O wielkiej burzy wokół przekręconych słów Andrzeja Dudy i wielkich czystkach w otoczeniu premier Ewy Kopacz rozmawiali goście Salonu Dziennikarskiego Floriańska 3 - wspólnej audycji Radia Warszawa, tygodnika „Idziemy” i portalu wPolityce.pl. Audycję poprowadził Marcin Wikło.
Stanisław Janecki z tygodnika „wSieci” nawiązując do awantury po słowach Andrzeja Dudy zwracał uwagę na skalę manipulacji, jaka dokonała się wobec kandydata PiS na prezydenta:
To jest taka taktyka, o której przez lata przekonywał się Jarosław Kaczyński. Wystarczy przypomnieć manipulację „Faktów”, które mu przypisały słowa o „prawdziwych Polakach”. Cokolwiek by Duda nie powiedział, nie napisał, będzie przekręcone. Nie posądzam wszystkich o złą wolę, ale to wygląda na front przyczepiania się do jednego kandydata i manipulowania tego, co się da
— ocenił.
Janecki podkreślił, że choć obserwatorzy sceny politycznej w Polsce powinni być przyzwyczajeni do tego typu akcji wymierzonych w polityków prawicy, to ta sytuacja pod pewnymi względami jest jednak niezwykła.
Co mnie w tym zdumiewa? To, że premier Kopacz wyciągnęła wniosek, że „PiS ciągnie do wojny”. To, mówiąc językiem młodzieżowym, to przegięcie. Pani premier wiedziała, jaka jest prawda, ale wygodniej jej było powołać się na opinie medialne. Jakie wypływają z tego wnioski? Andrzej Duda musi pięć razy bardziej niż inni się kontrolować, a po drugie – powinien wybierać sobie forum, na którym występuje
— zaznaczył.
WIĘCEJ: Czego by Andrzej Duda nie powiedział, będzie zmanipulowane. Ale jest na to rada…
Piotr Zaremba podkreślał z kolei, że zabieg łapania za słówka nie jest niczym nowym, choć w polskiej rzeczywistości wybitnie mocno widocznym.
Pewne media są tak bardzo ukierunkowane, że to nie muszą być do tego specjalne transakcje. Platforma Obywatelska nie musi dawać niczego TVN-owi, by ta telewizja prowadziła kilka dni kampanię wymierzoną w Dudę. Ale to nie jest tylko wersja polska – za słówka łapie się też w wielu demokracjach zachodnich. U nas mamy to wrażenie, ponieważ mamy wielki przechył w jedną stronę, a media występują jako jeden front
— zaznaczył Zaremba, tłumacząc, że obóz rządowy uczepił się słów Dudy, bowiem doskonale wpisuje się to w straszenie Polaków wywołaniem wojny.
Broniłbym jednak dziennikarza prowadzącego rozmowę – manipulacja nastąpiła później. Natomiast dwie uwagi dodatkowe: gdyby mnie ktoś zapytał o słowa Zbigniewa Bujaka, to ja broniłbym tezy, że Polska mogłaby uczestniczyć w jakiejś akcji na Ukrainie, choć do tego oczywiście nie dojdzie. Druga uwaga – na miejscu Andrzeja Dudy poprosiłbym swój sztab, by zrobić coś, co narzuci ton kampanii. On jeździ, mówi, jest bardzo pracowity – ale w jego sytuacji to nie wystarczy. Oni muszą wejść w fazę robienia show, używania grepsów. Duda musi występować w sprawach, w których inni nie występują i przebić się do mediów
— dodawał publicysta „wSieci”.
Ks. Henryk Zieliński kontynuując wątek kampanii Andrzeja Dudy, przypomniał, że polityk PiS ma pod górkę również z powodu swojego nazwiska.
Przy okazji podkreśla się, że inny Duda – Piotr – jest kimś ważniejszym i bardziej znanym. Polityk musi się z tym liczyć
— ocenił redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”.
I dodawał:
Jak dziennikarze „hienują”, a w dodatku na zlecenie, podskórnie wyczuwane, to co my na to poradzimy? Trzeba uważać
— stwierdził duchowny.
Stanisław Janecki mówił przy tym, że paradoksalnie cała sytuacja może wyjść Dudzie na dobre.
Paradoksalnie do rozpoznawalności Andrzeja Dudy w tych kręgach, gdzie nie był rozpoznawalny, przyczyniła się premier Ewa Kopacz. Duda stał się przy okazji całej tej afery zawodnikiem wagi ciężkiej, bo go sama pani premier dociążyła
— ocenił.
Oceniając kampanię wyborczą, Piotr Zaremba zwrócił uwagę na jej socjalny aspekt.
Kroi nam się kampania wyborcza pod silnym znakiem socjalnym i związkowym. Tego nikt nie wymyśli, to się trochę tak po prostu złożyło. Gdy górnicy strajkują przeciwko zamykaniom kopalń, to ja to rozumiem, ale gdy strajkują przeciwko zmianom w sposobie przyznawania „czternastek”. Obawiam się kampanii roszczeń i opozycji, która przytakuje we wszystkim. Choć PiS trochę jest na to skazany.
— mówił dziennikarz wPolityce.pl.
A odpowiadając na pytanie poświęcone czystkom w najbliższym otoczeniu pani premier, Zaremba odpowiadał:
Widzę dwa objaśnienia: pani premier pozbyła się nie tylko swojej rzeczniczki, ale i szefowej gabinetu, z którą była zaprzyjaźniona. Jedna teza jest taka, że to przeciekło, bo pod dywanem walczą buldogi i pani premier jest przedmiotem operacji innych ludzi z Platformy, co widać na przykładzie Radosława Sikorskiego. To, że pewne rzeczy wychodzą nie jest tak, że PiS te rzeczy wypuszcza – opozycja nie ma takich informacji w swojej dyspozycji. Druga teoria jest taka, że Ewa Kopacz doszła do wniosku, że warto się pozbyć otoczenia, które jej nie pomagało choćby przy aferze z kopalniami. W najnowszym tygodniku „wSieci” piszę o tym, że decyzje ws. górników podjęła pod presją Donalda Tuska
— mówił Zaremba.
Janecki dopowiadał:
Gdy za komuny coś sypało się do końca, to dostawaliśmy sygnał, że szwankuje polityka informacyjna rządu. To takie naiwności na żer opinii publicznej, że wystarczy zmienić listonosza, a zmieni się cała poczta. (…) Tam serio toczą się rozmowy, czy warto zostawić Ewę Kopacz. Z drugiej strony pojawia się kłopot, bo Kopacz jest p.o. szefa partii, więc nie wiadomo, co z nią zrobić… Wymiana otoczenia Ewy Kopacz to stara opowieść o tym, że dobry jest car, a źli tylko bojarzy…
— zakończył.
lw, Radio Warszawa
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/231010-salon-dziennikarski-florianska-3-janecki-andrzej-duda-po-calej-aferze-stal-sie-zawodnikiem-wagi-ciezkiej-sama-pani-premier-go-dociazyla
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.