „Faktu”.

Po aferze kilometrowej kazałem zrobić przegląd wszystkich wydatków mojego Biura Poselskiego. Nie wydałem pieniędzy PO ani środków publicznych

— pisze w oświadczeniu Rostowski.

„Fakt” zarzucił Rostowskiemu, że brał pieniądze z Sejmu na noclegi podczas kampanii eurowyborczej.

W listopadzie 2014 r., po aferze kilometrowej, kazałem zrobić przegląd wszystkich wydatków mojego Biura Poselskiego. Okazało się, że Biuro Poselskie zgłosiło pobyty hotelowe w Kujawsko-Pomorskiem do zwrotu przez Kancelarię Sejmu. Kazałem poinformować Kancelarię Sejmu, że te kwoty zwrócę, i zwróciłem je w połowie grudnia (kwota 3.794,00 zł)

— czytamy w oświadczeniu Rostowskiego.

Trzy pobyty hotelowe, które miały miejsce przed rozpoczęciem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego i które były powiązane z zapoznaniem się z regionem, uznałem za uzasadnione (kwota 1.725,00 zł) i tych kwot nie zwróciłem. Pobyt w mieszkaniu w Bydgoszczy był pokryty przez mój Komitet Wyborczy ze środków wpłaconych przez obywateli na jego konto i które wg ordynacji wyborczej mają być wydawane na koszty osobowe, zakwaterowania itp.

— tłumaczy były minister.

Nie są i nie były to środki Platformy Obywatelskiej ani środki publiczne, jak nieprawdziwie napisał „Fakt”. Te fakty były łatwe do sprawdzenia przez dziennikarzy, gdyby się byli zwrócili do Kancelarii Sejmu, nim napisali i opublikowali nieprawdziwe materiały. Dlatego zdecydowałem tę sprawę przekazać mojemu pełnomocnikowi, mecenasowi Romanowi Giertychowi

— podkreśla Rostowski.

Z doniesień „Faktu” wynika, że były szef resortu finansów, prowadząc kampanię wyborczą do europarlamentu, nocował w bydgoskich i toruńskich hotelach za pieniądze Kancelarii Sejmu. Według obowiązujących przepisów za te noclegi Rostowski powinien płacić z własnej kieszeni lub z funduszu kampanijnego. Zdaniem dziennika chodzi o sześć rachunków na ponad 4 tys. zł.

W kolejnej publikacji „Fakt” opisał też, że były minister płacił środkami Kancelarii Sejmu także za nocleg swojej asystentki Iwony Zalewskiej.

wrp

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych