Pierwszy raz od kiedy robione są w Polsce exit polls okazało się, że powyborczy sondaż jest niewiarygodny. Czy ma to związek z pierwszym od 9 lat zwycięstwem PiS? Nie ma na to jednoznacznych dowodów. Szczególnie, że wybory przegrywa również PO. Jednak lawinowo rosnące poparcie dla PSL, które w niektórych miejscach sięgnęło 50 proc nie może być tłumaczone błędem systemu. Polskie Stronnictwo Ludowe jest zawsze silne w wyborach samorządowych, jednak skala poparcia dla tej niszowej partii absolutnie poraża

Nawet nie chcę mi się pisać szerzej  w tekście o leśnych dziadkach z PKW, serwerach, na które hakerzy łatwo mogą wejść i dziecinnie prostym manipulowaniu kalkulatorem wyborczym. Wstyd mi za kraj, w którym mieszkam i mam nadzieję, że dziadki zarażające przestrzeń publiczną dziadostwem za to ostatecznie odpowiedzą.

Zgadzam się z Michałem Karnowskim, który napisał na tym portalu, że trzeba zachować w tej sytuacji spokój. Nie wiadomo jeszcze jaka jest zależność między bałaganem w PKW z niewytłumaczalną logicznie różnicą między exit polls a realnym poparciem dla PSL. Niemniej jednak pogląd, że Polacy są masowymi idiotami, których zmyliła mityczna już „pierwsza kartka” wyborcza do Sejmiku województwa jest, pisząc delikatnie, infantylny. Czy naprawdę można uwierzyć w to, że w niektórych gminach na 800 głosów, 200 czy 300 było nieważnych? Na Pomorzu 20 proc. głosów do Sejmiku była oddana nieprawidłowo. Tylu nieważnych głosów nigdy w historii III RP nie było. Polacy nagle zgłupieli? To retoryczne pytanie.

Państwo polskie istnieje… istnieje tylko teoretycznie

— mówił na słynnych nagraniach Bartłomiej Sienkiewicz. Dziś jego słowa nabierają jeszcze bardziej złowieszczego znaczenia.

Powtórzę, w moim przekonaniu pan minister Sienkiewicz trafnie zdiagnozował sytuację, mówiąc, że państwo polskie praktycznie nie istnieje.

— mówił po ujawnieniu taśm w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” **Waldemar Pawlak.

Czy dziś powtórzyłby swoje słowa? Jako jeden z wciąż prominentnych polityków triumfującego PSL z pewnością tego nie zrobi.** Ba, poza zawsze „niepoprawnym partyjnie” Eugeniuszem Kłopotkiem, który przyznał, że wybory może trzeba będzie powtórzyć, nikt z PSL nie będzie domagał się anulowania własnej podejrzanie uzyskanej victorii.

Nasuwa się więc siłą rzecz pytanie: co dalej? Piotr Skwieciński pisze na naszym portalu, że:

Nie było dotąd aż od afery Rywina takiego momentu, który z równą siłą nie wykazywałby, że w państwie polskim nie tyle coś gnije, ile się wręcz rozpada. I – co ważne – tak jak wtedy, gdy „przyszedł Rywin do Michnika”, nie przeczą temu mainstreamowe media.

Zgadzam się z Piotrem. Choć zarówno katastrofa smoleńska jak i afera podsłuchowa pokazały, że polskie państwo rzeczywiście nie istnieje i jest żałosnym tworem z tektury, to dopiero oburzenie mainstreamu po kompromitacji PKW może uświadomić Polakom jak bardzo przypominamy bananową republikę. Skoro państwo polskie nie może nawet zagwarantować uczciwych wyborów, to jak można mu ufać w kwestii bezpieczeństwa obywateli?

Nie spodziewam się oczywiście żadnych masowych protestów. Polacy nie są skłonni wychodzić na ulicę dopóki władza nie zabierze im bezpośrednio konkretnego dobra materialnego ( patrz: ACTA). Podejrzewam, że masowe protesty jak na Węgrzech po ujawnieniu kłamstw komunistów czy na Ukrainie są możliwe tylko w przypadku galopującego i powszechnego pogorszenia materialnego poziomu życia. Z drugiej strony wybory „za dotknięciem czarodziejskiej różdżki” przegrywa nie tylko PiS, ale i spadająca pierwszy raz w swojej historii na trzecie miejsce PO, więc nawet tzw. lemingi mają powody do niepokoju. Czy te niepokoje wystarczą by, jak pisze Piotr, wywołania ogromnego wstrząsu w sferze społecznej psychiki Polaków? Nie zapominajmy, że PSL od 7 lat jest w koalicji wyborczej z PO i w Sejmikach bez wątpienia podzieli się władzą z koalicjantem. Jedyną zmianą będzie dominująca pozycja ludowców.

Czy Polacy zaczną więc poważnie traktować słowa Sienkiewicza o kondycji polskiego państwa? Czy kompromitacja z wyborami, które przy okazji awarii systemu liczenia głosów wygrywa nagle partia zajmująca w wiarygodnym sondażu trzecie miejsce wpłynie na ich percepcję politycznej rzeczywistości? Z pewnością trwający skandal, którego finał nie jest wcale oczywisty, spowoduje ogromną stratę zaufania do państwowych instytucji. To czy duża rzesza Polaków dokona teraz wewnętrznej imigracji i jeszcze rzadziej będzie głosować zależy od opozycji. Teraz jest czas by przekonać wybudzonych z drzemki lemingów. Bo jak nie teraz, to kiedy?