W Nowej Prawicy do władzy wróciły osoby odsunięte od niej na ostatnim konwencie. Janusz Korwin-Mikke zgodził się, by wybory zostały powtórzone - informuje „Rzeczpospolita”.

Lider zaakceptował już nieważność zjazdu, na którym wymieniono zastępców prezesa.Tym samym stanowiska stracili niedawno wybrani wiceprezesi, m.in. poseł Przemysław Wipler, a władze ugrupowania, które wcześniej nie uzyskały absolutorium na konwencie, wróciły do wykonywania swoich obowiązków.

Jak podkreśla dziennik - cała sytuacja pokazuje jak duże są wpływy „starej gwardii”, której nieformalnym liderem jest przywrócony do łask wiceprezes Stanisław Żółtek.Z informacji nieoficjalnych wynika, że odzyskanie władzy to dopiero początek jego kontrofensywy. Na 7 grudnia Korwin-Mikke zwołał nowe wybory.

Rz” pisze, że Korwin-Mikkego czeka w najbliższych miesiącach ostra partyjna walka. Wipler zasugerował ostatnio, że jeśli prezes nie rozstrzygnie jej na swoją korzyść, założy nowe ugrupowanie.

Dziennik odnotowuje, że w środę  po południu Janusz Korwin Mikke opublikował na stronie partii komunikat. Napisał w nim, że do czasu wyborów zawiesza funkcjonowanie zdominowanego przez ludzi Żółtka zarządu. Niebawem jednak na stronie pojawiło się „sprostowanie” podpisane już nie jego nazwiskiem, a współpracowniczki. „Informuję, że przez pomyłkę zamieściłam szkic wpisu Pana Prezesa Janusza Korwin-Mikkego na stronie” - przyznała.

Nowe oświadczenie lidera zostało znacznie złagodzone.

Wszystkie Władze Centralne, z uwagi na możliwość kwestionowania ich działalności, proszone są o zawieszenie działań do czasu Konwentu

— zaapelował Korwin-Mikke.

ansa/Rzeczpospolita