Nasz Kaszub w Brukseli. Obywatele III RP powinni przejść na kaszubizm...

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

Mieliśmy demonstrację Kaszub w Brukseli. Nowo mianowany przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk zaprezentował się publiczności jako były premier Rzeczpospolitej, ale przede wszystkim jak „kaszubski Słowianin”.

Zebrani cudzoziemscy i głównie niesłowiańscy dziennikarze spalili się ze wstydu, że nie zapoznali się z życiorysem Donalda Tuska i historią jego ojczyzny.

Co to u diabła takiego, te Kaszuby? I na jakim kontynencie leżą? Bo najwyraźniej nie w Polsce tylko w Słowiańsku, czy to może na Ukrainie?

Kaszubem być według Tuska, syna stolarza i pielęgniarki (na co zwróciła uwagę zachodnia prasa) to brzmi dumnie, nawet jeśli Kaszub to też Słowianin, jak jakiś Słowak albo Słoweniec. Ale Polakiem być to prawdziwy wstyd, bo polskość to nienormalność. O czym wiedzą wszyscy obywatele III RP. Powinni przejść na kaszubizm, a Kaszubi są według Tuska niestety, mniejszością narodową.Powinien być większością narodową, gdyż jest lepszy, bo z dziadkami w Wehrmachcie. Ot co.

A Gdańsk, gdzie Tusk mieszka, to miasto zaludnione również przez mniejszości narodowe, zwłaszcza niemieckie i dlatego jest mu tam dobrze.

Nasz Kaszub błysnął dowcipem, a także zaprezentował się w „idealnie skrojonym garniturze” (to z TVN 24) i krawacie w białe i czerwone groszki.

Zapowiedział też, iż będzie mógł „wpływać na najważniejszych europejskich polityków”. Wpływać to on sobie może, ale decyzje będą podejmować najważniejsi politycy bez łaski Kaszuba z Gdańska. Będzie, tak jak nasz prezydent Komorowski, wygłaszał odkrywcze myśli pod brukselskim żyrandolem.

O kierunku działalności Unii Europejskiej decyduje Komisja Europejska i częściowo Parlament Europejski, a nie Rada Europejska, ciało ozdobne i niemrawe, którego zadaniem jest nadawanie impulsów do rozwoju UE i określanie ogólnych kierunków i priorytetów politycznych. Rada zbiera się cztery razy do roku, a w jej skład wchodzą prezydenci lub premierzy państw członkowskich Unii. Pogadają sobie o tym i o owym, nadadzą impulsów i rozjadą się do domu.

Znakomite stanowisko dla Tuska, już nie będzie musiał jak to czynił w Warszawie, chować się w swojej siedzibie, żeby uniknąć konfrontacji ze społeczeństwem. Będzie miał też dużo czasu, żeby w zaciszu gabinetu, pospołu z platformerskimi eurodeputowanymi knuć przeciwko Prawu i Sprawiedliwości i Jarosławowi Kaczyńskiemu. I nadawać instrukcje do Warszawy.

Będzie miał w tym względzie szerokie poparcie europejskich mediów, zwłaszcza lewicowych, takich jak bawarska gazeta „Süddeutsche Zeitung” czy paryska „Le Monde”, a i tzw. liberalnych, z niemieckim „Frankfurter Allgemeine Zeitung” na czele. Będą one też z całych sił wspierać Platformę Obywatelską i Ewę Kopacz, wbrew oczywistym i znanym im faktom ruinacji państwa polskiego dzięki wysiłkom rządzącej w III RP formacji.

Ale kogo obchodzi w naszej wspólnocie bieda młodych Polaków, ich masowa emigracja za chlebem i coraz większe ograniczanie wolności obywatelskich. Nawet jeśli pójdziemy na dno, to będzie to ideologicznie słuszne dno, Stara Europa zrobi wszystko, żebyśmy się z tego upadku nie podnieśli. Lepszy upadek niż rządy Prawa i Sprawiedliwości, niż naród przywiązany do katolicyzmu i na dodatek patriotyczny.

Z pomocą Tuska, który zapowiedział już, że „Polska będzie musiała poświęcić część interesów na rzecz Unii”. Dodajmy - nie tylko interesów gospodarczych, ale również narodowych.

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...