Za 5 lat zacznie brakować ludzi do pracy

— informuje „Gazeta Wyborcza” opisując problemy demograficzne Polski.

W obszernej analizie wskazuje, że „w 2035 roku liczba osób w wieku poprodukcyjnym przypadająca na 1000 osób w wieku produkcyjnym osiągnie 492, a w 2050 roku już 748”.

Alarmujące dane demograficzne „GW” opatruje komentarzem wskazującym, że potrzebna jest Polsce polityka imigracyjna. Ponoć pracują nad nią w Kancelarii Prezydenta.

Jednak najciekawsza jest sugestia dotycząca drogi, jaką „GW” proponuje przyjąć w tej sprawie. „Wyborcza” wskazuje jasno: sięgajmy po imigrantów z ZSRS.

Za pięć lat będą oni dla gospodarki niezbędni

— pisze o imigrantach „GW”.

I wylicza:

Imigrantów było u nas pod koniec ubiegłego roku 121,1 tys. Mieszkają w Polsce legalnie na stałe (mają karty pobytu). To głównie Ukraińcy - jest ich niemal 38 tys., Rosjanie - 12,6 tys., Białorusini - 11,2 tys. oraz Wietnamczycy. Tych ostatnich jest 13,4 tys., głównie w Warszawie i okolicach, a zazwyczaj pracują w handlu.

Dodaje, że „dwie trzecie przyjeżdżających do Polski mieszkańców byłego ZSRR pracuje jako robotnicy wykwalifikowani i niewykwalifikowani: na budowie, w rolnictwie, opiekując się starszymi czy przy sprzątaniu (raport zespołu fundacji Ośrodek Badań nad Migracjami)”.

Ukrainiec weźmie pracę, której Polak nie zechce. Na podobnej zasadzie jak w Wielkiej Brytanii Anglik nie chce pracy, po którą schyli się Polak

— wskazuje.

W tonie utyskiwania zaznacza również:

Chcemy, aby rynek pracy w UE był dla nas otwarty. Ale boimy się obcokrajowców w naszym kraju.

Ustami demograf Krystyny Iglickiej-Okólskiej zaznacza, że „jeśli chcemy zatrzymać spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym, potrzebujemy co roku… 140 tys. imigrantów”.

Zblatowana z kręgami rządowymi „Gazeta Wyborcza” wskazuje jasno, że ubytki demograficzne Polska powinna uzupełniać masową imigracją zarobkową z krajów Wschodu. Tymczasem na Zachodzie żyją miliony Polaków, którzy wyjechali za chlebem. Oni często żyją tam z racji złej sytuacji gospodarczej w kraju i braku możliwości rozwoju.

Czy „GW” uważa, że o ich powrót do ojczyzny nie warto już walczyć? Czy imigranci ze Wschodu mają zająć ich miejsce?

A przecież Donald Tusk już w 2007 roku zapowiadał wielki powrót z emigracji…

wrp