Ryszard Kalisz bardzo chętnie pokazywał się w mediach ze swoim nowonarodzonym dzieckiem, pozując na troskliwego ojca. Wygląda jednak na to, że rodzicielski zapał politykowi lewicy już minął. Jak donosi „Super Express”, Kalisz wymeldował rocznego syna ze swojego, wartego ponad 600 tys. złotych, mieszkania.

Jeszcze rok temu Kalisz nie miał żadnych skrupułów w opisywaniu swoich relacji z synkiem Ignacym.

Jestem z nim we wszystkie weekendy, staram się być wiele nocy, jednocześnie normalnie pracuję, wykonuję swoje wszystkie obowiązki. Moje życie towarzyskie w zasadzie zanikło

— wyznał w jednym z wywiadów.

Oprócz nazwiska Ignaś otrzymał od Kalisza zameldowanie w 82-metrowym apartamencie na Żoliborzu, którego wartość według oświadczenia majątkowego wynosi 630 tys. złotych. I choć dziecko mieszkało wraz z matką w jej podwarszawskim domu, meldunek w stolicy - jak twierdzą informatorzy tabloidu - miał mu pomóc w przyszłości.

A jak jest teraz?

Kalisz marzy o najwyższym stanowisku w państwie i na łamach kolorowych gazet pokazuje się u boku coraz to innych kobiet. Najwyraźniej znudziła mu się również rola przykładnego ojca, bo kilka miesięcy temu wymeldował syna z mieszkania, czym zaskoczył nawet jego matkę Ingę. To, jak poseł zachował się wobec własnego dziecka, jest coraz głośniej komentowane w sejmowych kuluarach.

Przecież on chciał być prezydentem, ojcem narodu

— dziwią się politycy lewicy w rozmowie z „Super Expressem”.

Dziennikarze tabloidu zastanawiają się, czy zachowanie Kalisza nie ma związku z pogorszeniem się relacji z kobietą, która jest matką jego dziecka.

Czy to dlatego mama Ignacego - Inga Pietrusińska wyrzuciła ostatnio rzeczy Kalisza, które były w jej podwarszawskim domu, na bruk?

— czytamy.

Sam Ryszard Kalisz nie chce komentować tej sprawy. Ale jeśli doniesienia prasy kolorowej są prawdziwe, to, jak postąpił wobec własnego dziecka, chluby na pewno mu nie przynosi - i jako mężczyźnie, i jako politykowi.

bzm/se.pl