Szef Krajowego Bura wyborczego Kazimierz Czaplicki ogłosił, że Państwowa Komisja Wyborcza ze Stefanem Jaworskim na czele zadecydowała o zmianie decyzji z 22 maja 2014 roku. Dotyczyła ona zakazu sporządzania kopii protokołów wyborczych przez członków obwodowych komisji wyborczych i mężów zaufania.

Najprawdopodobniej kuriozalna decyzja zakazu sporządzania kopii została cofnięta pod naciskiem opinii publicznej i Zespołu ds. Monitorowania Wyborów

— stwierdza Anna Sikora ( PiS ) przewodnicząca zespołu zwanego również „Uczciwe wybory”

To dobry krok w kierunku, by PiS mogło rzetelnie sprawdzić rzeczywiste wyniki nadchodzących wyborów samorządowych

— dodaje.

Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Prawo i Sprawiedliwość powołało Zespół ds. Monitorowania Wyborów. Podzielili kraj na 400 obszarów, na których czele stanęli koordynatorzy. Ich zadaniem było wyznaczenie do 27 661 obwodowych komisji wyborczych swoich przedstawicieli, którzy objęli by funkcję członków komisji bądź mężów zaufania. Chodziło o sporządzenie kopii wyników wyborów z poszczególnych komisji, by potem „wrzucić” je do systemu komputerowego i porównać z oficjalnymi wynikami. W ten sposób sprawdzono by także mityczne „ruskie serwery”. Jednak na trzy dni przed głosowaniem do PE Przewodniczący PKW Stefan Jaworski wystosował pismo „Do Pań i Panów Przewodniczących Okręgowych, Rejonowych i Obwodowych Komisji Wyborczych”. Był tam akapit, który mówił, że, tu cytat:

Komisja nie sporządza żadnych dodatkowych kopii protokołu w szczególności przeznaczonych dla poszczególnych członków komisji lub mężów zaufania.

Przesłanie „Nie dajemy nikomu kopii”, było wbrew ustaleniom Komisji Weneckiej Rady Europy zawartej w Kodeksie dobrej praktyki w sprawach wyborczych. Artykuł 3.2 punkt 10 bowiem jasno precyzuje zasady postepowania w takich przypadkach:

Obliczanie musi być przejrzyste. Należy dopuścić obecność obserwatorów, przedstawicieli kandydatów i mediów. Osoby te winny mieć dostęp do wyników.

I jeszcze jedno. Na końcu pisma „Do Pań i Panów…” autorstwa Przewodniczącego Jaworskiego pojawiła się kolejna dziwna instrukcja.

Członkowie obwodowych komisji wyborczych i mężowie zaufania mogą fotografować i filmować protokół głosowania podany do wiadomości publicznej przez obwodową komisję wyborczą.

To znaczy, że można było robić zdjęcia protokołu, ale dopiero po jego wywieszeniu. Tylko wtedy było już późno i ciemno, a wyniki znajdowały się najczęściej za szybą, która odbija światło, co miało negatywny wpływ na jakość zdjęcia. Takie fotki były często nieczytelne. To pismo po części sparaliżowało prace przewodniczących komisji, ponieważ bardzo pilnowali, żeby mężowie zaufania i członkowie komisji oddelegowani z ramienia Prawa i Sprawiedliwości nie dostali kopii protokołu. Co ciekawe, kiedy dziennikarka z Polskiej Agencji Prasowej chciała sprawdzić ten dokument w internecie na stronach PKW, pisma nie znalazła. Był poprzedni i następny numer dokumentu, ale tego akurat nie.

Prawdopodobnie dlatego 30 procentom naszych ludzi w komisjach nie udało się wykonać do końca swojego zadania. Zdjęcia były nieczytelne, a nawet zabraniano im spisywania danych z oryginału protokołu

— opowiada Anna Sikora.

W 70 proc. komisji, których wyniki udało się sprawdzić dzięki sporządzeniu kopii protokołów była najmniejsza liczba głosów nieważnych. Istnieje więc korelacja pomiędzy pilnowaniem wyborów, a głosami nieważnymi. Średnia różnica wyników głosów nieważnych i ważnych wyniosła ok. 2,5 proc. na niekorzyść tych „niedopilnowanych”.

Decyzja Jaworskiego sprzed wyborów do PE nie złamała polskiego prawa, ale była wbrew zaleceniom Rady Europy. Ta, ćwierć wieku temu, powołała organ nazwany Europejską Komisją dla Demokracji przez Prawo zwanej również Komisja Wenecką. W 2003 roku przyjęła ona tzw. Kodeks dobrej praktyki w sprawach wyborczych (Code of Good Practice in Electoral Matters). Dokument ten stanowi zbiór europejskich standardów odnoszących się do procesu wyborczego, takich jak powszechność, równość czy tajność wyborów. Kodeks wskazuje również niezbędne warunki organizacyjne procedury wyborczej. Polska choć jest członkiem Rady Europy, do tej pory nie ratyfikowała tego dokumentu. Nie wiedzieć czemu?

Po zmianie decyzji przez obecną PKW powstała wreszcie realna szansa na w miarę rzetelne dopilnowanie procedur liczenia głosów. Zespół ds. Monitorowania Wyborów powołał teraz na ponad 26 500 obwodowych komisji wyborczych 2700 koordynatorów. Każdy z nich będzie musiał zaakceptować członków komisji i mężów zaufania do nie więcej niż 10 komisji. To daje jeszcze większą szansę na gwarancję uczciwej elekcji. Wybory samorządowe bowiem będą stanowiły próbę generalną przed 2015 rokiem.