Jeżeli Urban czegoś odradza, bo to jest szkodliwe dla demokracji, to znaczy, że należy to robić

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Przed zapowiedzianym w dniu 13 grudnia marszem, namnożyło się co niemiara obrońców demokracji. W gronie wybitnych ekspertów znalazło się kilka osób, których obecność budzi zdumienie.

Nie tylko moje. Zgadzam się całkowicie z tymi, którzy poddają w wątpliwość uprawnienia moralne Tomasza Nałęcza do pouczania innych, czym jest demokracja, jak należy korzystać z jej praw oraz jakie reguły w niej obowiązujące nie powinny być naruszane.

Ci, którzy kpią sobie z jego pchania się na afisz”, przypominają mu jego przeszłość komunistyczną, która, co do tego nikt nie ma złudzeń, była przeciwieństwem demokracji, choć szermowano zwrotem – demokracja ludowa.

Nałęcz świetnie odnajdował się w tamtym systemie wartości , w tamtej ideologii, w tamtych antydemokratycznych warunkach, przy tamtej władzy, sprawowanej przez przodująca siłę narodu – klasę robotniczą uosobioną Komitecie Centralnym Partii. Pod koniec lat 80 Nałęcz wyrastał już na jednego z czołowych polskich komunistów. Zresztą nagroda dla zasłużonego komunisty, należała mu się już za sam staż w PZPR. Pełne 20 lat. Tylko skromnej piątki zabrakło mu do „srebrnego wesela”. Nie zdążył dobić do jubileuszu, bo nastąpiły pamiętne zmiany na przełomie lat 80 i 90.

Na tle innych tuzów komunistycznego reżimu, którzy dziś chcą uchodzić za mentorów i obrońców demokracji, Nałęcz i tak jest stosunkowo łagodnym przypadkiem. Jeśli można mówić o bezczelności i cynizmie byłych komunistów, którzy dziś niosą wysoko, ale tylko werbalnie, sztandar demokracji, to najbardziej odstręczającymi postaciami są niewątpliwie Leszek Miller i Jerzy Urban.

Dzisiejszy lider SLD, Miller wielokrotnie dał się poznać jako prawdziwy rycerz demokracji, ale zawsze z pozycji obrońcy interesów postkomunistów.

Szczególnie charakterystyczna dla jego postawy jest jego stosunek do Instytutu Pamięci Narodowej. Pod płaszczykiem walki o przyszłość prawdziwej demokracji, Miller jest jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników lustracji. Wie, że otwarcie archiwów tajnych służb PRL cywilnych i wojskowych mogłoby stać się bombą, która wysadziłaby w powietrze obecne SLD. Mimo teoretycznego w czasach PRL zakazu werbowania przez Służbę Bezpieczeństwa i wojskowe służby specjalne działaczy partyjnych, tysiące członków PZPR stawało się informatorami i agentami polskich tajnych służb.

Przypominać cynizm Jerzego Urbana, to tak jakby mówić o tym, że cytryna jest kwaśna. Dziś kiedy produkuje się w mediach jako wyrocznia w sprawach demokracji, raczej trzeba podkreślać narastającą w nim butę i bezczelność. Przekornie można by powiedzieć tak – jeżeli Urban coś krytykuje , to znaczy, że to jest rzecz wartościowa, godna poparcia. Jeżeli czegoś odradza, bo to jest szkodliwe dla demokracji , to znaczy, że należy to robić, bo to może wzmocnić demokrację. Zatem jeżeli Urban, podobnie jak dzisiejszy polityczny establishment, odradza pójście 13 grudnia na marsz w obronie demokracji, to jest to dla nas najlepsza wskazówka, co należy zrobić.

—————————————————————————————————-

Zachęcamy do kupna najnowszego numeru tygodnika „wSieci” w wersji elektronicznej!

E - wydanie tygodnika „wSieci”- to wygodna forma czytania bez wychodzenia z domu, na monitorze własnego komputera. Dostępne są zarówno wydania aktualne jak i archiwalne.

Wejdź na: http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html i wybierz jedną z trzech wygodnych opcji zakupu.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych