wPolityce.pl: Rosja coraz częściej narusza przestrzeń powietrzną krajów NATO. Co kilka dni media informują o lotniczych incydentach z udziałem rosyjskiego lotnictwa. Mamy do czynienia z przypadkiem, czy celowymi prowokacjami?

Prof. Romuald Szeremietiew: Takie zdarzenia dzieją się od jakiegoś czasu. To nie jest nowość. Jeśli jednak Rosja zwiększa natężenie takich prowokacji, to rodzi się pytanie, dlaczego tak robi. Tego typu naruszenia przestrzeni powietrznej zmuszają do reakcji stronę przeciwną. Dzięki temu Rosjanie wiedzą, jak funkcjonuje system kraju, który sprawdzają, np. system radarowy. Widzą, jaki jest czas reakcji lotniczej, ile czasu trzeba, by samoloty zostały poderwane. To są ważne wiadomości z punktu widzenia planowania operacji wojennych. A dodatkowo uzyskuje się w tej sytuacji argumenty propagandowe. To wzmacnia poziom poddenerwowania kraju przeciwnika.

Co może stać za takim działaniem Rosji?

Rosja działa tak, by utrzymywać stan napięcia. Postępuje zgodnie z powiedzeniem Lenina, który wskazywał, że należy badać przeciwnika bagnetem. Lenin mówił: „jeśli masz do czynienia z przeciwnikiem, spróbuj go bagnetem. Jeśli będzie wchodził, pchnij. Jeśli napotkasz opór, wycofaj się”. To stara metoda, na pewno znana Putinowi. On, jako stary KGBista, musiał być szkolony w tym obszarze. I działa właśnie zgodnie z tą logiką. Nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o plany Rosji. Nie ma mowy o żadnym odprężeniu. Moskwa cały czas stara się utrzymać stan napięcia i wykorzystuje napięcie, by zdobyć swoje cele. Chodzi o odbudowę rosyjskiego imperium.

Pana zdaniem prowokacje rosyjskie są elementem jakiego planu?

Bezwzględnie. W polityce zagranicznej, szczególnie w polityce militarnej Rosji nie ma żadnych przypadków. Oczywiście zdarzały się sytuacje zaskakujące Rosję, jak choćby atak Hitlera w 1941 roku, ale w normalnej sytuacji polityka Rosji jest bardzo przemyślana. I można sądzić, że obecnie również jest. Moskwa ma czas, więc wszystko jest wykonywane wedle szczegółowych planów.

Mówiąc brutalnie – celem Putina jest budowa państwa, graniczącego na Zachodzie z Niemcami?

Tak, to może być cel Rosji. Putin nie powie tego otwarcie, jednak wiele można wyczytać z wypowiedzi jego otoczenia. Putin ma swojego trefnisia, czyli Żyrinowskiego, który mówi wiele. Również to, czego mówić nie chce sam prezydent Rosji. On ma również swoich doradców, czy analityków. Oni mówią wprost, że zbudowanie euroazjatyckiej wspólnoty geopolitycznej Rosja zamierza realizować przy współpracy z Niemcami. Polska, Rumunia, czy kraje Nadbałtyckie są uważane natomiast przez Rosję za sojusznika USA. Czasem wręcz mówi się o „popychadłach Ameryki”. Jest zatem oczywiste, że aby Rosja mogła współpracować z Niemcami i realizować swój plan musi wyeliminować te „popychadła”, które są klinem między Rosją a Niemcami. Sprawa komplikuje się, bowiem na Ukrainie sytuacja stała się trudniejsza, ale jeśli uda się Rosji zdezorganizować Ukrainę, by nie była zdolna do oporu, to Rosja może sobie z tym problemem poradzić. A wtedy my, Polska, jest przeznaczona na pożarcie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn