Boję się przyszłorocznego rozstrzygnięcia wyborczego

— mówi „Rzeczpospolitej” Ryszard Bugaj, ekonomista z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN.

Z jednej strony uważam, że PO powinna zostać odsunięta od władzy, szczególnie że na jej czele stoi Ewa Kopacz, która kompletnie sobie nie radzi jako szefowa rządu. Z drugiej strony trudno mi patrzeć z wielką nadzieję na alternatywę PiS-owską

— dodaje były polityk solidarnościowej lewicy i precyzuje swoje obawy:

Odkąd Jarosław Kaczyński przygarnął Jarosława Gowina i zaczął dwuznacznie mówić o Januszu Korwin-Mikkem, widać, że PiS nie postawi twardo interesu pracowników na pierwszym miejscu, kosztem interesu przedsiębiorców.

Ale najgorsza będzie sytuacja, gdy PiS wygra wybory parlamentarne ale zostanie wykolegowane z rządzenia. Wówczas nastroje polityczne będą mocno napięte i może dojść do gwałtownych zachowań.

Ale frustracja oszukanych wyborców to nie jedyny, zdaniem Bugaja, czynnik, który może doprowadzić do wybuchu społecznego.

W kraju narasta sprzeciw wobec sytuacji pracowników. Widać to chociażby po proteście Porozumienia Zielonogórskiego, który jest bardziej stanowczy niż zwykle. Coraz większa liczba pracobiorców nie jest objęta kodeksem pracy i ci ludzi powoli mają tego dosyć. A ponieważ w mediach znajdują potwierdzenie swoich frustracji, bo publicyści coraz częściej uznają, że to wcale nie jest w porządku, iż jedni pracownicy są w gorszym położeniu niż inni, to ci pierwsi mogą zacząć się buntować

— analizuje Bugaj sytuację na polskim rynku pracy.

Dlatego sądzę, że wchodzimy powoli w fazę nasilonego konfliktu społecznego

— dodaje, wskazując zarazem, że „biznes” nie będzie chciał pójść na ustępstwa i będziemy mieli do czynienia z dużym oporem ze strony przedsiębiorców. Bugaj przyznaje, że w Polsce już wiele razy zapowiadano wybuch społeczny i jak do dotąd, do niego nie doszło.

To prawda, ale podwójne wybory w 2015 r będą sprzyjały takim konfliktom. Atmosfera wyborcza zachęca do protestów. Nie twierdzę, że do nich dojdzie, ale ich prawdopodobieństwo rośnie. Coraz mniejsza stabilizacja społeczna podlega kumulacji i rośnie prawdopodobieństwo przesilenia

— przepowiada prof. Ryszard Bugaj.

Z dużo większym optymizmem ekonomista widzi sprawy wokół Polski.

Nie należę do ludzi, którzy obawiają się bezpośredniej agresji na Polskę, ale jeżeli konflikty na Ukrainie się pogłębią, to inwestorzy zaczną działać ostrożniej, a może nawet powstrzymają się przed kolejnymi inwestycjami. Już samo to wystarczy do obniżenia PKB

— mówi ekonomista.

Nie wierzę, że uda się pobudzić gospodarkę europejską pomysłami typu inwestycje europejskie, co zaproponował niedawno Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej. Boję się, że podzielą los Polskich Inwestycji Rozwojowych, o których tak malowniczo mówił Bartłomiej Sienkiewicz, że to kamieni kupa. Tak czy inaczej, słaba gospodarka europejska oznacza słabą gospodarkę polską

— podkreśla Bugaj, wskazując, że dzisiaj tylko spadające na światowych rynkach ceny ropy łagodzą problemy polskiej gospodarki.

kim, Rzeczpospolita.

————————————————————————————-

Polecamy książkę Wojciecha Wencela i Andrzeja Zybertowicza „Lawa.Rozmowy o Polsce”.

Kondycja Polski po 10.04.2010, troska o Ojczyznę, aktualne problemy i drogi ich rozwiązania - to główne tematy kilkunastu wywiadów, które tworzą „Lawę”.

Pozycja dostępna wSklepiku.pl!