Boję się o bezpieczeństwo naszego kraju. W tej chwili stajemy się bezbronni w relacjach z Moskwą. Może to spowodować, że stracimy tę niepodległość, która jest kulawa i tę wolność, która jest marna. Ale okupacja i utrata tego, co mamy będzie znacznie gorsza

– mówił w Radiu Wnet prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej w rządach Jana Olszewskiego (także przez krótki czas pełniący obowiązki ministra) oraz Jerzego Buzka.

Żeby Polska mogła rozwiązywać swoje wewnętrzne problemy musi być bezpieczna

— podkreślał wieloletni wykładowca Akademii Obrony Narodowej.

Elementem zewnętrznego bezpieczeństwa jest budowa systemu , który będzie nas bronił, który będzie pokazywał potencjalnym nieprzyjaciołom, że podbój Polski jest niemożliwy, albo bardzo trudny. Chodzi o to, żebyśmy mieli taki system obrony państwa, który będzie odstraszał potencjalnego agresora. Kluczem do tego systemu jest Obrona Terytorialna

— tłumaczył Szeremietiew.

O to cały czas się dobijałem. Kiedy powstał AWS - ja byłem jednym z organizatorów tego zgromadzenia wyborczego - to wpisałem to do programu rządu. Niestety ówczesny minister obrony [czyli Bronisław Komorowski - red.] nie miał zrozumienia dla tej idei

— przypomniał Szeremietiew. Przyznał, że mimo to udało się stworzyć kilka brygad i sformułować programu rozwoju, jednak kolejne rządy ograniczały ten segment obronności państwa, a minister Klich ostatecznie ją zlikwidował. Dopiero MON kierowane przez Tomasza Siemoniaka nie dawno zasygnalizowało, że jest zainteresowane powrotem do tej koncepcji. I choć Szeremietiew nie ukrywa, że współpraca z obecnym rządem nie jest dla niego sytuacją łatwą, to traktuje ją jako społeczne i obywatelskie zaangażowanie w wzmacnianie obronności kraju w trudnej sytuacji międzynarodowej.

Niestety, jak zaznaczył, mimo podejmowanych prób, nie udało mu się zainteresować programem Obrony Terytorialnej Prawa i Sprawiedliwości.

Musimy uzupełnić obecny system obrony, w którym są wojska operacyjne, czyli armia zawodowa o armię obywatelską, społeczną

— mówił analityk obronności.

Musimy doprowadzić do sytuacji podobnej jak w Szwajcarii, że obywatele mogą przeszkolić się w zakresie obrony wojskowej, będą mieli dostęp do broni, i zostanie zbudowana struktura ogólnopolska, która będzie umożliwiała tym obywatelom, w razie potrzeby, obronę swojego domu

— podkreślał i dodawał:

Jeżeli zbudujemy taki system w całym kraju, to potencjalny wróg będzie wiedział, że wkraczanie do naszego kraju spotka się z sytuacją, w której każda piędź polskiego terytorium będzie broniona. Jeżeli tego systemu nie ma, to mamy tylko wojsko zawodowe, niecałe 100 tysięcy, nieprzyjaciel wchodząc, łatwo może zidentyfikować gdzie te jednostki się znajdują i je zniszczyć.

A trzeba pamiętać - zaznaczał Szeremietiew - że liczba Polaków potrafiących obchodzić się z bronią drastycznie spadła odkąd zlikwidowano powszechny pobór.

Może właśnie dlatego idea powołania obywatelskich struktur obronnych, nawiązująca do najlepszych polskich tradycji – Strzelec, Armia Krajowa - budzi zainteresowanie w różnych środowiskach. Naturalnym fundamentem ich powstania mogą być liczne organizacje takie własnie jak Strzelec i grupy rekonstrukcyjne. Czy jednak resort obrony będzie chciał i będzie w stanie wykorzystać potencjał tych entuzjastów, zastanawiał się prof. Romuald Szeremietiew.

kim, radiownet.pl